Wyniki wyszukiwania dla zapytania: własnościowego prawa do mieszkania

A jak jest z gejami? Nie maja dzieci, a wiadomo przyjaciele to nie to samo
co rodzina... I na starosc sa samotni, przykuci do luzka, umieraja w
samotnosci.


Pozdrawiam wszystkich
Taon


........................................
 Zaraz,zaraz,a dlaczego gej ma byc przykuty do łóżka a hetero nie?Też
"radiorydzykowa"teoria...
A teraz posluchaj nieboraku:
Moja sąsiadka ma troje dzieci,odbierała sobie wszystko jako wdowa zanim tych
parchów wychowała,wykształciła.Jeden lekarz,córka aptekara,drugi syn
biznesmen...
  Wnukom babka oddawała prawie całą emeryturę,chodziła jak dziadówa
ubrana,bo dla kochających dzieci trzeba,wnukom trzeba.
Teraz babka leży sparaliżowana(nie miała na leki,wnuk chciał auto,więc
wszytkie oszczędności wysupłała) i dała...
W chwili obecnej wszystkie dzieci mają ją w nosie,przychodzi pielęgniarka
raz w dniu,pozatem pomagają sąsiedzi,bo babka robi pod siebie.Dzieci sie
brzydzą...
  Wybierz więc tę drogę:kochających dzieci...rodziny,i umierania w

tylko czekają... bo mieszkanie babki jest własnościowe...Czekają,aż wyzionie
ducha...
Fizzy
PS
Podejrzewam,że autorem listu jest albo marszałkowa Grześkowiakowa lub
senatorka Czumowa.To na fali działań mających w tle wydarzenia  w
Holandii,dla zachęty...


tak mnie zastanawia, moze sie bedziecie orientowac
czy jest mozliwosc, aby np. jakis jeden blok, jedna klatka etc. wydzielic
ze spoldzieli, zalozyc wspolnote itp.?
czy ktos z Was zna takie przypadki? czy to sie generalnie oplaca? (mysle,
ze tak, patrzac na armie ludzi, ktora utrzymuje sie w zarzadzie
wspoldzielni)


Jako (były coprawda) czlonek zarzadu wspolnoty mieszkaniowej otarlem sie
conieco o przepisy i z tego co pamietam to zeby powiedzmy grupa czlonkow
spoldzielni mieszkaniowej (przykladowo caly blok) mogla sie wyodrebnic ze
spoldzielni i powolac wspolnote mieszkaniowa, musza byc spelnione conajmniej
dwa warunki, po pierwsze wszystkie mieszkania (czytaj wszyscy spoldzielcy)
musza miec wykupione na wlasnosc mieszkania (nie spoldzielcze wlasnosciowe
prawo do lokalu ale pelna wlasnosc), a po drogie wszyscy (100%) musza
wyrazic taka wole. Wystarczy wiec, ze jedno mieszkanie zostanie w
spoldzielni, a caly pomysl ze zmiana zarzadu jest niemozliwy do
przeprowadzenia.

irq


Ale czy na pewno nie musze powiadamiac o tym spoldzielni? I czy nie


podniesie ona oplat? Przypomne jeszcze raz ze to nie jest mieszkanie
wlasnosciowe, jesli to ma jakies

znaczenie.


Ja nie analizowałem dogłębnie prawa i nie powiadamiałem spółdzieli, bo po
zarejestrowaniu działaności nie zaszły żadne zmiany, które by miały wpływ na
użytkowanie lokalu.
Bardziej intensywnie jest tylko wykorzystana skrzynka na listy, która jest
właśnością poczty.

vertret


| - dom blizniak
| maison individuelle jumelee
| Sadzisz ?
Sądzę. Sprawdziłam.


Co za koszmar ...

| - dom segment
| A czym to się różni od wolnostojącego?
| Rozni sie, zastanawiam sie raczej, czym rozni sie segment od
szeregowego.
| Dla mnie to identyczne ...
Są chyba w tej grupie anglojęzyczni, którzy znają się na architekturze.
Vide: inne posty. Może wystosuj apel z innym nagłówkiem.


Gdzie tam - tlumaczenie juz poszlo.
Bylo tez: mieszkanie kwaterunkowe, spoldzielcze wlasnosciowe prawo do
lokalu, pracowniczy ogrodek dzialkowy itp ... eh, Polska Ludowa ... Lza w
oku sie kreci ...

| Dom wolnostojący to "maison individuelle". Co do reszty, mogę tylko
| spekulować. Może "unifamilial/ multifamilial"? Albo "monofamilial/
| polyfamilial"? ;-)
| Wlasnie. Wchodzimy w poligamie :-)))
Chciało by się. :-D


Jesli w dwoch pokojach mieszkaja trzy wielodzietne pokolenia, to raczej
wchodzimy w kazirodztwo. Ale to temat na inna grupe.

Uwaga: uruchamiam mailing-liste nt. slownictwa / tlumaczen fr-pl. Chetnych

Pozdr



Skarbonki wiedzy bezcennej,

niezbędnie i kategorycznie potrzebne mi  na dziś
(już albo rano ... ale lepiej teraz)
angielskie tłumaczenie słów:
_nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu
(mieszkalnego)_

Coś tam wymyśliłam (słownik oczywiście pękł...),
ale mam problem,  bo w tekście
występuje raz prawo własnościowe do lokalu,
raz prawo spółdzielcze do lokalu,
a raz spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.

Kontekst zerowy (zaświadczenie o nabyciu)
geez ....

Dzięki multilingwalne z akcentem tonicznym !!

:))

--


Zowisiu,
z tego co wiem to jest tak:

prawo własnościowe do lokalu - mieszkanie jest Twoje i nikomu nic do tego,
zdaje sie z udzialem w gruncie

prawo spółdzielcze do lokalu - to chyba jakis klon lokatorskiego prawa do
lokalu, czyli nie masz mieszkania, jest ci ono jedynie wypozyczone (albo to
to samo, co ponizej, tylko krocej)

spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu - niby je masz, ale wcale nie na
pewno, mozesz je zbywac, ale jest to jedynie konstrukcja papierowa
(prawnie), bez gruntu; przy sprzedazy nalezy uzyskac sankcje spoldzielni

jak sie ma to do angielszczyzny? nie wiem
jutro sprawdze z wypiekami na twarzy co powstalo

#:-)
gps



/.../

z tego co wiem to jest tak:

prawo własnościowe do lokalu - mieszkanie jest Twoje i nikomu nic do
tego,
zdaje sie z udzialem w gruncie

prawo spółdzielcze do lokalu - to chyba jakis klon lokatorskiego prawa
do
lokalu, czyli nie masz mieszkania, jest ci ono jedynie wypozyczone
(albo to
to samo, co ponizej, tylko krocej)

spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu - niby je masz, ale wcale
nie na
pewno, mozesz je zbywac, ale jest to jedynie konstrukcja papierowa
(prawnie), bez gruntu; przy sprzedazy nalezy uzyskac sankcje
spoldzielni

jak sie ma to do angielszczyzny? nie wiem
jutro sprawdze z wypiekami na twarzy co powstalo


---
######## 8-))))
GPSku,

ależ ja wiem co to znaczy ... w naszym kraju czyli [    ].
Albo (co bardziej prawdopodobne) mnie się zdaje, że ja wiem ... ;-| )

Potrzebne są angielskie odpowiedniki.
A nie mogę obiecać, że się bynajmniej ;-)) przyznam
co ostatecznie poszło - chyba że na forum pojawi się
jakaś anglojęzyczna ILUMINACJA spółdzielcza ...

dzięki za dobre chęci, wyjaśnienia zachowam na wszelką wszelkość ...
:))))



Temat: Stosunki miedzysasiedzkie
Data: 16 października 2002 12:38

Witam,

Wielu z nas mieszka w blokowiskach i jak wiadomo sciany w wielkiej plycie
nie sa zbyt dzwiekoszczelne. Pomijam to, ze slychac cudze telewizory i
wiertarki podczas remontow, slychac jednak oczywiscie o wiele wiecej :-(
Ale do rzeczy.
Chcialbym sie dowiedziec jak prawnie wygladaja sprawy zaklocania ciszy przez
sasiadow.
Dodam, ze rzecz dotyczy uprawiania seksu. Sasiadka (ok. 45-letnia rozwodka
mieszkajaca z 18-letnia corka) kategorycznie zada, abysmy (moja przyjaciolka
i ja) opanowali swoje glosne reakcje seksualne (co nie zawsze jest mozliwe).
Inny sasiad (samotny) w innym terminie z kolei zareagowal telefonicznie nie
zyczac sobie "zwierzecych odglosow".
Sasiadka zagrozila, ze jesli nadal bedzie slychac jeki, to zalatwi sprawe
inaczej. I to mnie wlasnie nurtuje, co taka zlosliwa pani moze prawnie
zrobic, jakiego ataku mozna sie spodziewac, jak prawnie mozemy sie obronic?
Rzecz NIE dotyczy ciszy nocnej, po 22-giej spimy jak nalezy - chodzi o bialy
dzien i uwazam, ze placz dziecka jest wiekszym halasem, nikogo jednak nie
szykanuje, gdy placze mu dziecko. Mieszkanie spoldzielcze wlasnosciowe.
Dziewczyna jest zalamana i boi sie szykan :-(

Przypomina mi to sprawy z "Ally McBeal", poradzcie prosze.

Wiem, to powazna sprawa, ale dla mnie ROTFL:-)


| Art. 28. Mozna miec tylko jedno miejsce zamieszkania.

Znacznie wieksza wage niz ustawy ma czesto tzw. "prawo powielaczowe" czyli
interpretacja ustaw przez roznego rodzaju urzedy, czesto bez upowaznien
ustawowych. Przypuszczam, ze jedyna droga do zmiany w tym przypadku jest
wystapienie do Rzecznika Praw o zaskarzenie tego typu interpretacji do
Trybunalu Konstytucyjnego jako niezgodnej z ustawa i naruszacej prawo.


W mieszkaniu wuja, w ktorym mieszkam jest obecnie zameldowanych 11 osob, z
czego 5 w nim nie mieszka (to jest mieszkanie wlasnosciowe w budynku
komunalnym). Jakis rok, poltora temu zauwazyla to administracja i zaczela
przysylac pisma z nowa kalkulacja oplat: cytuje jedna z pozycji -- 11 osob x
7,2 m3 wody i sciekow (norma na osobe) x 1,28 zl = 14,08 zl. Pomijam wielkosc
normy miesiecznej (robilem kiedys na zlecenie wodociagow video z kilkudniowego
pobytu specjalistow z Danii -- byli zszokowani iloscia wody wyciekajacej gdzies
miedzy ujeciem a koncowym uzytkownikiem). Dla administracji, jak wyjasnily mi
usmiechniete panie, liczy sie liczba _zameldowanych_ osob. Ja systematycznie
odpisuje, ze sie z taka kalkulacja nie zgadzam i bede placil za te osoby, ktore
faktycznie mieszkaja -- i tyle place. Na razie cisza.

Pozdrawiam

Andrzej Rozkrut, Szczecin



Proponuje Panstwu zapoznanie sie materialami Pani Ewy Biskupskiej, wraz z
kopiami oryginalnych dokumentow:

        http://www.iyp.org/my/ewa/

zb.


" Urzad Rady Ministrów przejal bezprawnie moje dotychczasowe mieszkanie
wlasnosciowe calkowicie splacone, zwracajac mi jedynie wklad budowlany, co
stanowilo mniej niz polowe ceny rynkowej mieszkania, obciazajac mnie
dodatkowo kosztami remontu generalnego w tym mieszkaniu, co jeszcze
zmniejszylo te kwote. Mieszkanie przejeto nie tylko bezprawnie, ale ma moje
szczescie niefachowo gdyz nigdy nie zrzekalam sie notarialnie z wlasnosci
tego mieszkania, a wiec zgodnie z prawem w dalszym ciagu jest ono moja
wlasnoscia "

O co chodzi ?
Co znaczy " przejeto" skoro mieszkanie jest nadal wlasnoscia tej Pani
 i na dodatek zwrocono jej czesciowo wklad budowlany ?
Przeciez to czysty interes dla tej Pani !

Realo




| | Witam,
dzieki za inf. jesli mozesz szerzej to bede wdzieczna
Pozdrawiam


Mieszkam we wspolnocie mieszkancow (nie ja jestem wlascicielem ale wiem
o co biega), Mieszkania w naszym bloku dziela sie na wlasnosciowe i
komunalne(jaki konkretnie maja status nie wiem, wazne ze naleza do
miasta (ADM) i miasto nimi dysponuje).
Kazdy z lokatorow (w tym komunalni) placi czynsz, za prad, za wode,
wywoz smieci itp. (nasz blok jest dobry bo nie placi chyba tylko 1-2
mieszkancow). "Wlasnosciowi" placa bezposrednio na konto wspolnoty,
komunalni na konto ADM, skad powinny automatycznie przechodzic na konto
wspolnoty -zeby bylo za co oplacic wodociagi, administracje, ogrzewanie
itp.

I okazjuje sie ze ADM najzwyczajniej w swiecie zamiast kilkoma
wcisnieciami klawisza myszki przeslac pieniadze dalej, zatrzymuje je
sobie. Raz na jakis czas czesc sumy zwraca ale i tak ciagle sa dlugi, o
maly wlos wylaczono by nam ogrzewanie w bloku -z powodu braku naleznych
wplywow, bo mniejszosc wlasnosciowcow nie jest w stanie oplacic calego
bloku (a komunalni placa czynsze tyle ze do ADM).

ADM z niewiadomych powodow mowi ze "nia ma pieniedzy" a do kurwy nedzy
przeciez ludzie z naszego bloku im placa a zeby bylo lepiej to komunalni
placa chyba teraz wiecej niz wlasnosciowi bo maja panstwowy narzut.
Wszystko przez ten panstwowy moloch-burdel i przechowalnie dla kiepskich
zarzadcow.

Tak jest w Warszawie i chyba nie tylko.

Trudno to opisac jednym slowem bo temat jest dlugi i wymaga pewnej
znajomosci prawa mieszkaniowego.

Pozdrawiam



Czy we własnościowym mieszkaniu konieczne jest pisanie podania o pozwolenie na
wyburzenie ścianki działowej do spółdzielni mieszkaniowej? Pytam się, bo takie
złożyłem pro forma, ale nie czekając na odpowiedź zacząłem wyburzać, miałem
kontrole z administracji co mnie trochę zdenerwowało. Uważam, że takie
pozwolenie powinno być konieczne jeżeli ktoś nie ma własności.
Także pytanie do Szanownych Grupowiczów, czy pozwolenie takie jest konieczne i
jakie ewentualnie sankcje mogą spotkać kogoś kto wyburzy ściankę działową bez
pozwolenia.


Wlasnosciowe prawo do lokalu nie oznacza WLASNOSCI lokalu.
Drobna roznica, ale bardzo istotna. Mieszkanie dalej jest wlasnoscia
spoldzielni i roboty wymagaja jej zezwolenia.



| Wlasnosciowe prawo do lokalu nie oznacza WLASNOSCI lokalu.
| Drobna roznica, ale bardzo istotna. Mieszkanie dalej jest wlasnoscia
| spoldzielni i roboty wymagaja jej zezwolenia.

