Wyniki wyszukiwania dla zapytania: własności kodeks cywilny

Sciaganie jest lamaniem prawa autorskiego i wlasnosci intelektualnej i jako
takie podlega pod kodeks cywilny i ustawe o prawie autorskim. Jest scigane z
powodztwa prywatnego, a karami sa zazwyczaj grzywna albo odszkodowanie,
raczej nikt cie nie wsadzi na 2 lata do wiezienia za to. Najwyzej cos w
zawiasach ;)

| Dzisiaj w teleexpresie podali, ze zasysanie na wlasny uzytek bedzie
| traktowane jako paserstwo i jako taki zagrozone kara do 2 lat. Czy
| zmienil
| sie kodeks karny, czy jakas nowa ustawa rozporzadzenie czy cus wyszlo?
| Czy
| tez policja/prokuratura/sady zmnienily interpretacje prawa? Informacje
| podawane w mediach na ten temat, sa jak zwykle chaotyczne, mało
| precyzyjne,
| a ich autorzy malo kompetentni. Macie jakis dokladniejsze informacje na
| ten
| temat?

http://prawo.vagla.pl/node/6746
cos tu pisza o zmianach, ale glownie one dotycza instytucji zarzadzajacymi
prawami autorskimi.
Kodeks karny nie ma nic wspolnego z PA.
Nie sadze zeby zasysanie mialo stac sie w Polsce karalne. Powodem tego
moze
byc to, ze byloby to martwe prawo.
Poza tym nie ogladaj telexpresu bo 90% informacji tego typu przekrecaja.
Dyletanci tam pracuja, a TE ogladaja glownie emeryci,.




ten wątek dedykuję Hollow Mind'owi dzięki któremu miałem okazję pomyśleć
to co niżej pokrótce opisałem...

czy można[1] rościć sobie prawo majątkowe/autorskie/inne do 'prawdy'?
takiej odkrytej, dostrzeżonej, inaczej jeszcze wydobytej na światło
dzienne?
coś we mnie mówi że to jest alogiczne. 'prawda' nie może być czyjąś
własnością, mimo tego że sporo osób chętnie czerpało by i z niej
korzyści jak najbardziej majątkowe... no bo czy można pomyśleć że
opatentujemy nagle to że dwa a dwa to cztery?
czy logicznym jest rościć sobie pretensje do tantiem z obliczonego
własnoręcznie pierwiastka z 324,65092834223 ?
co innego gdy stworzy sie coś nowego, nie-prawdę, ale nie myślę tu o
kłamstwie i podobnych, ale o fikcji, sztuce, ...
nie wiem tylko jak sytuować toster?
czy to 'prawda' czy sztuka? chyba że nie działa - wtedy jest
'nie-prawdą' innego rodzaju - kłamstwem.
IMO prawda jest zbyt ważna by ją 'sprzedawać' bądź 'mieć do niej prawa'.
to taki mój naiwny pogląd, wiem że życie kieruje sie swoją logiką,
logiką wkładu pracy koniecznie przekładającego sie na jakiś zysk, ale
chciałbym aby przynajmniej pewne sfery myśli abstrakcyjnej nie dały się
skomercjalizować. przyznaję że odwołanie sie do praw autorskich po tym
jak zacytowałem coś tam w luźnej dyskusji, spowodowało u mnie pewien
.... hmmm, niepokój?
może w świecie myśli powinno być jakieś sacrum i profanum.  miejsce dla
myśli wolnej i dla tej użytecznej. w jednym prawem była by jawność
prawdy - w drugim kodeks cywilny/handlowy...
naiwny jestem, co? ;)

[1] czy jest etycznym


Eneuel jedzie z koksem:

zadowolę się 10% znaleźnego.


Nie chcę psuć nastroju, ale:

‼Art. 186. Znalazca, który uczynił zadość swoim obowiązkom, może żądać
znaleźnego w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy, jeżeli
zgłosił swe roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie
uprawnionej do odbioru.”

a) *Może* żądać.
b) ‼uczynił zadość swoim obowiązkom” = Art. 184. § 1.

Jeśli w sensownym czasie nie odnajdę właściciela -- pieniądze
przeznaczę na jakiś ,,cel społeczny''


‼Art. 184. § 1. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy
mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać
niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu, inne zaś
rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu.”

‼Art. 187. Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy
mające wartość naukową lub artystyczną, które nie zostaną przez
uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy
organ, a w razie niemożności wezwania - w ciągu dwóch lat od ich
znalezienia, stają się własnością Skarbu Państwa.”

Wszystko Š Kodeks cywilny, tak więc nie masz za wiele do gadania… ;-)


Nie ma w naszym kodeksie cywilnym ani slowa o "certyfikatach
serwerow", natomiast troche pisze kiedy przyjecie oferty
ustanawia umowe, i zaden bank nie jest do tego potrzebny,
wystarczy sprzedawca i nabywca..


Ale jest instyucja zastrzezenia prawa wlasnosci towaru przez
sprzedajacego az do calkowitej zaplaty. A bez bank autoryzujacego
transakcje zaplata nie moze zostac dokonana.
Zatem do szczescia potrzeba 3 stron ( co najmniej ) bo jeszcze
uczestnicza w niej 2 banki (wystawca karty i bank prowadzacy rachunek
biezacy firmy) i ich odmowa uniemozliwia zawarcie transakcji.
Jacek

Jak to porzadna firma to nie sprzeda na dwa dni. Przeciez
wlasnie certyfikat ma zapewnic ze rozmawiasz z solidna firma, a nie
firemka krzak, co dzis zbiera gotowke, a jutro zniknie :-)


Firma porzadna, CA porzadna a certyfikaty wydali wazne 1 rok, 2 lata.




| Nie ma w naszym kodeksie cywilnym ani slowa o "certyfikatach
| serwerow", natomiast troche pisze kiedy przyjecie oferty
| ustanawia umowe, i zaden bank nie jest do tego potrzebny,
| wystarczy sprzedawca i nabywca..

Ale jest instyucja zastrzezenia prawa wlasnosci towaru przez
sprzedajacego az do calkowitej zaplaty. A bez bank autoryzujacego
transakcje zaplata nie moze zostac dokonana.
Zatem do szczescia potrzeba 3 stron ( co najmniej ) bo jeszcze
uczestnicza w niej 2 banki (wystawca karty i bank prowadzacy rachunek
biezacy firmy) i ich odmowa uniemozliwia zawarcie transakcji.


Nie chce mi sie zagladac do slownika za slowem tranzakcja, wiec moze
masz racje. Ale umowa kupna sprzedazy jest zawarta znacznie wczesniej,
potem sprzedawca ma klopot jak dostarczyc towar w terminie, a nabywca
jak mu zaplacic. Bank odmawia przekazania naleznosci, to trzeba ja
uregulowac inna droga, bo umowa zostala juz zawarta..

| Jak to porzadna firma to nie sprzeda na dwa dni. Przeciez
| wlasnie certyfikat ma zapewnic ze rozmawiasz z solidna firma, a nie
| firemka krzak, co dzis zbiera gotowke, a jutro zniknie :-)
Firma porzadna, CA porzadna a certyfikaty wydali wazne 1 rok, 2 lata.


Rok to nie dwa dni. Rok jest terminem w sam raz - wydasz certyfikat na
10 lat, a kto powiedzal ze firma bedzie tak dlugo istniala ?

J.


Witam
Mam następujący problem - spółka cywilna (4 właścicieli)


Gdy coś śmierdzi to minimum bezpieczeństwa da ci:

1. podpisy wszystkich wspólników na umowie
2. zgoda każdej małżonki/małżonka na zaciągnięcie tego konkretnego
zobowiązania (ostatnie zmiany do kodeksu rodz i opiekuńczeego)
3. zapis w umowie że przejście własności urządzenia następuje po pełnej
zapłacie (jak nie zapłacą choćby 100 PLN ty jesteś nadal właścicielem)
4. zapis w umowie że brak zapłty spowoduje zatrzymanie dotychczasowej kwoty
jako bezzwrotnej zaliczki, a maszyna wraca

można wymyślać wiele innych:
5. weksel
6. poddanie się dobrowolnej egzekucji z 777kpc

zawsze warto sprawdzić gdzie mieszkają (wypisy z ewidencji) czym jezdżą, etc.

pozdr
Traaq



| i wole siadnac 2 godziny i nagrac sobie swoj i lubiec wszystkie piosenki
| na nim...
A nie przyszlo Ci do glowy, ze jestes klasycznym zlodziejem, bo kradniesz
cudza wlasnosc?


A wiesz co to jest kodeks? A prawo? Chyba nie. A właśnie prawo pozwala
na przegranie piosenek od osoby z którą jest się w bliskich kontaktach
towarzyskich. Więc kim jesteś -oszczercą i możesz mięć sprawę z
powództwa cywilnego. Z łamiącymi prawo nie będę dalej rozmawiał. :-)

Karol



dyskusyjnych

| Prawo budowlane jednoznacznie okresla, z ewarunkiem koniecznym do
| uzyskania
| pozwolenia na budowe jest posiadanie dowodu stwierdzajacego prawo do
| dysponowania nieruchomoscia na cele budowlane, czyli " tytul prawny
| wynikajacy z prawa wlasnosci, uzytkowania wieczystego, zarzadu,
| ograniczonego prawa rzeczowego albo stosunku zobowiazaniowego,
| przewidujacego uprawnienia do wykonywania robot budowlanych".

| Pozdr.
| Wojtek

| Ja załatwiałam pozwolenie na budowę nię będąc właścicielem gruntu.


Wystarczy przedstawić zgodę właścicieli gruntu na wybudowanie czegoś przez
kogoś innego poświadczoną przez osobę urzędową (w moim przypadku była to
urzędniczka ze starostwa, ale wiem, że gdzieniegdzie żądają poświadczenia
przez notariusza). To także jest tzw. tytuł prawny.
Inna sprawa, że obojętnie kto dostanie pozwolenie i kto wybuduje dom, jest
on w świetle prawa własnością osoby, doktórej należy grunt; to wynika z
Kodeksu Cywilnego.