Czyli teoretycznie spółdzielnia może mi zabronić zlikwidować ściankę z
naświetlem do kuchni? Bo powiedzmy wcześniej się pokłóciłem z kierownikiem i
zrobi mi na złość.


spoldzielnia moze Ci zabronic, szczegolnie w przypadku kuchni jesli masz gaz.
Jakies tematy wentylacji np. W praktyce... nikt sie spoldzielni nie pyta,
skoro pytasz to znaczy ze chcesz cos zakombinowac, wiec beda Cie sprawdzac ;)
Wiem ze to chore, ale u nas tak to dziala. Teraz, jak juz zapytales to musisz
dociagnac sprawe do konca.

pozdrawiam
Bruno



Ksiega wieczysta dla lokalu z mozliwoscia ustanowienia hipoteki???


Księge wieczystą można ustanowić m.in. dla własnościowego prawa
do lokalu.

http://tiny.pl/q3q6

Prawo do skarzenia kazdej niekorzystnej dla wlasciciela (pfuj, jakiego
wlasciciela - przeciez to tylko spoldzielca!) decyzji od razu do sadu?


Myślę, że przy takim myśleniu to i Sąd jest zbyteczny - od razu
Strasburg.
Po to stworzono instytucje odwoławcze (i nie tylko w
spółdzielczości), aby byle duperela nie była powodem do sądowych
rozpraw.

POczytaj sobie troche prawo spoldzielcze i zastanow sie dlaczgo
wlasnosc udzialow w spoldzielni (bo tylko to ma lokator spoldzielczego
mieszkania, samego mieszkania nie ma, on je tylko uzytkuje) to troche
mniej niz hipoteczna wlasnosc nieruchomoosci.


Ile mniej?
Dla notariusza np. 50 %, ale dla Urzędu Skarbowego - żadna.

Pozdrawiam


Zwlaszcza w swietle zacytowanego fragmentu - czy do "urban legend"
zaliczasz mozliwosc wziecia kredytu pod zastaw hipoteczny posiadanej
nieruchomosci czy tez przegapilem jakies zmiany w prawie i na
spoldzielczym prawie lokatorskim do mieszkania hipoteke teraz mozna
ustanowic?


Porównuj porównywalne. Prawo lokatorskie to bardziej najem, a nie własność.
Mowa jest o spółdzielczym własnościowym prawie i tutaj wiele się zmieniło. A
twierdzenie, ze odrebna własność jest więcej warta niż spółdzielcze
własnościowe prawo do lokalu jest bzdurą.


Witajcie

Robię w domu wymianę instalacji elektrycznej (poprzednia była z lat
50-tych, poprzepalana i zagrażała bezpieczęństwu). W związku z tym musze
trochę pokuć w ścianach. Czy:

- między 8 rano a 18 mogę kuć?
- czy ktoś może mnie pozwać/donieść z powodu hałasu?
Ewentualnie do kogo?

Dysponuuję mieszkaniem własnościowym we wspólnocie mieszkaniowej.

Drugą sprawą są przepisy związane z samą elektryką:
- czy powinienem gdzieś zgłosić taką wymianę?
(Nie rozplombowałem licznika)

- jeżeli tak to komu i jaka jest papierologia?

- czy musze mieć pozwolenie na budowę? (nie naruszam konstrukcji
budynku, nie powoduję zmian funkconalnych,, nie powpduję zmian
wizualnych w elewacji po prostu wykuwam stare druty i na ich miejsce
wkładam nowe w rurkach)

- remont nadzoruje elektryk z uprawnieniami.

- nie mam projektu wymiany instalacji.

Jak to ugryźć?
Boję się jakiegoś uprzejmego donosu ze strony sąsiadów (sam nie wiem do
kogo).

Lech


Pytanie troche apropos:
Czy jesli chce zmienic drzwi wejsciowe w mieszkaniu na wezsze (110 -90) i
do tego otwierane w druga strone (tez do wewnatrz ale nie w prawo tylko w
lewo) to czy musze skladac jakies pisma w spóldzielni i uzyskac ich zgode,
czy tez po prostu mam takie prawo.
Minely juz jakies 2 lata od odbioru mieszkania. Zaraz po odbiorze wielu
sasiadów zakladalo inne drzwi (antywlamaniowe), czasem wezsze, ale wszystkie
otwieraja sie tak jak poprzednio. Nie sadze, zeby zalatwiali cos ze
spóldzielnia.

P.S.
Mieszkanie wlasnosciowe w bloku.

Damian


I dlatego coś mi tu nie pasuje, bo ścianka działowa nie jest elementem
konstrukcyjnym. Architekt z którym rozmawiałem również tak uważa. Ścianka
była z cegły dziurawki 6cm.

Pobiegłem do Starostwa Powiatowego  i tam powiedzieli mi,że muszę mieć
pozwolenie na przebudowę. Dali dwa druczki , a ja zatkany i zmulony
wróciłem do domu rozmyślając ile będzie mnie kosztować odbudowanie
ścianki.Raczej nie myślę o projekcie i pozwoleniu na przebudowę bo to
kosztuje ze 3000, a i tak muszę niby miec pozwolenie spółdzielni.
Inspektor ze spółdzielni nakazał odbudować bo inaczej zgłosi mnie do
nadzoru budowlanego. Straszy samowolą budowlaną(do 2 lata pozbawienia
wolności).

Nie wiem co mam robić, chcę mieszkać jak człowiek...Kupiłem mieszkanie
spółdzielcze-własnościowe,dałem dużo kasy, wpompowałem jeszcze 20% żeby je
wyremontować,kończę remont a ktoś mi mówi,że nie mam prawa!!


Zostałem źle poinformowany. Naczelnik wydziału budownictwa i architektury
sprostował:
Wyburzenie ścianki działowej wymaga zgłoszenia. Nie wymaga pozwolenia, ani
projektu.
Na zgłoszeniu musi jednak znaleźć się pozwolenie spółdzielni.
Pozdro.


Nie trzeba być bezdomnym przed wzięciem kredytu.
Pisze jak wół, że wystarczy oświadczenie, że po oddaniu do
użytkowania w ciągu pół roku pozbędziesz się dotychczasowego
lokum.


Akurat to dotyczy wynajmujących mieszkanie lub posiadających lokatorskie
spółdzielcze prawo do lokalu. Gdy masz mieszkanie własnościowe to nie ma
tego półrocznego obiecywania, ze sprzedasz, przynajmniej ja to tak rozumiem.
W przypadku własnościowego trzeba je po prostu sprzedac wczesniej bo w dniu
podpisywania umowy kredytowej nie możesz być włascicielem ani wspołwł.
żadnego lokalu mieszkalnego. Mnie to zbytnio akurat nie przeszkadza bo moje
obecne mieszkanie chcą od nas odkupic rodzice więc dostaną je umową
darowizny a my sobie jeszcze w nim pomieszkamy az pobudujemy ;)

k.


IMHO:
1. Jak coś stoi - wiadomo ile warte.
2. Dom nie jest równa się mieszkanie:) - to co Twoje jest w domu Twoje, a
nie np. "własnościowe prawo do lokalu spóldzielczego"
3. Dom wybierasz Ty, więc np. Parterowy jest inny niż piętrowy - jak za
własne pieniądze chcesz dymać na piętro - pozdrawiam:)
4. Jak chcesz mało pilnować, dużo przedpłacić, a potem się kłócić, bierz
developera - jak chcesz mieć spokój, bież mieszkanie. "Tylko się nigdy nie
wysikasz we właqsnym ogródku":)
Ale domu trzeba naprawdę chcieć - nie wiem co o tym sądzi Twoja rodzina.

Witam.

Przejrzałem archiwum tej grupy. Poszperałem w prawie budowlanym. Zasięgnąłem
opinii architekta / projektanta.
I trochę jestem skołowany. Ale do rzeczy:

Planuję wyburzyć w mieszkaniu ściankę działową (bloczki z czegoś, co jest
kruche, ma grubość 6 cm i nie sprawia wrażenia solidnej ścianki)
powiększając tym samym łazienkę. Stare budownictwo. Mieszkanie jest
własnościowe (odrębna księga wieczysta, użytkowanie wieczyste gruntu, te
sprawy) zarządza nim wspólnota mieszkańców.
Przejrzałem art.29 Prawa budowlanego (opisuje przypadki, w których
pozwolenie na budowę nie jest wymagane), ale wyburzania ścianki działowej
nie znalazłem. Czy to oznacza, że do takiej czynności muszę odpalać całą
machinę urzędniczą / projektową / budowlaną, żeby pozwolenie na budowę
dostać?

Proszę o rady, jeśli ktoś z Was przerabiał to zagadnienie w praktyce, lub
zna się na rzeczy.

Pozdrawiam
bartosinski


Witam.

Przejrzałem archiwum tej grupy. Poszperałem w prawie budowlanym. Zasięgnąłem
opinii architekta / projektanta.
I trochę jestem skołowany. Ale do rzeczy:

Planuję wyburzyć w mieszkaniu ściankę działową (bloczki z czegoś, co jest
kruche, ma grubość 6 cm i nie sprawia wrażenia solidnej ścianki)
powiększając tym samym łazienkę. Stare budownictwo. Mieszkanie jest
własnościowe (odrębna księga wieczysta, użytkowanie wieczyste gruntu, te
sprawy) zarządza nim wspólnota mieszkańców.
Przejrzałem art.29 Prawa budowlanego (opisuje przypadki, w których
pozwolenie na budowę nie jest wymagane), ale wyburzania ścianki działowej
nie znalazłem. Czy to oznacza, że do takiej czynności muszę odpalać całą
machinę urzędniczą / projektową / budowlaną, żeby pozwolenie na budowę
dostać?

Proszę o rady, jeśli ktoś z Was przerabiał to zagadnienie w praktyce, lub
zna się na rzeczy.

Pozdrawiam
bartosinski


W prawie budowlanym jest dokładnie określone co podlega obowiazkowi Ootrzymania
Pozwolenia na Budowę. Jest tam, o elewacji, kubaturze, konstrukcjach nosnych
itd. I teraz: co nie jest zabronione jest dozwolone. Aby Pan nie męczył się z
tym po nocach proponuję zanieść do Urzędu któremu Pan podlega zawiadomieniu o
rozbieraniu ścianki działowej (warto dodać grubość by nie byoło niejasności, że
jest to ścianka działowa) i zostawić w sekretariacie. Mają czas o ile wiem 2
tygodnie na reakcję. Po okresie karencji jeżeli nie było żadnej reakcji niech
Pana pocałują w nos i burzyć.


witam,
natrafiłem na ogłoszenie sprzedaży małego mieszkania, 3 letniego,
za 42 tysiące, gdzie obok takie same chodzą za 80-90-100 tys.
problem jest taki ze nie bardzo orientuje sie na czym polega właśność
typu "mieszkanie spółdzielczo-lokatorskie".
można to wpisać do ksiąg?
czy trzeba od spółdzielni wykupić?


Przeciez takiego mieszkania ten czlowiek nie moze sprzedac, bo nie ma
takiego prawa!! Jezeli byloby spoldzielcze wlasnosciowe, to tak, a nie
inaczej. No i nie za taka cene. Mieszkanie musi wykupic, zalozyc ksiege
wieczysta i dopiero wtedy sprzedawac. Dla pewnosci przedzwon do
oglaszajacego sie i spytaj - ciekawe co powie
Pozdr margaritka


Przeciez takiego mieszkania ten czlowiek nie moze sprzedac, bo nie ma
takiego prawa!! Jezeli byloby spoldzielcze wlasnosciowe, to tak, a nie
inaczej. No i nie za taka cene. Mieszkanie musi wykupic, zalozyc ksiege
wieczysta i dopiero wtedy sprzedawac.


Nie musi urządzac księgi wieczystej.


Porownaj tylko podatki i zobaczysz czy ci nadal bedzie wychodzilo taniej,
wszystkie inne oplaty sa zalezne od ciebie jako wlasciciela i moga byc
wieksze lub mniejsze. Jak wejdzie podatek kastralny to myslisz, ze ceny
podatku mieszkan wlasnosciowych pozostana bez podwyzki?


Z ciekawosci porownam w domu te kwote samego podatku, pewnie roznica nie
bedzie juz tak drastyczna. Moim zdaniem NALEZY jednak doliczac do kosztow
utrzymania mieszkania w bloku koszty zarzadu (nie ma ich gdzie wrzucic jesli
chcesz porownac koszty utrzymania mieszkania i domu, to samo z kosztami
oswietlenia klatki schodowej, jej ogrzania itp.).

Ciekawe tez jak zostanie potraktowana "nierownosc" mieszkancow blokowisk,
ktorym ustawa narzuca wieksze koszty niz mieszkancom domkow (nawet poprzez
to ze mowi ze zarzad musi byc, a nawet jesli sprawuje go jeden z mieszkancow
to ma on prawo zadac zaplaty za swoje uslugi - patrz ustawa). Moim zdaniem
"procent katastralny" moze byc troche mniejszy dla mieszkancow blokow.

Zreszta co ja tam wiem :))) Zobaczymy jak cos zrobia :)))
aska



Witam,

Od pół roku jestśmy z Żoną właściecielami spódzielczego lokalu w jednej ze
spódzielni mieszkaniowych w Białymstoku. Mieszkanie jest na ostatnim
piętrze, zaś nad nim znajduje się pustka, którą większa część z naszych
sąsiadów wiele lat temu zagospodarowała na potrzeby mieszkalne, tworząc
sobie w ten sposób dwupoziomowe mieszkania.

W biurze spódzielni, w którym pytaliśmy się, w jaki sposób zagospodarować
poddasze nad naszym mieszkaniem, zostaliśy potraktowani jak piąte koło u
wozu (nie wiem jak u Was ale o tej spódzielni nie można powiedzieć, że
stoi frontem do klienta)- usłyszeliśmy, że jest to prawie nie wykonalne
(powoływano się w niejasny sposób na nowe prawo spódzielcze) oraz żebyśmy
im głowy nie zawracali (może nie dosłownie).

Proszę zatem o pomoc i wskazówki w jaki sposób zabrać się za rozwiązanie
problemu.

Z góry dziękujemy,
Marta & Marcin

Prośba o wskazówki jak zabrać się za temat zagospodarowania podasza.


Witam,
W spółdzielczym nie wiem jak jest ale znajomi mają własnościowe (hipoteczne)
i _podobno_ jest tak, że co masz na poddaszu to niczyje, na pewno nie twoje
ale też nikt nie zabroni ci tam coś robić. Chyba że będzie to zagrażało
budynkowi.
Oni zrobili sobie malutką sypialnię i składowisko pudełek.
Musisz posprawdzać oczywiście strop i inne rzeczy techniczne, bo może nie da
się nic zrobić.
Oficjalnie próbowali coś załatwiać ale _podobno_ nie da się tego załatwić.
Powiedzieli im 'róbcie sobie co chcecie'.

Pozdrawiam.



| fakt wynajmowania mieszkania? Bo wysokosc czynszu zalezy od ilosci
| przebywajacych w mieszkaniu osob.