Pozdrawiam
Natalia


Mam podobny problem. Ogrodek jest mniejszy, bo dzialka malutka. W sumie
mam ok. 45 m ogrodka. Wzdluz calej swojej dlugosci sasiad posadzil tuje,
jedna przy drugiej, w postaci sciany, w linii ogrodzenia, a zaraz za nimi
swierki i sosny. Tuje maja w tej chwili ok. 2,5 m wysokosci. Z tego co mi
wiadomo przepisy budowlane nie reguluja kwestii roslin. Ale jest jeszcze
Kodeks Cywilny, ktory zawiera ogolne zapisy, zakazujace korzystania ze
swojej wlasnosci w sposob naruszajacy zasady wspolzycia spolecznego. Ja
planuje: poprosic sasiada grzecznie, zeby zgodzil sie na ograniczenie
wysokosci tuj do 2-2,5m (moge oprzycinac sam, on sie do nich juz nie
przepcha przez swoje drzewka). Jezeli sasiad sie nie zgodzi, to planuje
poszukac rzeczoznawcy, ktory orzeknie, ze tuje naruszaja zasady
wspolzycia, i jezeli takie orzeczenie bede mial, to tuje przytne sam, jak
mi wygodnie, informujac sasiada o orzeczeniu, i zostawiajac mu inicjatywe
w sprawie ew. dalszego pieniactwa.
Powodzenia,
Maciej  


sprawdz najnowsza wersje (tj. co najmniej kwiecien 2002 ) rozporzadznie
ministra gospodarki przestrzennj i budownictwa w sprawie "warunkow
technicznych jakim powinny odpowiadac budynki i ich usytuowanie" par 28 i 29
i walcz z nimi w nadzorze budowlanym.
Ogolnie, jesli kanalizacji deszczowej nie ma,to maja odproqwadzac wode na
swoj teren nieutwardzony, do dolow chlonnych lub zbiornikow retencyjnych
(par 28).
Jezyczkiem u wagi jest par 29 - dokonywanie zmiany naturalnego splywu wod
opadowych w celu kieorwania ich na teren sasiedniej nieruchomosci jest
zabronione - mozesz zawsze uzywac argumentu, ze spoldzielnia uksztaltowala
spadek terenu tak, by przy ich budynku bylo wyzej, a im dalej od budynku tym
nizej (co na 99% jest prawda). A przed budowa teren byl rowny jak lustro i
nie bylo mowy, by woda z niego splywala na Twoja dzialke. Reasumujac -
naruszono przepis par 29.

Ewentulanie przewertuj kodeks cywilny - czesc poswiecona wlasnosci -
uzytkowanie dzialki nie moze byc uciazliwe dla sasiada czy cos w tym stylu.

Powodzenia
Edyta


| Ewentulanie przewertuj kodeks cywilny - czesc poswiecona wlasnosci -
| uzytkowanie dzialki nie moze byc uciazliwe dla sasiada czy cos w tym
stylu.

Tutaj ci blisko dzwoni ;) Sprawa zalewania dzialki przez wody pochodzace z
dzialki sasiada reguluje Kodeks Cywilny, a konkretnie artykul 222.

Cytuje za:
http://www.e-prawnik.pl/ep.php3/bD1wbCZwPTE2NCZrPTE1NQ==


Dziekuje koledzy za wszystkie rady
Po zacytowaniu w spółdzielni (ogólnym) Kodeksu Cywilnego jw.
Spółdzielnia wyznaczyła mi spotkanie z ich przedstawicielem jutro o 9:00
"celem ustalenia określonego rozwiazania problemu"
zobaczymy co to da , poinformuje wszystkich co ustalilismy

dziękuje i pozdrawiam  Jacek



Kodeks Cywilny art 157 par.1: Własność nieruchomości nie może być
przeniesiona pod warunkiem ani z zastrzeżeniem terminu.


Własność nie - ale jak kupowałem działkę (rolną) to w akcie notarialnym
było coś takiego, że "przekazanie nastąpi po zebraniu plonów, nie później
niż do końca września 2003". Skoro można tak, to pewnie i można za 4 lata.

Rozumiem to tak, że stajesz się właścicielem (np. mogłem się już starać o
pozwolenie na budowę), ale użytkownikiem pozostaje poprzedni właściciel.
Ale może źle to rozumiem.



W miarę czasu zaczęły się problemy.
W budynku mieszkają 4 rodziny, jedna niestety odziedziczyła mieszkanie
po ojcach i zapuszcza go niemiłosiernie mieszkając tymczasem gdzie
indziej. Z pozostałymi lokatorami planujemy nieuniknione remonty części
wspólnych tj. dachu, instalacji elektrycznej a ten trefny sąsiad nie
chce słyszeć o czymkolwiek bo i tak tam nie mieszka, sprzedać też nie chce.
Wiadomo, że próbujemy polubownie go namawiać ale dwa lata minęły i nic.