Główne składowe są z m2.

| Zresztą i tak szybko 'życzliwi' powiadomią Spółdzienię.
| A tak przy okazji: przy opomiarowaniu mieszkania w mojej Spółdzielni
| tylko śmieci zależą od ilości przebywających osób (no i pewnie windy :) );

Windy, śmieci i często woda. Może to być 8,-/os ale i 40-/os.

| Tak przy okazji - czy w mieszkaniu wlasnosciowym, spoldzielczym moze nie
| byc nikt zameldowany?

Możesz mieć kilka mieszkań - we wszytkich się zameldujesz?
W moim np. nikt nie jest, w adm. zgłoszone 2-os., nieimiennie.
Zameldowanie najemcy to trochę jak darowizna mieszkania: "Nie ma roży bez
ognia"...


"Nie ma róży bez ognia" to był film z lat 70-tych ;-). Teraz jest
zupełnie inaczej. W skrócie z faktu zameldowania nic nie wynika jeśli
chodzi o stosunek do mieszkania. W szczególności nie ułatwia ani nie
utrudnia to eksmisji, nie powoduje że przyjdzie Policja i siłą wprowadzi
itp...
Zainteresowanym polecam lekturę archiwum pl.soc.prawo gdzie temat ten
pojawia się jak bumerang praktycznie co tydzień...


To jest mieszkanie wlasnosciowe???
Marcin

| To prawda wraz nowym Rozporządzeniem  zawartym w DZ U nr 75 z 2002 w
| sprawie dotyczacej gazu... kazdy remont przerobka.. instalacji
| gazowej musi byc dokonywana wg nowego prawa

W ktorym paragrafie tak stoi? Ja tego nie widze.
Chodzi Ci o par. 2.1, mowiacy o przebudowie budynku?

| aha... to co teraz jest rozwazane to juz raczej za pozno.. takie
| sprawy jak i zatwierdzenia projektow przerobki instalacji uzgadnia
| sie na spotkaniach lokatorow...i tam to jest zatwierdzane...

No ba - jasne, ze pozno. Nikt nic nie zatwierdzal, bo nikt nic nie
wiedzial. Przyszli dwa dni temu z rurami i zaczeli robic.

eM



| to jedyne sensowne rozwiązanie - proponuję bezpieczniki R:10A S:10A
T:25A
| ale sprawdź, czy jak zapuścisz takie obciążenie to nie wywali jakichś
| "główniejszych" korków...  (ja mam 10A, 10A, 16A - mieszkanie 2 pokoje
50m2)

Dzieki za wskazowki, ale jesli pralka i zmywarka maja miec osobne bezp. po
25A, to bezp. glowny na tej fazie powinien miec chyba troche wiecej? 32?.
Poza tym w takim przypadku przewody do pozostalych gniazdek na tej fazie
powinny chyba tez byc 25-cio amperowe? Czy moze wystarczy dac bezp. 16A
albo
20A,a 25 dac jako glowny?

Pozdrawiam

Przemek


czekaj czekaj - spokojnie...  wątpię, żebyś w bloku na jednej fazie mógł
założyć bezpiecznik 25A - to bezcelowe - dowiedz się do ilu możesz obciążyć
swoją instalację... poza tym policz sobie ile ciągną urządzenia..  podziel
całkowitą moc wszystkich kuchennych urządzeń przez 220 i będziesz miał
wymagane natężenie prądu.. (jak się dowiedziałem na każde 10A przypada ok.
1mm2 przekroju przewodu) jeśli przekroczy 20A to moim zdaniem rzeczywiście
rozsądniej jest rozłożyć obciążenie na 2 lub 3 fazy...  Jeśli masz
mieszkanie spółdzielcze lub spółdzielcze mieszkanie własnościowe to pogadaj
z elektrykiem z administracji - ja z takiej rozmowy sporo się dowiedziałem -
m.in. tego, że nie mają pojęcia jak biegną w mieszkaniu kable i że w prawie
każdym mieszkaniu trzeba by zrobić indywidualny schemat instalacji bo ludzie
którzy kładli kable (pewnie jacyś OHaPowcy) mieli sporo fantazji (albo
promili)

pozdro
Shaman


czekaj czekaj - spokojnie...  wątpię, żebyś w bloku na jednej fazie mógł
założyć bezpiecznik 25A - to bezcelowe - dowiedz się do ilu możesz
obciążyć
swoją instalację... poza tym policz sobie ile ciągną urządzenia..  podziel
całkowitą moc wszystkich kuchennych urządzeń przez 220 i będziesz miał
wymagane natężenie prądu.. (jak się dowiedziałem na każde 10A przypada ok.
1mm2 przekroju przewodu) jeśli przekroczy 20A to moim zdaniem rzeczywiście
rozsądniej jest rozłożyć obciążenie na 2 lub 3 fazy...  Jeśli masz
mieszkanie spółdzielcze lub spółdzielcze mieszkanie własnościowe to
pogadaj
z elektrykiem z administracji - ja z takiej rozmowy sporo się
dowiedziałem -
m.in. tego, że nie mają pojęcia jak biegną w mieszkaniu kable i że w
prawie
każdym mieszkaniu trzeba by zrobić indywidualny schemat instalacji bo
ludzie
którzy kładli kable (pewnie jacyś OHaPowcy) mieli sporo fantazji (albo
promili)


Mam mieszkanie w trzyrodzinnym domu prywatnym i sam jestem swoim
administratorem. Instalacja w mieszkaniu w wiekszosci poniemiecka, (zeby
pogadac z elektrykami, ktorzy  ja zakladali, musialbym chyba zangazowac
jakies medium ;)),wiec i tak do wymiany, a do licznika mam doprowadzone 3
fazy. Mieszkanie obecnie jest na jednej, ale przy okazji remontu warto to
chyba zmienic i wykorzystac pozostale 2 fazy? Dlatego zastanawiam sie, czy
na urzadzenia duzej mocy przeznaczyc osobna faze (w praktyce przeciez nie
wszystko bedzie "chodzic" jednoczesnie), czy lepiej rozdzielic je
rownomiernie na trzy?

Przemek


Kupiłem mieszkanie w spółdzielni, ktra niepoinformowała nabywców, że jeden
z
budynków jest na niehipotekowanym gruncie. Nie może więc wyodrębnić
własności.  Prawnicy twierdzą, że
jest 90% szans na wygranie tej sprawy i ustanowienie mimo to własności,
tym
bardziej, że ten grunt dotyczy tylko jednego budynku i to nie mojego.


Nie kumam, jaki związek ma wyodrębnienie własności Twojego mieszkania z
nieuregulowanymi sprawami innego budynku?
Co Ty tak naprawdę kupiłeś skoro TERAZ zastanawiasz się czy masz wybrać
spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu czy odrębną własność?


Nie kumam, jaki związek ma wyodrębnienie własności Twojego mieszkania z
nieuregulowanymi sprawami innego budynku?
Co Ty tak naprawdę kupiłeś skoro TERAZ zastanawiasz się czy masz wybrać
spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu czy odrębną własność?


Spółdzielnia bierze wszystkie budynki do kupy i skoro jeden ma nieuregulowaną
własność, to i inni wg nich powinni czekać. Paranoja.

zostanie wyodrębniona własność, ale jest też paragraf, że może się to
przedłużyć, jeśli będą kłopoty z gruntami. Ja nie chcę jakiejś tam
spółdzielczej własności i w związku z tym zastanawiam się co dalej zrobić.
Podać do sądu czy spokojnie czekać aż wyodrębnią tą własność mniej więcej w
ciągu dwóch lat (tak mówi spółdzielnia). Ja osobiście mogę czekać ale czy taki
stan bez żadnego tytułu własności nie narazi mnie na jakieś kłopoty.


| Nie kumam, jaki związek ma wyodrębnienie własności Twojego mieszkania z
| nieuregulowanymi sprawami innego budynku?
| Co Ty tak naprawdę kupiłeś skoro TERAZ zastanawiasz się czy masz wybrać
| spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu czy odrębną własność?

Spółdzielnia bierze wszystkie budynki do kupy i skoro jeden ma
nieuregulowaną
własność, to i inni wg nich powinni czekać.


Ale na co mają czekać, skoro można to od razu załatwić?
To chyba wykręt żeby nic nie robić, niż powód.

i że
zostanie wyodrębniona własność, ale jest też paragraf, że może się to
przedłużyć, jeśli będą kłopoty z gruntami.


Ponawiam pytanie o stan obecny - masz spółdzielcze własnościowe prawo do
lokalu?

Ja nie chcę jakiejś tam
spółdzielczej własności i w związku z tym zastanawiam się co dalej zrobić.


Naciskać, ale na koszty się nie narażać.

Podać do sądu czy spokojnie czekać aż wyodrębnią tą własność mniej więcej
w
ciągu dwóch lat (tak mówi spółdzielnia). Ja osobiście mogę czekać ale czy
taki
stan bez żadnego tytułu własności nie narazi mnie na jakieś kłopoty.


Nie.
I nie ma mowy o żadnym tytule własności - jakoś musiałeś kupic to
mieszkanie.


Ponawiam pytanie o stan obecny - masz spółdzielcze własnościowe prawo do
lokalu?


Obecnie mam tylko przydział mieszkania ze spółdzielni i rozliczenie kosztów
(mieszkam dopiero trzy miesiące). I oczywiście propozycję spółdzielni na
spółdzielczą własność. Podejrzewam, że rzeczywiście chcą nas trochę przymusić
do tego typu własności ale chętnych, z tago co mi wiadomo, brak.

Ale widzę, że radzisz czekać i nie narażać się na dodatkowe koszty.


| Ponawiam pytanie o stan obecny - masz spółdzielcze własnościowe prawo do
| lokalu?

Obecnie mam tylko przydział mieszkania ze spółdzielni i rozliczenie
kosztów
(mieszkam dopiero trzy miesiące).


Czyli masz spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.

I oczywiście propozycję spółdzielni na
spółdzielczą własność.


A ten przydział to niby z jakiego tytułu?
Lokatorskiego prawa?
Na pewno nie.


W tej chwili jest lokatorskie prawo do lokalu -- chodzi o wykup na
własnościowe.


no to odpowiadajac na pytanie, pewnie ze sie oplaca interesowac, a jesli 20
czy 30% rynkowej ceny to dla ciebie drogo, to sorry, ale bez przesady

biorac pod uwage obecne ceny mieszkan i to jak te ceny rosna, to brac i sie

mozez go sprzedac

i byc moze masz 2 mozliwosci wykupu, jako spoldzielczo-wlasnosciowe i
wlasnosciowe, to pierwsze jest bez prawa do ziemi, to drugie ze wszystkim,
przy pierwszym zdaje sie ze musisz byc czlonkiem spoldzielni, przy drugim
nie, na oba typy mozesz wziac kredyt hipoteczny do rynkowej ceny mieszkania
jesli zdolnosc ci na to pozwala

i jeszcze jedna wazna kwestia, czy to wykup czy przeksztalcenie, jesli moze
to byc przeksztalcenie prawa spoldzielczo lokatorskiego, na spoldzielczo
wlasnosciowe to wogole rewelacja, bo wtedy nie musisz placic podatku do us




ma znaczenia czy z prawem do gruntu czy nie. Nie możesz posiadac lokalu
bez gruntu, ale możesz posiadać ograniczone prawo jakim jest spółdzielcze
własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego.


a jaki to ma zwiazek z kredytem hipotecznym?
jak zwal tak zwal, one jest dysponentem mieszkania, moze wziac na nie
kredyt, moze je wynajac itd

I tutaj znowu sie mylisz.
[ciach]
No i brak jest jakichkolwiek kosztów, żadnych opłat, żadnych podatków.



Witam Szanownych Grupowiczów,

Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić co oznacza posiadanie mieszkania
własnościowego - spółdzielczego bez wpisu do księgi wieczystej?


A księga jest założona?
Bo jeśli tak to oznacza, że dany klient nie jest właścicielem tego
mieszkania.

Zawsze
wydawało mi się, że sprawa wpisu do księgi wieczystej powinna być
załatwiona
od razu.


Zgadza się - wniosek o zmianę wpisu w księdze składa notariusz przy
sprzedaży prawa.

Natomiast może istnieć mieszkanie bez założonej księgi - wtedy wpisu się nie
dokonuje (bo gdzie) a całe formalności załatwia w spółdzielni.


| Witam Szanownych Grupowiczów,

| Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić co oznacza posiadanie mieszkania
| własnościowego - spółdzielczego bez wpisu do księgi wieczystej?

A księga jest założona?
Bo jeśli tak to oznacza, że dany klient nie jest właścicielem tego
mieszkania.

| Zawsze
| wydawało mi się, że sprawa wpisu do księgi wieczystej powinna być
załatwiona
| od razu.

Zgadza się - wniosek o zmianę wpisu w księdze składa notariusz przy
sprzedaży prawa.

Natomiast może istnieć mieszkanie bez założonej księgi - wtedy wpisu się
nie
dokonuje (bo gdzie) a całe formalności załatwia w spółdzielni.


co w takim razie powinnam myśleć jeżeli sprzedający mówią kupującemu,  że
mieszkanie które kupujący zamierza nabyć jest mieszkaniem własnościowym-
spółdzielczym i przez okres dwóch lat od kiedy mieszkają nie mieli czasu
załatwić sprawy związanej z księgą wieczystą?
Wydaje mi się to dość dziwne-  czy powinno?

Emila



Spółddzielcze własnościowe nie jest prawem rzeczowym tak do końca. Jesli
lokal ma załozoną księgę to sprzedaje się własność samodzielnego lokalu
(nieruchomosci).


Niekoniecznie.
Może być też księga na własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu.
Ja tak miałem - mieszkanie sprzedałem rok temu.



| Witam
| Niedlugo zamiezam kupic mieszkanie, na co szczegolnie zwrocic uwage zeby
| pozniej nie zalowac wyboru?

| Ps.
| Czy ktos moze slyszal cos na temat mieszkan spoldzielczo - wlasnosciowych?
| Mieszkanie jest do kupienia ale z kredytem (podobno zaciagnietym przez
| spoldzielnie) jak to wszystko sprawdzic?

Witam!
Po pierwsze- idź do spółdzielni. Mają ustawowy obowiązek zinwentaryzowania
gruntów, na których stoją domy. Wiele już jest zrobionych. W księgowości
powiedzą Ci, czy konkretnie Twój lokal jest w bloku o uregulowanym stosunku
prawnym gruntów. Jeśli jest ok- no to w takim razie niech Ci powiedzą, czy
możesz na to mieszkanie (po spłaceniu kredytu) ustanowić księgę wieczystą z
prawem własności ułamka gruntu- czyli de facto z możliwością wyłączenia z
zasobów spółdzielni. Jeśli tak- no to wszystko powinno być ok. Jeśli
nie...ja w takich razach rezygnowałem.


Trochę o co innego pytał przedpiśca. On ma mieszkanie obciążone kredytem
zaciągniętym przez spółdzielnię.
Co do (nie)uregulowanych gruntów i KW to my właśnie kupiliśmy mieszkanie
na Ursynowie, gdzie cała masa gruntów jest nieuregulowana, ale mimo tego
można założyć KW na podstawie jakiegośtam paragrafu - spółdzielnia dała
nam takie zaświadczenie, bank dał kredyt - teraz czekam na wypis z
gruntów wydziału geodezji i ruszamy do Sądu KW

Beniamin


Możesz załozyć KW, ale bez prawa do gruntu.


Bo KW zakładasz na prawo, a nie na lokal. Jasna sprawa.

Kredyt dostaniesz, ale jak się

zgłosi właściciel gruntu...


Nic sie nie stanie. Proponuje poczytac troche ustawy.

Inna sprawa- spółdzielnie, które prowadziły

działalność gospodarczą, brały kredyty etc. Jeśli masz swój ułamek
gruntu-z
tego, co wiem, to nie odpowiadasz za takie rzeczy. Jeśli nie- solidarnie
trzeba bulić.


Bzdura, nie trzeba bulić, nawet jak spółdzielnia upadnie. Lokale
własnosciowe zostaną przekształcone na odrebną własność, a lokatorkie na
najem.

Inna sprawa- czynsz. Mniej troszkę wychodzi, jak masz prawo do

gruntu.


A to niby dlaczego?

Ponadto- jesteś współwścicielem, z wszelkimi konsekwencjami. Jeśli

więc w Twoim bloku spółdzielnia chce wynająć lokal na "mordownię"- możesz
im to uniemożliwić. Jak masz KW z ułamkiem, oczywiście.


Bzdura, spółdzielnia zarządza i ty sam bezpośrednio nic nie zrobisz.

OK- nie ustanowi się

automatycznie wspólnoty, to fakt. Jednak- jak też wykupią prawo do gruntu
inni- to można. I wspólnot jest niemało- przynajmniej w Łodzi. A wtedy
masz
spory wpłwyw, na co wydać Twój czynsz.


Aby ustanowić wspólnotę to 100% mieszkań musi być wyodrębnionych - w
rzeczywistości nierealne.


Witam!
W Googlach znalazlem :
http://groups.google.pl/group/pl.misc.budowanie/browse_thread/thread/...
7caf232c0/de5b45b16db16302?lnk=st&q=przesuni%C4%99cie+kuchenki&rnum=3&hl=pl#
de5b45b16db16302
Watek prawie dotyczacy tego zagadnienia lecz tam jest mowa w zasadzie o
doprowadzeniu gazu do mieszkania. Mam nieco inny dylemat wiec prosze o
rady.Przymierzam sie do remontu kuchni i chcialbym przesunac kuchenke gazowa
o 1,5 metra. Jak powinienem sie do tego zabrac by byc w zgodzie z prawem i
Zakladem Gazowniczym?

Kilka pewnie waznych informacji :
1. Mieszkanie (parter) jest w bloku zarzadzanym przez Wspolnote
Mieszkaniowa.
2. Mieszkanie jest wlasnosciowe (moje).
3. Instalacja gazowa w pomieszczeniu juz istnieje, lokalizacja licznika bez
zmian.

I przy okazji jeszcze jedno pytanie. Licznik mam w mieszkaniu. W chwili
obecnej rura gazowa biegnaca przez caly pion (ja mieszkam na parterze),
licznik i rury gazowe od licznika do kuchenki "sa na zewnatrz" (biegna po
scianach). Czy jest mozliwe (zgodne z prawem) zabudowanie tych elementow
tzn. schowac licznik do szafki, a wszelkie rury obudowac np. kanalami z
regipsu i na tym plytki?

Pozdrawiam
Tadeusz
------------------------------------
Zapraszam na http://www.wycieczki.ournet.pl


sa piony od CO. Pytanie jest czy moge sobie taki pion przesunac o np 10 cm
w lewo albo prawo ? Czy potrzebuje na to zgody jakiejs ? Czy ktos moze
mnie skontrolowac i jakies kary nalozyc itp ? Pytam sie bo mam


1) tak, bo ten pion nie jest twój (pomimo, ze przebiega przez twoje
własnościowe mieszkanie) tylko należy do części wspólnej (zarządzanej przez
wspólnotę).

2) przesunięcie pionu nie jest banalne bo trzeba spuścić wodę i dwa odgiecia
spowodują zwiększenie oporów hydraulicznych

3) jest to mniej wiecej ta sama sytuacja, gdy przesuniesz o 10 cm kiosk
ruchu.


Czy można w mieszkaniu spółdzielczym własnościowym, zgodnie z prawem
budowlanym, zamontować drzwi zewnętrzne, które będą się otwierały na
klatkę schodową?

Mieszkanie znajduje się na 3 piętrze z 8 w bloku z wielkiej płyty z
1978r. Na jednej klatce znajdują się dwa mieszkania ok. 63m2 i 46m2.
Szczegóły dot. drzwi (rzut klatki oraz zdjęcie drzwi) znajdują się na
stronie:
http://pentacomp.com.pl/~kso/remont/drzwi.html

Z tego co się zorientowałem ograniczeniem jest par. 242 wytycznych
technicznych, wg. którego skrzydła drzwi po ich całkowitym otwarciu nie
mogą zmniejszać wymaganej szerokości drogi ewakuacyjnej.

Czy w opisanym przeze mnie konkretnym przypadku jest możliwość
zainstalowania w ten sposób drzwi?

Z góry dziękuję za opinię.

Pozdrawiam,
Krzysztof


Czy można w mieszkaniu spółdzielczym własnościowym, zgodnie z prawem
budowlanym, zamontować drzwi zewnętrzne, które będą się otwierały na
klatkę schodową?


Jak na mój gust, to Twoje drzwi akurat zakłócałyby drogę ewakuacyjną.
Nawet gdyby tak nie było, to znając pewną bezwładność urzędniczą blado
widzę, żeby ktoś się na to zgodził. A przebudowa niezgłoszona w odpowiednich
urzedach, nawet technicznie i funkcjonalnie prawidłowa, to zgodnie z prawem
budowlanycm samowolka.

pozdr
Dorota



Czy można w mieszkaniu spółdzielczym własnościowym, zgodnie z prawem
budowlanym, zamontować drzwi zewnętrzne, które będą się otwierały na
klatkę schodową?


Przepisy p-poz, drzwi powinny sie otwierac do srodka aby uniemozliwic
zablokowanie ich od zewnatrz.

BR
Igus'


Igor Kotlicki a écrit :

| Czy można w mieszkaniu spółdzielczym własnościowym, zgodnie z prawem
| budowlanym, zamontować drzwi zewnętrzne, które będą się otwierały na
| klatkę schodową?
Przepisy p-poz, drzwi powinny sie otwierac do srodka aby uniemozliwic
zablokowanie ich od zewnatrz.


W takim razie jak wytłumaczyć sytuację, w której nawet w nowo budowanych
budynkach decyzję o sposobie zamontowania drzwi zewnętrznych pozostawia
się właścicielom, jeśli tylko jest zachowana minimalna szerokość drogi
ewakuacyjnej? Wobec tego rozumiem, że jest to tylko zalecenie a nie
obowiązek?

Pozdrawiam,
Krzysztof


Dariusz K. Ladziak a écrit :


| Czy można w mieszkaniu spółdzielczym własnościowym, zgodnie z prawem
| budowlanym, zamontować drzwi zewnętrzne, które będą się otwierały na
| klatkę schodową?

Jesli swobodnej przestrzeni do przejscia obok tak otwartych drzwi
pozostanie co najmniej 125cm to da sie dyskutowac. Jesli mniej - nie
ma szansy.


par. 242/4 z rozporządzenia:
Skrzydła drzwi, stanowiących wyjście na drogę ewakuacyjną, nie mogą, po
ich całkowitym otwarciu, zmniejszać wymaganej szerokości tej drogi.

Jak rozumieć "całkowite otwarcie"?
a) drzwi po otwarciu tworzą kąt prosty z ościeżnicą
b) drzwi są otwierane do oporu (np. po otwarciu dotykają zewnętrznej ściany)

Pozdrawiam,
Krzysztof


Kupilismy z narzeczoną ziemię na spółke po 50% i to jest w akcie
notarialnym.
Zadnych dodatkowych opłat nie było. Natomiast z mieszkaniem spoldzielczym
(nawet wlasnosciowym) moze byc problem. Slyszalem ze wlasciciel moze byc
tylko jeden i to wynika z prawa spoldzielczego.
k.


| czy jest to mozliwe?<

| jest to raczej mozliwe z podaniem w akcie jaki procent jest czyj oraz
| wynikajacy
| z tego wklad kapitalu na zakup

Trzeba jeszcze dodać, że notariusz sobie odpowiednio policzy też taksę
(tyle ile współwłaścicieli w wysokości zależnej od części współudziału
każdego kupującego). Sam to przerabiałem, tzn płaciłem :|

Janusz Pawlinka



----- Original Message -----

Subject: Re: zakup ziemi na 2 osoby?

[...]
Natomiast z mieszkaniem spoldzielczym
(nawet wlasnosciowym) moze byc problem. Slyszalem ze wlasciciel moze
byc
tylko jeden i to wynika z prawa spoldzielczego.
[...]

Chyba jednak nie jest źle.  Moje mieszkanie (a właściwie nasze :)) Jest
na dwie osoby-moją żonę i mnie. Na umowie jesteśmy oboje. Jednak
musieliśmy się oboje "zapisać" do spółdzielni i wpłacić 1 × wpisowe i 2
× członkowskie.
I oboje jesteśmy członkami spółdzielni.

Adam.


Posiadam prawo do spóldzielczego własnościowego lokalu - a raczej będe je
posiadał po zapłaceniu spółdzielni.
Chcę nastepnie sprzedać to mieszkanie. Czy przed  sprzedażą musze założyć
księge wieczystą dla lokalu czy można to pominąć przedstawiając stosowne
zaświadczenia ze spółdzielni o prawie do lokalu, niezaleganiu z opłatami
itp.
Czy nabywac takiego mieszkania musi zostać członkiem spółdzielni ?

Pozdrawiam
Maniekm



Posiadam prawo do spóldzielczego własnościowego lokalu - a raczej będe je
posiadał po zapłaceniu spółdzielni.
Chcę nastepnie sprzedać to mieszkanie. Czy przed  sprzedażą musze założyć


Pamiętaj o 10% podatku dochodowego - jeśli sprzedasz przed upływem 5 lat.

księge wieczystą dla lokalu czy można to pominąć przedstawiając stosowne
zaświadczenia ze spółdzielni o prawie do lokalu, niezaleganiu z opłatami
itp.


Nie musisz mieć KW. W pewnym sensie to nawet lepiej, bo kupujący nie ma
"stracha", że jakiś kredyt może na tym wisieć. Z drugiej strony -
gorzej, bo jak kupuje na kredyt, to do założenia KW płaci nieco wyższe raty.

Czy nabywac takiego mieszkania musi zostać członkiem spółdzielni ?


Oczywiście, ale to już nie Twoje zmartwienie.



witaj w demokracji wlasnosciowej :-))
Ale mam też drugie pytanie - spółdzielnia postawiła budynek, a wejście
do niego, w trakcie realizacji, przeniosła <bez zapytania ludzi wykupujących
mieszkaniai teraz wchodzi się tam od piwnicy.
Wchodzący może podziwiać wszelkie "bebechy" budynku - rury wod-kan itp,
jak to w piwnicy. Czy istnieje jakiś przepis, który mówi o minimalnych
warunkach, jakie muszą spełniać takie miejsca?
<poza minimalną szerokością i wysokością


spółdzielnia aby wybudowac budynek , musi miec zatwierdzony projekt
ktory musi sie zgadzac z tym co wybudowano przy odbiorze i zezwoleniem
na zasiedlenie
sprawdz w wydziale architektury czy taki odbior nastapil i czy przed
odbiorem zatwierdzono aneks zmieniajacy sposob wejscia do budynku
oprocz tego jest jeszcze autor projektu, ale to moze on sknocil wlasna
robote :-))) na zyczenie inwestora  

Dzięki.

--
Pozdrawiam, -ZED-


jeszcze pozostaje problem twojego prawa do wlasnosci
oto wiedz wiec ze tego prawa nie masz
masz prawo do obowiazku placenia za kazda glupote i kazde dlugi :-)

masz prawo sprzedac swoje mieszkanie :-)))) i kupic wlasnosc w postaci
ziemi

masz prawo zalozyc wlasna klike i wtedy bedziesz mial prawo calej
wlasnosci jak cie wybiora prezesem :-)))))

bo to nie ty jestes wlascicielem mimo ze masz to zapisane w ustawie
tylko spoldzielnia , w osobie wybranego prezesa
hej


Mam problem z wyburzeniem ścianki działowej w mieszkaniu. Podobno zmieniły
się przepisy i teraz nie wystarczy samo pozwolenie ze Spółdzielni (jest to
mieszaknie własnościowe, ale w Spółdzielni), tylko trzeba w starostwie
złożyc projekt i mieć zgode na budowę. To normalnie parodia. Poradźcie!A
może ktoś wyburzał ścianke bez zgody Spółdzielni i czy ktoś spotkał się z
kara, za wprowadzanie zmian bez ich zgody i jakie to były koszty. Aga!


Podziękuj politykom :Mają teraz ważniejsze sprawy na głowie niż
upraszczanie prawa budowlanego...
Jeśli ktos na Ciebie doniesie to przyjdzie nadzór budowlany i każą:
- zrobić ocenę stanu technicznego (płacisz konstruktorowi)
- zrobić  inwentaryzację (płacisz architektowi ew. podobnemu projektantowi)
- zrobic ewentualnie projekt budowlany na doprowadzenie lokalu do stanu
zgodnego z przepisami (płacisz architektowi)
Być może nałożą mandat za samowolę (nie są to wielki koszty w takim wypadku-
kilkadziesiąt złotych?).

Reasumująć - jedyny zysk jaki masz na zrobieniu samowoli to czas.
Załatwienie formalności będzie trwało trochę czasu...

pozdrawiam



Witam.
Jest dokladnie tak jak mowisz, po 24 kwietnia premie nie beda
przyznawane przy wykupie mieszkan zakladowych i przy zmianie prawa
wlasnosci z lokatorskiego na wlasnosciowe,


dzieki, taki wlasnie informacje dzisiaj uslyszalem, ale dla pewnosci
chcialbym jaeszcze poczytac sobie ta ustawe a na www.abc.com.pl jeszcze
jaj nie ma. Ktory to D.U.?

pozdrawiam,


Witam!
Jest sobie mieszkanie do kupienia - szybko i bardzo okazyjnie, tylko co mi
nie daje spokoju, to czy wszystko jest legalne i zastawia mnie gdzie jest
jakis haczyk. Sprawa wygląda następująco:
1. Gość A, którym oferuje mieszkanie do sprzedaży nie jest jego
właścicielem, ale coś w rodzaju pośrednika (postura żołnierza mafii :)).
2. Gość B - obecny lokator mieszkania - jest najemcą spółdzielczym, bez
prawa własnościowego do mieszkania.
3. Gość A chce dać kasę Gościowi B na spłatę zadłużenia i wykup mieszkania,
za co Gość B odda Gościowi A mieszkanie w formie darowizny, a ten (Gość A)
chce się szybciutko pozbyć mieszkania.
4. Mieszkanie wycenione w spółdzielni kosztuje 45000 zł, a wykup 12000 +
1000 zł zadłużenia.
5. Gość A chce za mieszkanie 35000 zł, czyli ma na czysto ma w łapę 12000
zł.
6. Jest możliwość żeby obniżyć koszty, zrobić darowizane z Gościa B, na mnie
bezpośrednio, czyli nie płacić dwa razy za to samo.