To wszystko zależy od "stanu prawnego" - czy to są cztery wyłączone
lokale? z odrębnymi księgami wiecz. - czy to jest nie podzielna
współwłasność? - jeśli wyłączone 4 lokale to wspólnota - przepisy
dotyczące: USTAWA z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali.
(tekst jednolity DzU z 2000 r. nr 80, poz. 903) - jeśli współwłasność to
Kodeks Cywilny

JT

---
avast! antywirus: Wychodzace wiadomosc czysta.
Baza sygnatur wirusow (VPS): 080604-1, 2008-06-04
Przetestowano na: 2008-06-04 19:46:38
avast! - Copyright (c) 1988-2008 ALWIL Software.
http://www.avast.com



To wszystko zależy od "stanu prawnego" - czy to są cztery wyłączone
lokale? z odrębnymi księgami wiecz. - czy to jest nie podzielna
współwłasność? - jeśli wyłączone 4 lokale to wspólnota - przepisy
dotyczące: USTAWA z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali.
(tekst jednolity DzU z 2000 r. nr 80, poz. 903) - jeśli współwłasność
to Kodeks Cywilny


Wielkiej roznicy to nie robi - przy wspolnotach do 7 lokali ustawa o
wlasnosci lokali odsyla do przepisow o współwłasności w KC.

  MJ


Te, budzik, weź się obudź i nie pisz głupot.
Umowa przedwstępna może być nawet na zwykłej kartce. I wpłaca się nie
zaliczkę, tylko zadatek, a to znaczna różnica.


Kodeks Cywilny:

Art. 158. Umowa zobowiązująca do przeniesienia własności nieruchomości
powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. To samo dotyczy umowy
przenoszącej własność, która zostaje zawarta w celu wykonania istniejącego
uprzednio zobowiązania do przeniesienia własności nieruchomości;

zobowiązanie powinno być w akcie wymienione.

Jarecki




| Wiem. I dlatego odmawiam podpisywania wszelkich projektów obywatelskich
| zmierzających do zmiany "wieczystości" we własność spółdzielni.
| i tu jest blad bo jak bys byl we wspolnocie <= 9 to nic nie zdecyduja
| bez ciebie lub sadu jak nie masz racji
| we wszystkich 9 przeglosuja cie :-)))))


juz we wszystkich 7 ( klika kolesiow zmienila w ustawie )
i szykuja sie nawet na tych co mieli wlasnosc wykupiona we wspolnotach
<10 a nie mieli wpisane w aktach notarialnych ze maja wspolnote
zarzadzana wg kodeksu cywilnego
broncie sie wlasciciele :-)))) wspolnot mieszkaniowych
a nowi niech zastrzegaja to sobie w umowach notarialnych nawet gdy
jest 7 ustawa nie obliguje do zawierania umow o zarzadzie wg jej
brzmienia tylko mowi ze gdy nie ma zastrzezenia to stosuje sie ustawe

| --
| Pozdrawiam, -ZED-

| hej

Sory ze sie wracam, ale czy to oznacza, ze jezeli kupuje mieszkanie w
bloku 10p, to nie ma znaczenia czy jest to spoldzielcze,


czy hipoteczne? nie ma hipotecznego :-)
mieszkanie ma ustanowiona ksiege wieczysta i mozna wziasc np kredyt
pod hipoteke
roznica jest taka ze juz nie musisz wydawac pieniedzy i czekac na
zalozenie ksiegi wieczystej
ryzyko zas ze jak nie sprawdzisz przy samym kupnie moze sie okazac ze
dzien przed kupnem byly wlasciciel wzial taki kredyt :-))
Pozdrawiam, Paw


hej




| | Wiem. I dlatego odmawiam podpisywania wszelkich projektów obywatelskich
| | zmierzających do zmiany "wieczystości" we własność spółdzielni.
| i tu jest blad bo jak bys byl we wspolnocie <= 9 to nic nie zdecyduja
| bez ciebie lub sadu jak nie masz racji
| we wszystkich 9 przeglosuja cie :-)))))
juz we wszystkich 7 ( klika kolesiow zmienila w ustawie )
i szykuja sie nawet na tych co mieli wlasnosc wykupiona we wspolnotach
<10 a nie mieli wpisane w aktach notarialnych ze maja wspolnote
zarzadzana wg kodeksu cywilnego
broncie sie wlasciciele :-)))) wspolnot mieszkaniowych
a nowi niech zastrzegaja to sobie w umowach notarialnych nawet gdy
jest 7 ustawa nie obliguje do zawierania umow o zarzadzie wg jej
brzmienia tylko mowi ze gdy nie ma zastrzezenia to stosuje sie ustawe

| | --
| | Pozdrawiam, -ZED-

| hej

| Sory ze sie wracam, ale czy to oznacza, ze jezeli kupuje mieszkanie w
| bloku 10p, to nie ma znaczenia czy jest to spoldzielcze,
czy hipoteczne? nie ma hipotecznego :-)
mieszkanie ma ustanowiona ksiege wieczysta i mozna wziasc np kredyt
pod hipoteke
roznica jest taka ze juz nie musisz wydawac pieniedzy i czekac na
zalozenie ksiegi wieczystej
ryzyko zas ze jak nie sprawdzisz przy samym kupnie moze sie okazac ze
dzien przed kupnem byly wlasciciel wzial taki kredyt :-))
| Pozdrawiam, Paw
hej


Przy samym kupnie mam sprawdzic, czy hipoteka nie jest obciazona
kredytem, czy tak?. A gdzie to sprawdzic?


prawne - to twoja piaskownica więc człowiek powinien zabrać swoje zabawki
i
spadać. To co stoi na twojej ziemi należy do ciebie, więc możesz np.
zdemontować ten płot i postawić go na granicy nie pytając o zgodę. Do tego
możesz rozebrać tylną ścianę tej budy i zostawić to otwarte a jak
sąsiadowi
coś zginie ze sklepu  to już jego problem.