Jeżeli ktos potrafi rozwiązać tę zagadkę to proszę o wskazówki. Czy od
darownizy w takim przypadku płaci się podatek? A moze wszystko jest OK,
tylko ja jestem przewrażliwiony. Na co należałoby zwrócić uwagę i jak
"prześwietlić"  Gości?

Dzięki za uwagi.
Pozdrawiam
Tymo.


Najpierw napisz o stanie prawnym tego mieszkania. Czy to jest spółdzielcze
własnościowe prawo do lokalu (brak KW potwierdzi zaświadczenie ze
spółdzielni) czy nieruchomośc lokalowa (tutaj musi być KW, odpis lub wgląd w
sądzie). Innej możliwości nie ma.


Mieszkanie jest z 1978 r. Wg informacji właściciela zostało kupione za
dewizy$$$$ i jest mieszkaniem własnościowym. Podobno kiedyś (ja nie
pamietam tych czasów dokładnie) można było kupić za dolary (na ówczesnym
tzw wolnym rynku) nie czekając jak wiekszosc spoleczenstwa. Niestety nie
mialem jeszcze czasu sprawdzic w spoldzielni bo o ofercie dowiedzialem
sie w piątek wieczorem. Na co jeszcze zwrócić uwagę?
krzysiek


Mieszkanie jest z 1978 r. Wg informacji właściciela zostało kupione za
dewizy$$$$ i jest mieszkaniem własnościowym. Podobno kiedyś (ja nie
pamietam tych czasów dokładnie) można było kupić za dolary (na ówczesnym
tzw wolnym rynku) nie czekając jak wiekszosc spoleczenstwa. Niestety nie
mialem jeszcze czasu sprawdzic w spoldzielni bo o ofercie dowiedzialem sie
w piątek wieczorem. Na co jeszcze zwrócić uwagę?


Poproś o aktualne zaświadczenie ze spółdzielni. Tak wszystko będzie
wyjasnione czy jest czy nie ma księgi wieczystej na prawo, czy ewentualnie
mozna ustanowic odrębną własność lokalu, czy jest jakieś zadłuzenie wzgledem
spółdizelni, etc.


Większość jest chętna do wykupienia mieszkań, przeszkodą jest brak
uregulowanych spraw własnościowych.


Po 30 latach zajmowania mieszkania powinni mieć prawo pierwokupu, jak to
jest w Lasach Państwowych.

Pozdr.
Forest


Mam (a wlasciwie mamy) problem z administratorem naszego bloku (Warszawa).
W budynku jest 10 mieszkan wlasnosciowych - hipotecznych.
Jeden z lokatorow nie placi od ok. roku czynszu - zadluzenie 3000 zl.
Ostatnio odcieto nam dostwy cieplej wody. Administrator stwirdzil, ze jest
to zadluzenie calego budynku i nic niemoze zrobic. Wywiesil tylko kartke
wzywajaca do zaplaty bez podania nazwiska lokatora (ochrona danych
osobowych!!!). Straszy nas, ze to dopiero poczatek - jesli nie bedzie
uregulowane zadluzenie zrobia cos jeszcze (?).
Czy ma prawo do takiego traktowania pozostalych lokatorow - ktorzy placa w
terminie?
Odpowiedzialnosc zbiorowa byla podczas okupacji!!!
Moze znacie jakiegos prawnika o prawa lokalowego? Podajcie namiary.
Mam male dziecko i gotowanie wody na gazie nie jst dobrym rozwiazaniem
(mycie, pranie reczne).
Pomocy
Pozdrawiam
Pawel


Mam (a wlasciwie mamy) problem z administratorem naszego bloku (Warszawa).
W budynku jest 10 mieszkan wlasnosciowych - hipotecznych.
Jeden z lokatorow nie placi od ok. roku czynszu - zadluzenie 3000 zl.


Problem to macie nie administratorem, ale z tymże dłuznikiem.
Pytanie podstawowe: czy zawiązaliście wspólnotę (chyba tak, mam wrażenie, że
powstaje automatycznie przy podpisywaniu aktów notarialnych) .Jeśli macie
utworzoną wspólnotę to powinniście mieć i zarząd, który opracowuje odpowiedni
regulamin wspólnoty - wówczas zdaje się, że można takie mieszkanie zlicytować.
Mam również wrażenie, że administrator nie ma prawa odmówić wam informacji
dot. tego kto zalega z opłatami.
Nie jestem prawnikiem (więc moge się mylić), ale jestem współwłascicielem
mieszkania we wspólnocie - i tak to chyba u nas działa.

Pozdrawiam, Sylwia


Bardzo dziekuje wszystkim za podpowiedzi
Pozdrawiam i zycze wszystkich aby nie mieli takich problemow jak ja.
Pawel

Mam (a wlasciwie mamy) problem z administratorem naszego bloku (Warszawa).
W budynku jest 10 mieszkan wlasnosciowych - hipotecznych.
Jeden z lokatorow nie placi od ok. roku czynszu - zadluzenie 3000 zl.
Ostatnio odcieto nam dostwy cieplej wody. Administrator stwirdzil, ze jest
to zadluzenie calego budynku i nic niemoze zrobic. Wywiesil tylko kartke
wzywajaca do zaplaty bez podania nazwiska lokatora (ochrona danych
osobowych!!!). Straszy nas, ze to dopiero poczatek - jesli nie bedzie
uregulowane zadluzenie zrobia cos jeszcze (?).
Czy ma prawo do takiego traktowania pozostalych lokatorow - ktorzy placa w
terminie?
Odpowiedzialnosc zbiorowa byla podczas okupacji!!!
Moze znacie jakiegos prawnika o prawa lokalowego? Podajcie namiary.
Mam male dziecko i gotowanie wody na gazie nie jst dobrym rozwiazaniem
(mycie, pranie reczne).
Pomocy
Pozdrawiam
Pawel




osoba, którą poznaliśmy jako Grzegorz Król wystukała:

| Ano. Bo komunizm nie skonczyl sie z 4 czerwca 1989 r. jak to chciala
| pewna pani redaktor....
| A co ma komunizm do tego ?

Niektórzy nadal uważają że prawo własności powinno ustąpić przed
sprawiedliwością społeczną i innymi takimi bzdurami i że np. właściciel
mieszkania nie może pozbyć się niewygodnego lokatora bo nie.


Czytałeś ten artykuł??? Tam jest takie fajne zdanie: "Zielonogórzanka ma
mieszkanie własnościowe". Czyli prawo własności spółdzielczej, ale
własności. Spółdzielnia nie jest właścicielem mieszkania, ale prawo jest
takie, ze moze ją wyrzucić z mieszkania (zmusic do sprzedaży) pod byle
pretekstem. I tu się zaczyna komunizm, mój drogi. Cały wytwór pod hasłem
"spółdzielnia mieszkaniowa ver. polska" to pozostałość minionej epoki.
I właśnie prawo własności w tym przypadku ustępuje przez sprawiedliwością,
tfu, społeczną/spółdzielczą... A "niewygodny" wg. ciebie lokator za bardzo
się czepia prezesowskich wynagrodzen, płaconych, bądz co bądź, także z jej
kieszeni.



| Tylko jeżeli jest to spółdzielcze prawo własności. Z własnego lokalu [z
| wpisem do księgi wieczystej nikt cię nie może wyrzucić [chyba że np.
| komornik przejmie za długi]].

No właśnie. Ale dlaczego mozna swobodnie wypieprzac pod byle pretekstem z
własnosciowego spółdzielczego? Bo grunt pod zabudową jest własnoscia
spóółdzielni? To jest paranoja.


Na mieszkania 'własnościowe spółdzielcze' również bywają zakładane
wpisy do księgi wieczystej (!). Natomiast grunt pod zabudową tak
naprawdę rzadko jest własnością spółdzielni, zwłaszcza w dużych
miastach zdarza się, że własność gruntu jest zupełnie nieuregulowana.
Swoją drogą beton komunistyczny ulokowany w spółdzielniach
mieszkaniowych tak wytrwale bronił prawa do dalszego istnienia lokali
spółdzielczych własnościowych, że zostało ono przywrócone, pomimo
oczywistego takiej 'własności' bezsensu. Teraz widać, że wiedzieli o
co walczą.



...piętnuję zdecydowanie - tego gówna nie można sprzedać, przekazać,
zastawić ani nic...

"Oszczędni" (jak np. moi rodzice) się połaszczyli na odrobinę niższe
opłaty i teraz wystąpiło wk*.*wiające błędne koło (a taki fajny domek
mam na oku... za pół ceny tego mieszkania...)


Powinienneś mieć możliwość wykupienia prawa spółdzielczego - własnościowego;
zobacz :) Wtedy masz ciut więcej możliwości.


| Powinienneś mieć możliwość wykupienia prawa spółdzielczego -
| własnościowego;
| zobacz :) Wtedy masz ciut więcej możliwości.

Tak, ale na to potrzeba około 30-40 tysięcy, których nie posiadam.... a
które bym posiadał, gdybym mógł dokonać planowanej zamiany. AAARGH!


Idz do banku i wez kredyt. Mi dali. Potrzebowam wlasnie jakies 30 tys na rok
kilka lat temu. Powiedzialem w banku, ze chce wykupic mieszkanie babci za
jakas marna kwote. Jak wykupie to im ustanowie hipoteke na te 30 tys i albo
pozniej sprzedam mieszkanie i zwroce albo wynajme komus i bede im splacal
jakies 200 zl miesiecznie przez te 20 lat.

Pani poprosila o trzy dni i przygotowala umowe. Zabezpieczeniem na czas
przejsciowy byl weksel. Jak wykupilem to sprzedalem i wszyscy sa zadowoleni.

W wielu bankach (raczej tych mniejszych) jest dosyc duza swoboda jesli
chodzi o podejscie do klienta! Przy okazji wazelina dla mojego banku za
zachowywanie sie zawsze na poziomie :-)

Wojciech G



Ja bym na miejscu pana Osadnika, zalozmy ze istniejacego, poszedl do
innej kancelarii, ktora nie bedzie wciskala ciemnoty. Nie tylko ze
wzgledu na oszczednosci, ale... przedewszystkim chcialbym miec pewnosc,
ze kupilem mieszkanie, a nie odrebna wlasnosc lokalu, albo inne costam.


Ale jest dokładnie tak jak piszesz - odrębna własność lokalu
mieszkalnego (w przypadku bloku) jest 'najwyższą formą' własności
mieszkania. Możesz jeszcze kupić 'własnościowe prawo do lokalu
mieszkalnego' lub mieć 'lokatorskie prawo'. :)

Cokolwiek by nie mowic o tym ministrze, to trzeba przyznac, ze w
przeciwienstwie do poprzednikow, cos proboje robic.


Też go próbowałem zrozumieć (z nawet bronić), ale przeszło mi po
kompromitacji w sprawie Mazura - takiego uzasadnienia wyroku, jakie
przeczytałem to dawno nie miałem okazji widzieć. Zresztą nie mniejsza
kompromitacja spotkała podległe mu służby w przypadku doktora G.,
jakiegoś neurochirurga no i Kaczmarka.



| Witam !

| Znajoma mnie poprosila o pomoc - nie chce jej wprowadzic w blad,
| pozwolilem sobie zapytac na grupie:

| Mieszkanie spoldzielcze wlasnosciowe nalezy do malzenstwa z 4-ka dzieci.
| Umiera maz. Po uplywie 5-ciu lat zona chce sprzedac to mieszkanie.
| Co musi zrobic, aby to bylo mozliwe ?

Czy teraz wlasnosciowe spoldzielcze prawo do lokalu przysluguje tej
wdowie?


jesli "nalezy do malzenstwa" to sprawa jest prosta..

Potrzebne jest - Stwierdzenie nabycia spadku....

Boguslaw


Zainspirował mnie dzisiejszy cykl artykułów z GW - można obejrzeć tu:
m.in.:
http://www2.gazeta.pl/dom/1,22106,1268481.html
http://www2.gazeta.pl/dom/1,22106,1268489.html

Obowiązująca od dziś ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych przywraca
spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.
Na dziś dzień można więc mieć: lokatorskie, spółdzielcze własnościowe lub
hipoteczne prawo do lokalu.
Generalnie spółdzielnie chętnie zamieniają mieszkania lokatorskie na
spółdzielcze własnościowe (mają z tego kasę).
Przedstawiciele spółdzielni wyrażają się bardzo pochlebnie o tej formie
własności sugerując, że zamiana lokatorskiego na spółdzielcze własnościowe
daje tyle samo korzyści co zamiana na hipoteczne, za to prościej i taniej...
Przed właścicielami mieszkań hipotecznych piętrzą natomiast niebezpieczeństwa
związane z ewentualnym finansowaniem remontów itp. Czym się kierują stosując
taką argumentację? Własnym interesem czy troską o nasze finanse? (Cóż za
pytanie!)
Z kolei inny ekspert (Witold Kalinowski) wyraża się wprost, że w spółdzielni
namawiają ludzi do poprzestania na prawie spółdzielczym własnościowym i
ludzie - nie znając się - rezygnują z ubiegania się o prawo hipoteczne "i
wynikające z niego korzyści".
Kto ma rację? Co o tym myśleć?


Korzyści choćby takie, że by mieć spółdzielcze własnościowe trzeba być
członkiem spółdzielni. A jak spółdzielnia cię wykluczy? Bo im sie nie
spodobasz? Wtedy tracisz to "prawo spół. własnościowe". Własność to jest
własność. Nikogo nie musisz pytać o zdanie a na spółdzielnię możesz się
wypiąć. Jak wszyscy w budynku wykupią to o ile sie nie mylę wchodzi już w
grę ustawa o własnoli lokali i wspólnoty mieszkaniowe. Sami będziecie
decydować czy wyremontować dach czy instalacje. A nie czekać na
spółdzielnię, która ma "inne ważniejsze potrzeby"

----- Original Message -----

Sent: Wednesday, January 15, 2003 3:40 PM
Subject: Re: Spółdzielczewłasnościowe czy hipoteczne?

: No wlasnie, teraz juz male :) Wczesniej, zanim weszla w zycie ta ustawa,

a możecie mi podeslać tę ustawę na priv?

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.prawo



Jeżeli okaże się ze spółdzielnia dysponując odpowiednimi srodkami od
inwestorów w tym czasie wydawała na inwestycje pieniadze z kredytu z ktorego
wciąż jeszcze do dziś cykają odsetki, a pieniadze od inwestorów kierowała na
inne inwestycje realizowane przez spółdzielnię a nie związane z inwestycja
na które były wpłacone.

Kwestia druga to co jesli hipoteka bedaca zabezpieczeniem kredytu przy
niedalekim w czasie przejsciu mieszkań ze spóldzielczym własnosciowym prawem
do lokalu na mieszkania własnosciowe - zgodnie z wymogami nowej ustawy. Czy
obciązenie tej hipoteki zniknie czy też spółdzielcy beda musieli przyjąc
odpowiednia część zadłuzenia hipoteki.

Z pozdrowieniami,
ac

Szykuje się odwiedzic moją spółdzielnią w poniedziałek - czy dokumenty bede
miał tylko do wglądu? Czy bede mógł je kserować lub zrobic kopie aparatem
cyfrowym?


| Kwestia druga to co jeśli hipoteka będąca zabezpieczeniem kredytu przy
| niedalekim w czasie przejęciu mieszkań ze spółdzielczym własnościowym
prawem
| do lokalu na mieszkania własnościowe - zgodnie z wymogami nowej ustawy.
Czy
| obciążenie tej hipoteki zniknie czy też spółdzielcy będą musieli przyjąć
| odpowiednia część zadłużenia hipoteki.

Odrębna własność bo o takim statusie twojego lokalu myślisz nie powinna
być
obciążona. Dług przynależy spółdzielni i ją to będzie obciążać
Tak przynajmniej kiedyś czytałem jednak na złość nie mogę tego znaleźć
więc
może o tym później.


Wreszcie mnie oświeciło po zdrowym śnie i wiem czego szukałem Rozwiązania
tego problemu szukaj w art. 44 i 45 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
Droga do lektury wiedzie tędy: http://www.rp.pl/prawo/doc/spo0113.html )

Życzę powodzenia w zmaganiach z machiną Spółdzielczą.

Stan_Z
Jak jakieś problemy będą się rysować dalej to wal na grupę lub na priva.


Posiadam mieszkanie spółdzielcze własnościowe. Po wymianie okien na nowe we
szystkich rogach mieszkania ( mieszkanie narożne) zaczał wyłazic grzyb.
Lokal ten jest w starym budownictwie. Ściany zewnętrzne i dach nigdy nie
byly docieplane. Podobna sytuacja jest takze u innych lokatorów. Na jakie
ustawy można sie powołać  w czasie rozmowy z pracownikami spóldzielni. Jakie
wogole mamy prawa

Witam,

Pewna pani (wdowa) na kilka lat przed smiercia sporzadza testament.
W testamencie przekazuje swoje mieszkanie (tj. wlasnosciowe prawo do
mieszkania spoldzielczego) jednemu z wnukow.
Pani umiera. Ma troje dzieci i kilkoro wnukow.
Poza mieszkaniem nie ma zadnych innych nieruchomosci, ruchomosci czy
oszczednosci.
Rynkowa wartosc mieszkania wynosi obecnie ok. 100.000 zl.

Jak wyglada prawo do zachowku i jak wyliczyc jego wysokosc (jesli
przysluguje)  dla poszczegolnych zstepnych?

Bede wdzieczny za odpowiedz lub podanie adresow w internecie, gdzie podobny
przypadek byc moze jest opisany.

Jacek Warmianin


Pewna pani (wdowa) na kilka lat przed smiercia sporzadza testament.
W testamencie przekazuje swoje mieszkanie (tj. wlasnosciowe prawo do
mieszkania spoldzielczego) jednemu z wnukow.


Tzn. czyni go spadkobiercą czy mowa tylko o mieszkaniu?

Pani umiera. Ma troje dzieci i kilkoro wnukow.
Poza mieszkaniem nie ma zadnych innych nieruchomosci, ruchomosci czy
oszczednosci.
Rynkowa wartosc mieszkania wynosi obecnie ok. 100.000 zl.

Jak wyglada prawo do zachowku i jak wyliczyc jego wysokosc (jesli
przysluguje)  dla poszczegolnych zstepnych?


zatem uprawnionymi do zachowku są dzieci tej pani (zakładając ze wszyscy
żyli w dniu jej śmierci) , jeśli nic nie otrzymali, w tym tzw. "doliczalnych
darowizn", to należy im się polowa tego co by otrzymali, gdyby testamentu
nie było (w przypadku trwałej niezdolności do pracy  lub niepełnoletniości -
2/3). Jeśli coś im przypadło na mocy testamentu - wtedy mogą się domagać
uzupełnienia do w/w wysokości. Zachowek to roszczenie pieniężne do
spadkobiercy.
Kwesię tę regulują art.991 -1011 kodeksu cywilnego, ale jest to materia dość

Marcin.


Jeśli chodzi o zameldowanie, to można być właścicielem kilku mieszkań


i być zameldowanym tylko w jednym. Wiem z autopsji, ponieważ sama jestem
zameldowana w mieszkaniu rodziców i tam faktycznie mieszkam a posiadam
drugie mieszkanie spółdzielcze własnościowe i nie jest w nim nikt
zameldowany.

odpowiadaj _pod_cytatem_ bo trudno sie potem ustosunkowac do dwoch
wypowiedz. Owszem mozna miec kilka mieszkan wlasnosciowych i nie da sie
byc zameldowanym w wiecej niz jednym, czyli pozostale moga byc bez
meldunku, ale nawet jesli nie jest nikt zameldowany, to i tak placi sie
oplate za jedna osobe, nie mowie o czynszu, tylko np. ryczalt za wode,
winde i inne takie rzeczy, ktore placi sie ryczaltem - tez mnie to
wkurzalo, bo jesli mieszkanie stoi puste, to przeciez winda nie jezdzi,
ale prawo spoldzielcze tak sobie zyczy i nie ma przebacz.
Tatiana


-----Original Message-----

Sent:   Monday, July 24, 2000 3:26 PM

Subject:        Re: podwojne zameldowanie ?

Jeśli chodzi o zameldowanie, to można być właścicielem kilku mieszkań
i być zameldowanym tylko w jednym. Wiem z autopsji, ponieważ sama jestem
zameldowana w mieszkaniu rodziców i tam faktycznie mieszkam a posiadam
drugie mieszkanie spółdzielcze własnościowe i nie jest w nim nikt
zameldowany.

odpowiadaj _pod_cytatem_ bo trudno sie potem ustosunkowac do dwoch
wypowiedz. Owszem mozna miec kilka mieszkan wlasnosciowych i nie da sie
byc zameldowanym w wiecej niz jednym, czyli pozostale moga byc bez
meldunku, ale nawet jesli nie jest nikt zameldowany, to i tak placi sie
oplate za jedna osobe, nie mowie o czynszu, tylko np. ryczalt za wode,
winde i inne takie rzeczy, ktore placi sie ryczaltem - tez mnie to
wkurzalo, bo jesli mieszkanie stoi puste, to przeciez winda nie jezdzi,
ale prawo spoldzielcze tak sobie zyczy i nie ma przebacz.
Tatiana

Oczywiście że płaci się wszystkie opłaty tak jakby była zameldowana jedna osoba.
Pozdrawiam
edyzal



Owszem mozna miec kilka mieszkan wlasnosciowych i nie da sie
byc zameldowanym w wiecej niz jednym, czyli pozostale moga byc bez
meldunku, ale nawet jesli nie jest nikt zameldowany, to i tak placi sie
oplate za jedna osobe, nie mowie o czynszu, tylko np. ryczalt za wode,
winde i inne takie rzeczy, ktore placi sie ryczaltem - tez mnie to
wkurzalo, bo jesli mieszkanie stoi puste, to przeciez winda nie jezdzi,
ale prawo spoldzielcze tak sobie zyczy i nie ma przebacz.


No i słusznie; jak się jest burżujem, to należy płacić! ;-)))

Pozdrowienia


Chce kupic mieszkanie spoldzielcze - wlasnosciowe wspolnie z chlopakiem
(nie
jestesmy malzenstwem).
Czy jest to mozliwe?


tak

Czy nie bedzie problemow z wkladem czlonkowskim w spoldzielni,


w spółdzielniach zawsze mogą robic problemy, różne mogą byc statuty
spółdzielni, c
czy nie lepiej by mieszkanie kupiła jedna osoba, a po zawarciu małżeństwa z
mocy prawa spółdzielcze własnościoqwe prawo do lokalu jest wspówłasnoscia
małżonków? chyba że nie ufacie sobie nawzajem, w takim razie po co chcecie
mieszkać razem

Dodam, ze mieszkanie mialoby byc na kredyt.


banki też są znane z tego, że robia problemy... dadzą kredyt jednemu, to
mogą się potem czepiac, czemu jest 2 współwłaścicieli



Chce kupic mieszkanie spoldzielcze - wlasnosciowe wspolnie z chlopakiem
(nie
jestesmy malzenstwem).
Czy jest to mozliwe?


Miałam identyczną sytuację - tylko z 3 lata temu i nam prezes spółdzielni
wciskał kit, iż z uwagi na prawo spółdzielcze taka opcja nie jest możliwa
(dokładnie już nie pamiętam argumentacji). Chodziło mniej wiecej o to, że
dwie niespokrewnione osoby nie mogą (będąc nawet członkami spółdzielni)
ubiegać się o prawo do tego samego lokalu. Niezłe prawda Ponieważ  był to
prawie koniec roku, a nam bardzo zależało na uldze budowalanej, nie
chcieliśmy miec problemów z us i nie mieliśmy czasu na udowadnianie
prezesowi że nie ma racji, wiec szybko podpisaliśmy stosowne dokumenty w
urzędzie stanu cywilnego, zawierając w ten sposób w świetle prawa związek
małżeński. :)

Dodam, ze mieszkanie mialoby byc na kredyt.


Z bankiem nie powinno być jakichkolwiek problemów.
pozdr. Dodo


| Chce kupic mieszkanie spoldzielcze - wlasnosciowe wspolnie z chlopakiem
| (nie jestesmy malzenstwem).
| Czy jest to mozliwe?
czy nie lepiej by mieszkanie kupiła jedna osoba, a po zawarciu małżeństwa
z
mocy prawa spółdzielcze własnościoqwe prawo do lokalu jest wspówłasnoscia
małżonków?


Jeżeli jedno z nich kupi mieszkanie przed ślubem,
to będzie ono stanowiło jego majątek odrębny,
również po zawarciu małżeństwa.

Joker


Dzień dobry,
w moim mieszkaniu własnościowym są osoby które chciałbym usunąć. Osoby te
nie są zameldowane w tym mieszkaniu ani nie mają żadnej umowy najmu tego
mieszkania.

Co mam zrobić rzeby je "wyprosić" z mieszkania ?

Osoby te za moją zgodą zostały wpuszczone do mieszkania i otrzymały
klucze.
Miały kupić mieszkanie, dały pewną zaliczkę (a właściwie weksle na
określoną
kwotę) i teraz po czasie nie chcą się wywiązać z dalszych ustaleń (np.
wykupić weksle).

Olek


 Danie kluczy i wpuszczenie tych osób do mieszkania to pzecież zawarcie
umowy tyle, że ustnej a takie umowy też obowiązują.
Usunięcie tylko na drodze sądowej i poprzez eksmisję.

Pozdrawiam
Michał

----------------------------
mec. Michał
www.prawo.hg.pl

----------------------------


"Tristan Alder" <[...]

Czyli z powodu długu 1000zł mogą mi zabrać mieszkanie za 40 tysięcy?
Coś mi tu nie pasuje...


Spasuje Panu, gdy uzmyslowi sobie, ze nie jest wlascicielem MIESZKANIA,
lecz "wlasnosciowego prawa do lokalu SPOLDZIELCZEGO".

Oczywisce reszte Pieniedzy (39 000 minus koszty) Pan dostanie.

Boguslaw


Witam,

Watek uciazliwych sasiadow w mieszkaniu w bloku juz czytalam gdzies. Ale
moja sprawa wyglada akurat odwrotnie.
Tzn. moja mama ma mieszkanie i bardzo "wrazliwa" sasiadke pietro wyzej.
I ta sasiadka ma kogos znajomego w administracji spoldzielni. Kilka lat
temu - jak kupilysmy to mieszkanie - okazalo sie, ze "wisi na nim" wyrok
sadowy zdjecia krat balkonowych (nie kupilybysmy mieszkania na parterze bez
krat). Podczas naszego urlopu spoldzielnia zdemontowala kraty - bez naszej
obecnosci.
Teraz natomiast dostajemy pisma ze spoldzielni, ze sasiadce z gory
przeszkadzaja "noce" rozmowy i spuszczanie wody w toalecie. Jesli to sie nie
zmieni, usuna moja mame ze spoldzielni - tak brzmi grozba. Jak to sie ma do
wlasnosciowego prawa lokatorskiego? Dodam, ze jak tam mieszkalam, takze
slyszlam rozmowy u niej w mieszkaniu i sikanie (!), ale pogodzilam sie z tym
faktem - tak budowalo sie bloki (wspolne przewody kominowe, wielka plyta).

Co mamy z tym zrobic, tzn. jakie moja mama ma prawa jako wlascicielka
mieszkania? Troche jestesmy tym pisem zaskoczone. Inni sasiedzi nie
zglaszaja problemu.

Pozdrawiam
Ewa



| Podstawowe pytanie: na jakiej podstawie sądzisz (sądzicie), że to
| spółdzielnia ma obowiązek pokryć koszty wymiany okien ???

| pozdr. Robert

z tego, co wiem - wymiana stolarki okiennej nalezy do wlasciciela lokalu.
tym samym, jezeli czlonek spoldzielni (czlonek brzmi nieciekawie :) ) nie
ma prawa wlasnosciowego do lokalu, tylko spoldzielcze - to jak moze
pokrywac koszty wymiany okien.

Jezeli ma prawo wlasnosciowe do lokalu, to on ma obowiazek wymiec okna w
lokalu, ktorego jest wlascicielem.


Ale pan namieszal.

Jakby byl "wlascicielem", to by nie mial "prawa wlasnosciowego", lecz prawo
wlasnosci.

Wlascicielem tak "spoldzieczego" jak i "wlascosciowego" mieszkania jest
spoldzielnia.

Boguslaw


Hej !
Czy ktoś może mi powiedzieć jak to wygląda według prawa:
rodzice moi przepisali na mnie w spółdzielni mieszkanie typu
spółdzielczego
lakatorskie. Dokonanie przepisu nastąpiło już w trakcie trwania mojego
małżeństwa (staż 3 lata). Mieszkanie przepisali na mnie. Jak to teraz jest
gdybym się rozwiódł co z mieszkaniem czy moja żona będzie miała jakies
prawo
do niego ?
Za wszelkie informacje z góry dzięki
- pozdrowienia -

--
<^<^<^<^
       Herold
<^<^<^<^
Coś chyba nie bardzo z tym prawem lokatorskim bo ono jest niezbywalne (218


prawa spółdzielczego) i rodzice nie mogli przepisać (było ono nieskuteczne).
Może uległo już przekształceniu na własnościowe, po przydziale prawa
lokatorskiego.



----- Original Message -----

Sent: Wednesday, November 17, 1999 10:02 PM
Subject: Ile bierze notariusz?

Witam wszystkich.

Kupuje mieszkanie. Za sporzadzenie umowy notarialnej notariusz sobie życzy
10% wartosci? Jaki przepis reguluje taka stawke. Czy mozna to zalatwic
taniej?
                                        Rychu


Wysokość opłaty zależy od wartości umowy oraz jej przedmiotu,zakładam że
kupujesz własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu, kosztuje Cię to więcej
niż 50000 zł opłata wynosi:
400 zł + 0,25 % nadwyżki ponad 50000 zł.
czyli kupujesz za 80000 zł opłata wynosi 400 zł+75zł = 475zł czyli ok 0.69 %
procent wartości.
Zaznaczam że jest to cena maksymalna, żaden notariusz za taką umowę nie może
żądać więcej.
Chyba że się mylę. Reguluje to rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w
sprawie taksy notarialnej z dnia12 IV 1991r.
Swoją drogą żądanie 8000 to byłoby złodziejstwo!!
Pozdrawiam Krystian


    Witam.