Na wszelki wypadek spróbuj najpierw po dobroci tzn pokaż wyniki pomiarów
geodezyjnych i spróbuj się dogadać. Ten sklep to problem ale jeśli ci
odpali
np. jakąś sumkę co miesiąc jako czynsz za użytkowanie twojej ziemi to może
cię to zadowoli?

Robert


Zaraz, zaraz nie tak nerwowo. Jeśli rozbierzesz mu JEGO WŁASNOŚĆ bez
odpowiedniego uprzedzenia i stosownych pism, to facet pozywa Cię wg Kodeksu
Cywilnego za zniszczenie mienia. I stracisz o wiele więcej niż zyskasz.
1. Pokazujesz mu granice działki - pomiary geodezyjne.
2. Dogadujesz się i dostajesz kasę, albo facet sam dokonuje rozbiórki
Lub
1. Facet pokazuje Ci pomiary jego geodetów i wszystko jest OK.
2. Dajesz sprawę do sądu, który powołuje biegłego geodetę. Wynij jego
pomiarów będzie brał pod uwagę - albo oddali pozew albo nakaże rozbiórkę.

Marek


Zaraz, zaraz nie tak nerwowo. Jeśli rozbierzesz mu JEGO WŁASNOŚĆ bez
odpowiedniego uprzedzenia i stosownych pism, to facet pozywa Cię wg
Kodeksu
Cywilnego za zniszczenie mienia. I stracisz o wiele więcej niż zyskasz.


Jego własność jest tylko na jego ziemi, na ziemi MAK'a to własność
MAK'a obojętnie za czyją kasę powstała.

to jedna strona medalu...

a to druga strona medalu:

1. Pokazujesz mu granice działki - pomiary geodezyjne.
2. Dogadujesz się i dostajesz kasę, albo facet sam dokonuje rozbiórki
Lub
1. Facet pokazuje Ci pomiary jego geodetów i wszystko jest OK.
2. Dajesz sprawę do sądu, który powołuje biegłego geodetę. Wynij jego
pomiarów będzie brał pod uwagę - albo oddali pozew albo nakaże rozbiórkę.


a to dlatego, że najpierw trzeba rozstrzygnąć gdzie jest prawdziwa granica.

pozdr,
Pinio


Wydaje mie się, że Kodeks Cywilny jest po stronie klienta. Sprzęt, który
zalega na warsztacie nie może zmienić właściciela, jeśli ten nie zrzeknie
się prawa własności do niego. Wobec powyższego należałoby przy przyjmowaniu
sprzętu do naprawy brać od klienta namiary, aby móc się z nim skontaktować w
momencie, gdy w przypadku, gdy nie chce go odebrać - chce go nam zostawić.
Myślę, że w przypadku przedmiotów małej wartości wystarczy oświadczenie
ustne, ale w przypadku większej (teoretycznie, bo jak jest niesprawny, to i
tak ten sam złom) należałoby mieć druk zrzeczenia się prawa własności do
sprzętu.
Swego czasu miałem inny problem: klient nie odbierał przez bardzo długi
okres naprawionego monitora komputerowego. Pytałem w Sądzie Konsumenckim -
sytuacja patowa - klient nie chciał zapłacić za naprawę (nie miał

przypadku, gdy klient nie płaci za usługę lub rzecz można stosować wobec
niego prawo zatrzymania rzeczy, która jest jego własnością do czasu, aż nie
ureguluje należności. Nie jest jednak nic na temat odbierania mu prawa
własności - gdy klient nie zrzeka się dobrowolnie. Pozostaje więc oddać
sprawę do sądu :-(
Robert.

witam szanownych grupowiczów chciałbym poruszyć temat sprzętu zalegającego
w
warsztacie
[telewizory,magnetowidy itp.] jak postępować z klientem jeżeli nie zgłasza
się po odbiór naprawionych czy NIENAPRAWIALNYCH urządzeń czy regulują to




Wydaje mie się, że Kodeks Cywilny jest po stronie klienta. Sprzęt, który
zalega na warsztacie nie może zmienić właściciela, jeśli ten nie zrzeknie
się prawa własności do niego.


Oddac do biura rzeczy porzuconych ? :-)

Swego czasu miałem inny problem: klient nie odbierał przez bardzo długi
okres naprawionego monitora komputerowego. Pytałem w Sądzie Konsumenckim -
sytuacja patowa - klient nie chciał zapłacić za naprawę (nie miał

przypadku, gdy klient nie płaci za usługę lub rzecz można stosować wobec
niego prawo zatrzymania rzeczy, która jest jego własnością do czasu, aż nie
ureguluje należności.


Jest byc moze rozwiazanie: dopisac na umowie [i kwitku potwierdzenia]
ze za przechowywanie sprzetu ponad 15 dni pobiera sie 2% wartosci
tygodniowo ...  To juz jest jakas podstawa do polubownego rozwiazania
sprawy odszkodowania za "zagubiony sprzet" :-)

J.



| Kupujesz od wszystkich, którzy mają jakieś prawa do tego samochodu.
| Miał dwóch właścicieli, teraz ma ich więcej i tyle.

a nie trzeba najpierw przeprowadzic postepowania spadkowego?


To zalezy.

przeciez moze sie okazac ze sa jeszcze jacys inni uprawnieni do
dziedziczenia, poza tym spadkobiercy nabywaja chyba praw do spadku dopiero
po stwierdzeniu tego przez sad.


Nieprawda - patrz art. 922, 924,025 i inne Kodeksu cywilnego.

wczesniejsza umowa sprzedazy (przed nabyciem spadku) chyba bylaby
niewazna.


Nieprawda - patrz art. 1051 i nast. KC.

Oczwyscie idealnym rozwiazaniem jest najpierw uzyskac stwierdzenie nabycia
spadku, z tym udac sie do kumunikacji i wpisac nwoych wspolwlascicieli
samochodu i dopierow wtedy zbyc. Mozna wczesniej zawrzec odpowiednia umowe
zobowiazujaca do zbycia, a przenoszaca wlasnosc dopiero po dokonananiu ww.
formalnosci, co moze potrwac dosyc dlugo.

Pozdrawiam


Witam!
Rozumiem, że chodzi o zasiedzenie własności nieruchomości lokalowej, która
to własność już powstała w oparciu o przepisy rzeczonej ustawy o wlasności
lokali. Można zasiedzieć taką nieruchomość, gdyż ust. o własności lokali
sama odsyła w art.1 do przepisów kodeksu cywilnego. Stosuje się wówczas
przepisy o zasiedzeniu nieruchomości - art. 172 i 173 kodeksu cywilnego.
Jeśli spelniasz warunki w artykułach tych przewidziane, możesz wystąpić do
sądu miejsca położenia rzeczy z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia na
podst. art. 609 kodeksu postępowania cywilnego.
pozdrawiam,
Magda Szeliga


Nie jestem prawnikiem wiec jezeli moje pytanie jest malo sensowne to
przepraszam :-)

Pytanie, o ktorego zadanie mnie poproszono brzmi:
Czy mozna zasiedziec wlasnosc nieruchomosci lokalnej ze wzgledu na
 uchylenie art. 136 k.c. i brak regulacji w ustawie o wlasnosci lokali?

Dziekuje i pozdrwiam - Michal Zielinski




 To tez nie tak latwo. Chodzi o to, ze zasiedziec moze tylko posiadacz
| samoistny - ten kto faktycznie wlada jak
| wlasciciel. Wy wladacie raczej jak posiadacz zalezny - placicie komus
za wynajem
| czy dzierzawe itp. W waszym
| wypadku to nie byl bym pewien zasiedzenia.Oczywiscie moge sie mylic.
Radze
| wykwalifikowanego
| prawnika (radce, adwokata) o to zapytac.

| aha. Nie jest to umowa uzytkowania na pewno. Uzytkowanie to
ograniczone prawo
| rzeczowei do jego ustanowienia
| wymagane jest oswiadczenie wlasciciela w formie aktu notarialnego.
Tego nie
| bylo.
| Wchodzi w rachube dzierzawa.

Po mojemu to też nie będzie zasiedzenie. Zasiedzenie to byłoby jakbyś
mial np. umowę kupna ale nie notarialną. Wtedy byłoby w złej wierze. A
tak to macie coś pomiędzy dzierżawą a użyczeniem.

--
Pozdrówka
Tatiana


Tak. Nawet jest wzmianka o takiej umowie w kodeksie cywilnym.
    Art. 708. Przepisy działu niniejszego stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy
osoba biorąca nieruchomość rolną do używania i pobierania pożytków nie jest
obowiązana do uiszczania czynszu, lecz tylko do ponoszenia podatków i innych
ciężarów związanych z własnością lub z posiadaniem gruntu.
    W kodeksach becka nazwali to "bezczynszowe uzytkowanie". No ale stosuje sie
odpowiednio przepisy o
dzierzawie. Chyba nie wchodzi w rachube zasiedzenie.


Jeżeli nie masz środków do życia i trwa sprawa rozwodowa, a Twój mąż nie
płaci alimentów złóż wniosek o nałożenie na męża obowiązku przyczyniania się
do zaspokajania potrzeb rodziny w czasie sprawy rozwodowej (art. 443 kodeksu
postępowania cywilnego).

Pozdrawiam.
Marcin.

Mam pytanie, a wlasciwie dwa:
1.Jesli maz zalozyl z kims spolke cywilna i wniosl do niej nasz wspolny
samochod bez mojej zgody, to gdzie powinnam to zglosic? Wg mnie jest to
rownowazne z umowa sprzedazy (bez mojej zgody). Z tego tytulu czerpie
korzysci (amortyzacja, mniejszy podatek itd.), a w sadzie wykazuje
minimalne
dochody (przeprowadzamy rozwod no i wlasnie caly majatek jest w jego
rekach).
2. Czy sp. z o.o., ktora zalozyl maz (z kims) jest takze w czesci maja
wlasnoscia? (tzn. przy podziale majatku po rozwodzie) i czy moze on
zakladac
dowolna ilosc spolek roznego rodzaju bez mojej zgody? - w ten sposob ukryl
w
nich caly nasz dorobek ....