    Dziadek z babcia posiadaja mieszkanie, ktore jest mieszkaniem
wlasnosciowym (przez nich wykupionym). Posiadaja rowniez akt notarialny,
ktorego tresc okresla, jakoby mieszkanie to, po ich smierci bylo przepisane
na ich wnuka. Innymi slowy jest to zwykly testament podpisany przez
notariusza. Wnuk ten rowniez posiada meldunek w opisywanym mieszkaniu, jest
tam zameldowany, wraz z "dziadkami".

    Czy jest jakas sila, ktora moglaby zmienic sytuacje dokładnie
okreslajacą, ze mieszkanie po smierci "dziadkow" nalezy do ich wnuka? Jak to
wygląda w oczach prawa?

    Czekam na wypowiedź fachowcow...

    Z poważaniem...


Przeczytaj jeszcze raz uważnie odpowiedź Karola.
Choć teoretycznie ta pani może nie zapłacić, i wtedy zarządca będzie ją
nachodził i nachodził.
Jeśli był stan wyższej konieczności, to musiał np. naprawić dach bez
konkretnego zlecenia - jeśli staruszka, to może się nastawić na drogę cywilna
(jak ma nerwy) i liczyć na to, że regulować będą już jej spadkobiercy.
jakbym był bardzo stary, to być może właśnie takie rozwiązanie bym wybrał ;-(
Dżek
A ci co nie wykupili są jedynie NAJEMCAMI za uzgodniony czynsz i tyle.
PGM może się podetrzeć ustawa o ochronie lokatorów.
Czy TY na NICH przypadkiem nie głosowałaś???
:-/

Zadzwonilam przed chwila do tej kobiety, aby przekazać jej to co
przeczytałam
powyżej :-)
Ta pani powiedziała mi, że podpisywała tylko umowę na płacenie miesięcznie
na
fundusz remontowy kwoty 48 zł...Te 48 zł. płaci już 17 miesięcy, to się
uzbierało z tego już 816 zł.
Na 700 zł m-cznie płatne przez parę m-cy za reperację dachu umowy żadnej
nie
podpisywała....
Gdzie ona może się odwołać w tej sprawie?...Czy w Ratuszu jest jakiś
departament, który się zajmuje tymi sprawami? ( Kwaterunek).
Muszę nadmienić, że ja też kiedys tam wykupiłam swoje mieszkanie ( co
prawda
jeszcze nie na zupełną właśność) w Sp-ni Mieszkaniowej i koszty są dzielone
równo na wszystkich, więc tych co mają mieszkania lokatorskie, czy
własnościowe
i nie bardzo rozumiem jakim prawem w przypadku ( powyżej) PGM żąda od
ludzi,
tylko od tych co wykupili swoje mieszkania zwrotu kosztów naprawy dachu.



Ta pani jest CZŁONKIEM ;-))) Wspólnoty powstałej z mocy prawa z chwilą
wydzielenia pierwszego lokalu - nawet, gdyby nie chciała.
Poczytaj ustawę o własności lokali :-)
Dżek

PGM-owskim)...Nie ma właściciela, tylko jest państwowa administracja tego
budynku...W umowie była tylko wzmianka o 48 zł. na fundusz remontowy.
Mieszkanie przekształcone ze statusu kwaterunkowego na własnościowe.
Nie na tych co to wymyślili.




PGM-owskim)...Nie ma właściciela, tylko jest państwowa administracja
tego
budynku...W umowie była tylko wzmianka o 48 zł. na fundusz remontowy.
Mieszkanie przekształcone ze statusu kwaterunkowego na własnościowe.


własnościowe???
spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego?
A nie tak przypadkiem na własność?
Pani jest właścicielem części budynku i ma udział w nieruchomości
wpólnej. I na podstawie tego udziału dzielony jest koszt remontu dachu
pomiędzy właścicieli mieszkań - część lokali jest nie wykupiona, więc
właścicielem jest gmina i ona też ponosi koszty.
Polecam lekturę ustawy o własności lokali.

Właściwie nie powinnam była Ci odpowiadać, ze względu na twoje
zachowanie, ale potrafię wybaczam maluczkim i głupszym.


Moze ktos z Was sie orientuje:

Kupilem 2 mieszkania na rynku wtornym (spoldzielcze wlasnosciowe) w stanie
bez bialego montazu itp. Chcac je wykonczyc w odpowiadajacy mi sposob
wstawilem drzwi w sciane laczaca obydwa mieszkania oraz zmienilem
rozmieszczenie scianek dzialowych.
Dzieki "uczynnym" sasiadom mam teraz problem na glowie - zapowiedziana
wizyte nadzoru budowlanego wraz z rzeczoznawca ze Spoldzielni. Pani z
nadzoru budowlanego twierdzi, ze powinienem miec zgode na przestawienie
scianek dzialowych (projekt, te rzeczy...) , bo tak stanowi prawo budowlane.
Czy moga sie o cos przyczepic ? Mnie sie wydaje, ze rozmieszczenie scianek
dzialowych to moja prywatna sprawa - sa one dla mojej wygody...
Jak to wyglada w swietle prawa ?
Jakie moga byc konsekwencje poprzestawiania scian ?

Zino


Moze ktos z Was sie orientuje:

Kupilem 2 mieszkania na rynku wtornym (spoldzielcze wlasnosciowe) w stanie
bez bialego montazu itp. Chcac je wykonczyc w odpowiadajacy mi sposob
wstawilem drzwi w sciane laczaca obydwa mieszkania oraz zmienilem
rozmieszczenie scianek dzialowych.
Dzieki "uczynnym" sasiadom mam teraz problem na glowie - zapowiedziana
wizyte nadzoru budowlanego wraz z rzeczoznawca ze Spoldzielni. Pani z
nadzoru budowlanego twierdzi, ze powinienem miec zgode na przestawienie
scianek dzialowych (projekt, te rzeczy...) , bo tak stanowi prawo
budowlane.
Czy moga sie o cos przyczepic ? Mnie sie wydaje, ze rozmieszczenie scianek
dzialowych to moja prywatna sprawa - sa one dla mojej wygody...
Jak to wyglada w swietle prawa ?
Jakie moga byc konsekwencje poprzestawiania scian ?

Zino


ano wygląda to tak że powinieneś to zgłosić do SM wraz projektem zmian
wykonanym przez osobę uprawnioną przed rozpoczęciem prac i otrzymać
akceptację.
Jeśli tego nie uczyniłeś to masz spory problem. Popatrz w prawo budowlane.
Niestety jest ono mocno restrykcyjne jeśli dotyczy budowli.

Stan_Z


Moze ktos z Was sie orientuje:

Kupilem 2 mieszkania na rynku wtornym (spoldzielcze wlasnosciowe) w stanie
bez bialego montazu itp. Chcac je wykonczyc w odpowiadajacy mi sposob
wstawilem drzwi w sciane laczaca obydwa mieszkania oraz zmienilem
rozmieszczenie scianek dzialowych.
Dzieki "uczynnym" sasiadom mam teraz problem na glowie - zapowiedziana
wizyte nadzoru budowlanego wraz z rzeczoznawca ze Spoldzielni. Pani z
nadzoru budowlanego twierdzi, ze powinienem miec zgode na przestawienie
scianek dzialowych (projekt, te rzeczy...) , bo tak stanowi prawo budowlane.
Czy moga sie o cos przyczepic ? Mnie sie wydaje, ze rozmieszczenie scianek
dzialowych to moja prywatna sprawa - sa one dla mojej wygody...
Jak to wyglada w swietle prawa ?
Jakie moga byc konsekwencje poprzestawiania scian ?

Zino
STAN Z MA RACJĘ. Możesz wejść na stronę MURATORA tam często są opisane takie


sytuacje od strony prawnej. Szukaj w egzemplarzach archiwalnych . Powodzenia.



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


O ile dobrze zrozumiałem, to mieszkania nie są Twoją własnością, tylko
spółdzielni. Masz jedynie własnościowe spółdzielcze prawo do lokali (nie
mylę się?). Spółdzielnia, jako właściciel może Ci dokuczać, jeśli będzie
chciała (do wykluczenia włącznie - a wtedy trzeba się wyprowadzić...).
Piotr

Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu nie jest nieruchomością, nie
jest
fizycznie wydzieloną częścią budynku jest tylko prawem do korzystania z
lokalu.


wlasnie wczoraj odebralam zawiadomienie z ksieg wieczystych
i jakby nie patrzec jestem wlascicielka wydzielonego lokalu w bloku!

a czynszu i tak sie nie placi w mieszkaniach wlasnosciowych - bo niby jakim
prawem:) place "oplate eksploatacyjna"

ania


wlasnie wczoraj odebralam zawiadomienie z ksieg wieczystych
i jakby nie patrzec jestem wlascicielka wydzielonego lokalu w bloku!

Polecam lekturę ustaw kodeks cywilny i prawo spółdzielcze. Nie można być
właścicielem spółdzielczego prawo do lokalu mieszkalnego

a czynszu i tak sie nie placi w mieszkaniach wlasnosciowych - bo niby
jakim
prawem:) place "oplate eksploatacyjna"

ania




Witam serdecznie :) Czy ktos mily i obeznany moglby mi rozjasnic sytuacje w
pewnej kwestii? Bylabym baaardzo wdzieczna!
A sytuacja jest taka: w mieszkaniu (wlasnosciowym), ktorego glowna
lokarotka jest mama, mieszkam ja z mamą, (i z mezem, ale niezameldowanym,
wiec sie nie liczy). Chcielibysmy to mieszkanie sprzedac, kupic mamie cos
mniejszego, a roznice wplacic na poczet naszego (z mezem) przyszlego
mieszkania. I tu jest problem. Mam siostre, ktora od dawna z nami nie
mieszka. Siostra twierdzi, ze "w tym domu jeden pokoj jest jej" (tak mowi)
i w zwiazku z tym oczekuje, ze po sprzedazy podzielimy sie uzyskana roznica
na pol. Troche mnie zdziwilo to żądanie, tym bardziej, ze siostrzyczka jest
swietnie ustawiona finansowo i ma wlasne, duze mieszkanie. Czy ma racje?
Czy faktycznie cos jej sie nalezy?

Mlodsza siostra starszej siostry - Melisa


Jeżeli Pani Mama , jest prawnie właścicielem wymienionej
posesji to zarazem jest jej dysponentem. Jak długo będzie
żyła (oby jeszcze 100 lat) w jej wyłącznej gestii będzie to co
zrobi z własnym majątkiem. W przypadku braku  j.w.
pośmiertnie uregulowane jest to prawem spadkowym.

Pozdrowienia.


Stajesz się właścicielem spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mie
szkalnego czy właścicielem odrębnego samodzielnego lokalu mieszkalnego?


to sie nazywa przewlaszczenie, staje sie wlascicielem mieszkania i czesci
gruntu pod lokalem

Bo jeżeli spółdzielczego to OBOWIĄZKIEM spółdzielni jest administrowanie.
A jak odrębnego własnościowego... to zajmuje się tym wspólnota lub
znajdują
zastosowanie przepisy o zarządzie współwłasnością  z KC. Więc spółdzielnia
nie może narzucić, ale ty możesz się zgodzić.


no wlasnie! piszesz ze spoldzielnia nie moze nic narzucic, ale
podpisujac akt notarialny zgadzam sie jednoczesnie na administrowanie
budynkiem przez spoldzielnie, innego wyjscia nie mam.
co robic? nie podpisywac aktu? jezeli go nie podpisze to zgodnie z
umowa moge sobie odebrac wklad budowlany, to jakas paranoja, rownie
dobrze mogliby sobie do tego aktu dopisac wszystko co chca.

pozdrawiam
maciek


to sie nazywa przewlaszczenie, staje sie wlascicielem mieszkania i czesci
gruntu pod lokalem


Dalej coś nie tak. Przewłaszczenie? Jeżeli przyjmując racjonalny sposób
użycia tego słowa przez spółdzielnię, wyodrębniła ona własność lokalu i chce
Ci go sprzedać. Czy tak?

jak najbardziej, ale ja czlonkiem spoldzielni staje
sie tylko na czas podpisania aktu notarialnego


członkiem stajesz się wtedy, gdy zostajesz właścicielem własnościowego
spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego (i prawie wszystko z Twojego
postu na to wskazuje). Więc wtedy spółdzielnia administruje budynkiem i Ty
nic na to nie poradzisz.

prawo do lokalu mieszkalnego?

Andrzej Rosnowski


Witam

Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić pewien problem?
W testamencie po zmarłej osobie (babci) mam razem z bratem spadek w postaci
mieszkania własnościowego w bloku (za wykup zapłacił mój ojciec ale za
bardzo nie ma na to prawnych dowodów). Co prawda w testamencie jako
spadkobierca widnieje mój ocjciec, lecz on nie żyje. On po sobie testamentu
nie zostawił więc jego druga żona może ubiegać się jedynie o zachówek po
zmarłej teściowej (chyba) a my o mieszkanie.

I teraz pytanie:
Czy w chwili obecnej już po tym jak dostaliśmy zawiadomienie, że testament
został otwarty (urzędowe zawiadomienie wystawiono 3 miesiące po tym fakcie a
nas nie zawiadomiono w żaden inny sposób) możemy się ubiegać o klucze do
tego mieszkania. Co więcej teraz drugi syn zmarłej odpłatnie wynajmuje to
mieszkanie z zyskiem dla siebie. Proceder ten trwa blisko dwa lata! On ma
gdzie mieszkać bo odziedziczył drugie, przeszło 2 razy droższe i większe
mieszkanie.
Jak my możemy to przerwać i czy jemu coś za to grozi?

W sumie nam chodzi o to czy teraz na podstawie testamentu my  możemy
LEGALNIE przejąc to mieszkanie i czy jeśli on będzie chciał podważać
testament to my do czasu zakończenie rozprawy będziemy mogli tam mieszkać.
W jaki sposób polskie prawo rozpatruje kwestię wyposażenia mieszkania - on
może sporo z niego wynieść (żadnego spisu nie ma).