I jeszcze jedno pytanie - czy rozdzielnosc majatkowa w trakcje trwania
sprawy rozwodowej moglaby byc dla mnie korzystna czy nie? - bo niestety
dwoch roznych adwokatow przedstawilo mi to zupelnie odmiennie :(
Dodam, ze sama zostalam z dwojka dzieci i bez srodkow do zycia

Pozdrawiam
Ewa



Witam !!!
Problem ten jest uregulowany w kodeksie cywilnym a nie prawie energetycznym
czy budowlanym.
Art. 49 kc wyraźnie stanowi.
Z mojego doświadczenia bardzo marne szanse możesz próbować rozmawiać z
Zakładem Energetycznym.
Ponadto nabywając działkę widziałeś chyba ten słup i z tego powodu działka
miała atrakcyjną cenę.
Pozdrawiam Marek.
Napotkałam na interesujący kazus i jestem ciekawa co Wy na to.

Otóż Xiński jest właścicielem działki, na której stoi potężny słup
przekaźnikowy, własność zakładu energetycznego. Słup został tam postawiony
w
latach '60-tych, gdy działka była jeszcze własnością gminy. Po jej
zakupieniu
Xiński postanowił zbudować na tejże działce budynek, i to dokładnie w
miejscu,
gdzie stoi słup. W końcu to moja działka, mogę się budować gdzie chcę -
pomyślał.

Tylko co z tym słupem - czy i na jakiej podstawie może skutecznie
dochodzic
jego usunięcia ze swojej działki?

Z góry dziękuję za rzeczową dyskusję

MG

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



Czy jest do tego jakaś podstawa prawna? Na co ewentualnie sie powołac?

Przemek


Ustawa z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali
Tekst jednolity opublikowany w Dz. U. Nr 80 z 26 września 2000 r., poz. 903
Warto jeszcze się zapoznać z ustawą o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym
zasobie gminy i o zmianie
Kodeksu cywilnego. Dz. U. Nr 71, poz. 733 z dnia 10 lipca 2001 r.

Marek



| czy słusznie sądzę, że naruszone zostały zapisy prawa mówiące o
| przekroczeniu sprawowania funkcji zwykłego zarządu współwłasnością i
było to
| działanie niezgodne z obowiązującym prawem?

Sprzedaje zawsze ten ktory jest wpisany w dowodzie rejestracyjnym.


Co Ty gadasz? Gdzie tak stoi? To znaczy, ze wszystkie przepisy Kodeksu
cywilnego o wlasnosci i wspowlasnosci mozemy wrzucic do kosza?

Kiedys urzednik w UM mowil mi, ze kazde z malzonkow moze dowolnie
kupowac i sprzedawac samochody bez zgody drugiego i ponoc jest chyba na
to jakies orzeczenie SN ale nie potrafil mi na poczekaniu podac, jakie.


W ogole pewnie nawet za bardzo nie wiedzial jak sie nazywa. Nie uprawiac mi
tu fantastyki naukowej, od tego jest pl.rec.s-f czy jakos tak.

Pozdrawiam


| Sprzedaje zawsze ten ktory jest wpisany w dowodzie rejestracyjnym.
Co Ty gadasz? Gdzie tak stoi? To znaczy, ze wszystkie przepisy Kodeksu
cywilnego o wlasnosci i wspowlasnosci mozemy wrzucic do kosza?


Tak.

Bo kupujacy widzac jedna osobe w dowodzie KUPUJE W DOBREJ WIERZE. I
nawet jest wspolmalzonek pozniej ta transakcje zakwestionuje, to moze
dochodzic kasy jedynie od wspolmalzonka, a nie odzyska juz samochodu.

Facet w UM mowil mi tez, ze tak de facto, malzenstwa nie powinny miec
samochodu zarejestrowanego tylko na jedno z nich wlasnie ze wzgledu na
wspolnote majatkowa. Ale jest jak jest i dlatego wspolmalzonkowie
praktycznie nie maja kontroli nad samochodami zarejestrowanymi na jedno
z nich.

Komis ani dealer nie odmowi sprzedazy czlowiekowi, ktory przychodzi i
wyklada kase. Nie maja obowiazku sprawdzac jego stanu cywilnego.
Dokladnie tak samo jest ze kupujacym. On nie ma nawet mozliwosci
sprawdzic stanu cywilnego sprzedajacego. Tak wiec w praktyce obrot
samochodami  w ramach malzenstwa nie jest mozliwy do kontrolowania przez
wspolmalzonkow.


Bardzo dziękuję, za konkretną odpowiedź.
tzn., (jeśli dobrze rozumiem) jedna strona nie może dysponować połówką
rzeczy drugiej strony bez zgody tej strony?
czyli sprzedanie auta było naruszeniem prawa własności tej drugiej strony?
generalnie raczej chodzi mi o naruszenie prawa przez sprzedającego a nie ew.
kłopoty kupującego.
pozdrawiam
m.