Pozdrowienia
Krzysiek


Znajomy otrzymal w spadku po matce 1/3 mieszkania wlasnosciowego (3 pokoje z kuchnia)
W tym mieszkaniu zamieszkuje dwoch pozostalych spadkobiercow, z czego
pierwszy zajmuje jeden pokoj , a drugi dwa pokoje.
Ow znajomy posiada swoje mieszkanie spoldzielcze.
Jego sytuacja finansowa sprawia, ze jest w stanie zaplacic podatku od w/w spadku,
Czy w tej sytuacji ma prawo zazadac udostepnienia jednego pokoju (czyli swojej 1/3)
celem wynajecia, aby zdobyc fundusze dla urzedu Skarbowego ?
Jesli tak to na jakiej podstawie ? i jak ? (wkroczyc z policja ?).
Czy przestac jesc , zaglodzic rodzine i grzecznie splacic.
Zaznaczam, ze pozostali spadkobiercy ani mysla o pokojowych rozmowach.
Pozdrawiam
nellina

Znajomy otrzymal w spadku po matce 1/3 mieszkania wlasnosciowego (3 pokoje
z kuchnia)
W tym mieszkaniu zamieszkuje dwoch pozostalych spadkobiercow, z czego
pierwszy zajmuje jeden pokoj , a drugi dwa pokoje.
Ow znajomy posiada swoje mieszkanie spoldzielcze.
Jego sytuacja finansowa sprawia, ze jest w stanie zaplacic podatku od w/w
spadku,
Czy w tej sytuacji ma prawo zazadac udostepnienia jednego pokoju (czyli
swojej 1/3)
celem wynajecia, aby zdobyc fundusze dla urzedu Skarbowego ?
Jesli tak to na jakiej podstawie ? i jak ? (wkroczyc z policja ?).
Czy przestac jesc , zaglodzic rodzine i grzecznie splacic.
Zaznaczam, ze pozostali spadkobiercy ani mysla o pokojowych rozmowach.
Pozdrawiam
nellina


A może, skoro jako jedyny nie korzysta z odziedziczonego mieszkania,
powinien zażądać jego podziału?
W zasadzie powinien zgłosić to już w sądzie, na sprawie spadkowej. Ale jeśli
o tym nie pomyślał, to może wystąpić do sądu o podział mieszkania, osobno.
Pozostali spadkobiercy powinni go wówczas spłacić.
Pozdrawiam,
MArta


witam,

mam pytanie - zalozmy ze mam zamiar sie ozenic - zalozmy ze mam mieszkanie
wlasnosciowe i zalozmy ze chcialbym aby to mieszkanie bylo tylko i wylacznie
moje - to o ile w przypadku wariantu 1 jest tak faktycznie to w 2 juz nie
jestem tego tak do konca pewien...

wariant 1 - spisac intercyze - w tym przypadku mieszkanie stanowi nadal moja
wlasnosc w malzenstwie
wariant 2 - miec wpisane w akcie notarialnym ze nabylo sie ww mieszkanie w
stanie kawalerskim

pytanie - czy w 2 wariancie - mieszkanie jest moja wlasnoscia czy tez
maloznek moze roscic prawa gdyz nie bylo spisanej intercyzy.....jak to jest?

pozdrawiam,
chlodny_



A jak wygląda sprawa z działką nabytą przeze mnie przed ślubem, rozpoczęta
budowa przed ślubem, a zakończona w trakcie małżeństwa. Czy mógłbym taką
działkę z domem sprzedać bez zgody żony?


nie, tu będą miały zastosowanie przepisy o współwłasności w częściach
ułamkowych przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności ustalonych w
przeprowadzonym postepowanie .  Sąd w sprawie rozwodowej orzeka na
podst.art.58§2 k.r.o  o wszystkich typach mieszkań/ najmowanego,
własnościowego i in./
Sąd rozstrzyga jedynie w sprawie sposobu korzystania z mieszkania, nie
tworząc nowych praw podmiotowych. Sąd może za zgodą małżonków ze skutkiem
prawnym określić ich  obowiązki co do utrzymania tego mieszkania,domu
itp.Tak więc sąd może jedynie w orzeczeniu rozwodowym zamieścić pewne
nakazy,zakazy które będą zapewniały ochronę małżonka zmuszonego do
zamieszkiwania z rozwiedzionym.

Sandra


Moi rodzice maja nastepujacy problem. Sasiadka mieszkajaca pod nimi wiecznie
skarzy sie na glosne ich "bytowanie". Przeszkadza jej pralka, radio, tupanie
szczekanie psa, ktory szczeka bardzo rzadko. Ogolnie wszystko. Teraz
stwierdzila, ze po remoncie jaki przeprowadzili moi rodzice 2 lata temu
zaczal pekac jej sufit. Mieszkanie rodzicow jest wlasnosciowe, w bloku. Owa
sasiadka skladala skargi w spoldzielni.  Prezes spoldzielni w koncu
postanowil sprowadzic inspektora budowlanego w celu obejrzenia mieszkania.
Mnie interesuje, czy moi rodzice w takiej sytuacji musza wpuscic kogos
takiego do domu? Czy ten inspektor ma do tego prawo? Czy rodzice moga
odmowic? W koncu jest to ich wlasnosc i dlaczego mieliby to robic tylko ze
wzgledu na wymysly sasiadek, ktore caly dzien wsluchuja sie w kazdy odglos z
mieszkania z gory. Pragne nadmienic, ze moi rodzice naleza do ludzi
spokojnych i na pewno nie robia niczego, zeby sasiadke denerwowac.

Dziekuje i pozdrawiam
Sylwia


Jestem wlascicielem mieszkania (spoldzielcze prawo wlasnosciowe).
Agencja znalazla mi klienta, ktory jest Ormianinem (ma zone Ukrainke i na
ich oboje chca kupic mieszknia - nie wiem czy to jest wazne w calej tej
sprawie).
Notariusz nie widzi problemu, spoldzielnia mieszkaniowa tez, gazownia,
elektrownia i inne takie urzedy tez, ale uslyszlam od koleznaki (radca
prawny), ze umowa sprzedazy moze zostac potem uniewazniona a ja musialabym
oddac pieniadze, bo obcokrajowcy nie moga nabywac nieruchomosci na terenie
Polski.
Gdzies mi sie obija o uszy, ze ww. prawo wlasnosci lokalu nie podlega pod
ustawe o zakazie zakupu nieruchomosci przez obcokrajowcow. Dlatego pytam.

Mozecie mi cos podpowiedziec?


a moze by tak KC
art. 5. (4) Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny
ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami
współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie
jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.



| Witam,
| czy ktoś może wie jak rozwiązać następujący problem:
| mieszkam na parterze w bloku. Mam mieszkanie spółdzielcze-własnościowe.

| Kodeks wykroczen chyba nie pomoze.

| Przejrzyj regulamin spoldzielni.

BTW czy rozkladaja sie ze stolikiem na trawniku? Mozna to podciagnac pod
niszczenie zieleni :)

wer



Chodzi o rozwod.
Jest tak: kolezanka ma wspanialego meza, ktory jest niezlym oszolomem, nie
bije, ale jest dziwny... Oprocz tego ma kochanke.
Chodzi o rozwod bez orzekania winy. Nie ma dziecka, malzenstwo trwa cos 2-3
lata. Jest mieszkanie wlasnosciowe, ktore On kupil przed slubem, ale
splacali je (kredyt) razem - juz splacone. Jest samochod, kupiony wspolnie.
Reszta to pierdoly.
Czy w takim przypadku nastepuje podzial 1:1? Jak jest z kosztami? Jak
powinien wygladac pozew? Jakie kroki wykonac? Czy nie powinna mimo wszystko
udowodnic winy meza? Martwi sie jednak o czas trwania, o koszty (adwokat,
itp.), oraz o fakt, ze maz jest dobrze zorientowany w prawie...
Prosze o pomoc - kolezanka nie ma dostepu do internetu!

Piszcie na priva, prosze!
pozdrawiam



Klaniam sie, posiadam spóldzielcze mieszkanie wlasnosciowe. Jestem
namawiany zalozyc wpis do ksiegi wieczystej. Czy sa jakies praktyczne
korzysci z takiego posuniecia?

Z moich obserwacji wynika, ze ludzie zakladaja ksiege dla
wlasnosciowego spoldzielczego prawa do lokalu gdy biora kredyt
hipoteczny. I jest to ok 90% przypadkow. Pozostale 10% to osoby ktore
chca miec ksiege bo... tak :)
Kiedys w przyszlosci prawdopodobnie i tak zalozysz kw dla swojego
mieszkania, gdy spoldzielnia zacznie przenosic wlasnosc gruntu, na
ktorym stoi budynek, na wlascicieli mieszkan.

pozdrawiam
Gosia


Nie - bo nadal jest to 'wlasnosc' a nie wlasnosc.


OK. Dostałem wniosek do wypełnienia o następującej treści:

Działając na mocy art. 39. ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowycj (Dz. U. Nr. 4 z 23.01.2001 r. poz. 27, które wejdzie z życie dnia 24 kwietnia 2001r.) jako uprawniony członek spółdzieni mający spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkaniowego w ............ przy ul. ................. nr. budynku ........... nr. mieszkania....................... żądam zawarcia ze mną przez Spółdzielnię umowy notarialnej, której treścią będzie przeniesienie przez spółdzielnię na mnie prawa własności tego lokalu w ten sposób, iż moje prawo odrębnej własności tego lokalu będzie związane z:
1. prawem własności do nieruchomości obejmującej budynek, w któreym ustanawia się prawo odrębnej własności lokalu mieszkalnego.
2. prawem własności pomieszczeń przynależnych do tego lokalu oraz udziałów we współwłasnośći nieruchomośći wspólnej, związanych z odrębną własnością uwłaszczonego lokalu.

- jaka jest różnica między spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu i prawem własności?

proszę o jak najwięcej informacji na ten temat oraz o opinię czy to ma sens w praktyce. np. jakby spółdzielnia zbankrutowała.


- jaka jest różnica między spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu i
prawem własności?

Taka, że:
- nie jestes wlascicielem czesci gruntu (jak we wspólnocie)
- spóldzielnia moze ci narzucac swoje rózne dodatkowe płatnosci brane z
sufitu a ty nie bedziesz mógl nawet zaprotestowac, tylko grzecznie zaplacisz
- spóldzielnia moze cie ZMUSIC do sprzedazy twojego podobno własnego
mieszkania, jak podpadniesz prezesowi

To w skrócie. Mieszkania na wlasnosc nalezy kupowac u developera.


- jaka jest różnica między spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu i
prawem własności?

Taka, że:
- nie jestes wlascicielem czesci gruntu (jak we wspólnocie)
- spóldzielnia moze ci narzucac swoje rózne dodatkowe płatnosci brane z
sufitu a ty nie bedziesz mógl nawet zaprotestowac, tylko grzecznie zaplacisz
- spóldzielnia moze cie ZMUSIC do sprzedazy twojego podobno własnego
mieszkania, jak podpadniesz prezesowi

To w skrócie. Mieszkania na wlasnosc nalezy kupowac u developera.


Czy mógł bym was prosić o więcej szczegółów w tej sprawie.

np. jaka jest różnica w wartości rynkowej mieszkania z spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu,
a mieszkaniem z prawem własnoći?

Co daje własność częsci gruntu?

Jakie dodatkowe płatności może narzucac spółdzielnia?

Jak może spółdzielnia "zmusic do sprzedaży" mieszkania z spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu?

Czy jest jakaś różnica przy sprzedaży takiego mieszkania?

***********Proszę was bardzo, o jak najwięcej informacji na ten temat, dzięki**********************************

Derek


W statucie spółdzielni jest punkt mówiący o możliwości licytacji mieszkania
właśnościowego w przypadku zalegania z opłatami do spółdzielni. Czy to jest
zgodnie z prawem?? Przecież nie po to kupowałem mieszkanie, żebym miał takie
same prawa a nwet gorsze niż jkoa najemca.
Dalej- chcąc sprzedać własne mieszkanie, trzeba mieć zgodę administracji
spółdzielni. To na ile jest to mieszkanie własne?

Jerzy



+ W statucie spółdzielni jest punkt mówiący o możliwości licytacji mieszkania
+ właśnościowego w przypadku zalegania z opłatami do spółdzielni. Czy to jest
+ zgodnie z prawem?? Przecież nie po to kupowałem mieszkanie, żebym miał takie
+ same prawa a nwet gorsze niż jkoa najemca.


 Prawa jak prawa, ale obowiązki. Jako najemca *czasami* możesz
sobie bimbać (niestety) z płaceniem, ale właściciela *łatwiej*
"ruszyć".
 Był kiedyś post o kimś kto wykupił mieszkanie i został bezrobotnym.
 Jakby był najemcą, to by mieszkał dalej...

+ Dalej- chcąc sprzedać własne mieszkanie, trzeba mieć zgodę administracji
+ spółdzielni. To na ile jest to mieszkanie własne?


 Hm... "własnościowe spółdzielcze" powiadasz... Znasz ten dowcip
z pytaniem o różnicę między krzesłem a krzesłem elektrycznym ? ;)
 Są jeszcze wersje z dodawaniem "socjalistyczny" itp. do różnych
rzeczowników :)

pozdrowienia, Gotfryd


Osobnik znany jako Jerzy mieszkający pod adresem

w ten deseń:

W statucie spółdzielni jest punkt mówiący o możliwości licytacji
mieszkania właśnościowego w przypadku zalegania z opłatami do
spółdzielni. Czy to jest zgodnie z prawem?? Przecież nie po to
kupowałem mieszkanie, żebym miał takie same prawa a nwet gorsze niż
jkoa najemca.


Różnica jest taka, że najemnca po wyrzuceniu go z mieszkania nie
dostanie nic, a Ty po licytacji dostaniez różnicę pomiędzy kwota
wylicytowaną w zadłużeniem, którego nie spłaciłeś (plus ew, koszty
sądowe i egzekucji). Popatrz na to z punktu widzenia spółdzielni - jak
ma zabezpieczyć się przed niepłacącymi lokatorami?

Dalej- chcąc sprzedać własne mieszkanie, trzeba mieć zgodę
administracji spółdzielni.


Jaką zgodę? Musisz miec tylko zaświadczenie, że jest Twoje i że nie
zalegasz z opłatami.

To na ile jest to mieszkanie własne?


Na zero. W ogóle nie jest własne. Posiadasz tylko prawo do lokalu.
pozdr
Xena


wiesz, nie wiem co na to prawo, ale badz pewien, [...]


no cóż - podejrzewam że mam do czynienia z kobietą z uprzedzeniami ?
pozwól że spróbuję odpowiedzieć na twoje rozterki... ;-)

1. na 6-latka który dopiero teraz pojdzie do zerowki, a do przedszkola nie
chodzi - nie wyda się wiecej niz 470 zł. jesli myslisz inaczej, jestes w
bledzie
albo masz za duzo siana.

2. dodatkowe koszty typu podroze, czesto koszty leczenia, oraz zadeklarowane
koszty wyposazenia do szkoly  - obiecałem ponosic ja - i tego dotrzymuję.

moja była zona otrzymuje kase na utrzymanie dziecka.
jesli bylo u mnie przez ponad polowe miesiaca - jest chyba logicznym, iz
mogę myslec o obnizeniu alimentow za ten m-c, akurat nie smierdze kasą w tej
chwili,
a ze ona placi czynszu 100 zł za swoje wlasnosciowe mieszkanie kupione po
rozwodzie,
a ja mieszkam w wynajmowanym i placę 600 zł i mieszkam z kumplem na spole
w jednej chacie zeby bylo taniej  - to chyba mam jakies moralne podstawy do
tego.

i teraz UWAGA :
jesli o tym nie wiesz - to czas obalic w głowce mit o złym facecie sk-ynie,
i o kochającej, biednej, pokrzywdzonej mamusi.
nie ma  ani jednego ani drugiego.
zapytalem o cos - a ty dajesz mi tu w odpowiedzi stękanie zranionej
wilczycy.
sorry jesli cię obrazilem. ale męczy mnie wizerunek ojca-gnoja rysowany
przez kobiety.

acha - czy ja gdzieś pisałem że jestem bohaterem ?
czy to może wyszło z twojej wyobraźni ?

pozdrawiam
i szczęścia życzę.
Paweł