Niestety nie jest tak, jak myslisz. Przepisy, do ktorych sie odnosisz
dotycza wspolnosci ustawowej w trakcie trwania malzenstwa. Po jego ustaniu
wspolnosc ( wspolwlasnosc laczna ) ustaje i nastepuje ex lege zamiana jej
na
wspolwlasnosc w czesciach ulamkowych - zazwyczaj po 1/2. Tak wiec pol
samochodu nalezalo do x-zony, pol do x-meza. Zona, zgodnie z przepisami
Kodeksu Cywilnego dot. wspolwlasnosci, mogla swoim udzialem rozporzadzac
bez
niczyjej zgody ( art, 198 kc ). Problem w tym, ze tym drugim nie mogla.
To,
czy nabywca samochodu stal sie skutecznie wlascicielem zalezy teraz od
tego,
czy byl w dobrej czy zlej wierze i czy nastapilo wydanie rzeczy - art. 169
par 1 chroni nabywce w dobrej wierze od osoby nieuprawnionej do
rozporzadzenia prawem.

| czy strona poszkodowana może jakoś dochodzić swoich praw?

Oczywiscie - na zasadach ogolnych domagac sie odszkodowania w wysokosci
polowy wartosci samochodu.

| co dzieje się z tym kto kupił takie auto? czy kupił tylko udział jednego
| współwłaściciela?

Patrz wyzej.

| dziękuję za pomoc i zainteresowanie.

Avec plaisir :-)

Pozdrawiam

--
Depi.



Właściciel prywatnego miejsca parkingowego ma prawo żądania, by nikt inny
nie zaparkował na tym miejscu. Może to zrealizować na dwa sposoby. Albo
fizycznie to uniemożliwiając (są np. takie składane słupki) albo objawiając
ów zakaz w innej formie. Ta forma, to znaki. Więc może ustawić czy to znak
pionowy, czy to znak poziomy (tzw. koperta).
Jeśli wówczas ktoś tak uwidoczniony zakaz naruszy, wówczas są dwie drogi.
Albo wezwać policję, która delikwenta ukarze mandatem za parkowanie na
zakazie, albo samemu wnieść skargę do kolegium (obecnie wydział
cywilno-prawny sądu).

Niszczenie tego samochodu, blokowanie lub tego typu zabiegi mogą obrócić się
przeciwko obrońcy swojej własności. Okaże się, sam złamie prawo. O ile,
gdyby ten pojazd uszkodził przy jego usuwaniu, ewentualnie mogło by się
upiec (samopomoc i inne przepisy kodeksu cywilnego), o tyle w każdym innym
wypadku gość popełni co najmniej wykroczenie. Uszkodzenie cudzego mienia, w
wypadku niszczenia, zaś niewłaściwe parkowanie w wypadku zastawienia
pojazdem. Jeśli do zastawienia wyjazdu zaś użyje innej rzeczy, to będzie to
bezprawne zajęcie pasa drogowego.


Moj brat kupil mieszkanie w bloku, mieszkanie z wlasnościa hipoteczna, bez
zadluzenia na hipotece. W akcie notarialnym umieszczona zostala formula, ze do
czasu przekazania mieszkania nowym wlasciclelom (bratu) czynsz oplacaja
poprzedni. Po zakupieniu okazalo sie, ze zarzadca domaga sie od brata zwrotu
zadluzenia spowodowanego czesciowym oplacaniem czynszu przez poprzedniego
wlasciciela mieszkania. Powoluje sie na artykul kodeksu cywilnego (akurat nie
pamietam dokladnie ktory, ale moge sprawdzic), ktory mowi, ze przedmiot nabyty
przechodzi na nowego wlasciciela z dobrami jak i obciazeniami.
Zarzadca wynajal kancelarie prawna i straszy sadami. Z moich wstepnych
informacji nie ma prawa  domagac sie pieniedzy od brata (czysta hipoteka). Jak
zarzadca cos podpisywal (lub nie) z poprzednimi wlascicielami to chyba powinien
od nich sciagac kase. Mieszkanie nie jset spoldzielcze a jest wlasnoscia
hipoteczna bez zadluzen na niej. Czytajac ten artykul kodeksu cywilnego mialem
wrazenie, ze nie dotyczy on zadluzen, a kosztow biezacych (obciazen)typu:
kupujac samochod  to my placimy za benzyne a nie poprzedni wlasciciel.
Bardzo prosze o rade, czy brat ma sie czego obawiac, czy sa to bezpodstawne
akcje zastraszania zarzadcy osiedla? Co w tekiej sytuacji powinien zrobic??

Z gory dziekuje za odpowiedzi i rady.

Pozdrawiam



Moj brat kupil mieszkanie w bloku, mieszkanie z wlasnościa hipoteczna, bez
zadluzenia na hipotece. W akcie notarialnym umieszczona zostala formula, ze do
czasu przekazania mieszkania nowym wlasciclelom (bratu) czynsz oplacaja
poprzedni. Po zakupieniu okazalo sie, ze zarzadca domaga sie od brata zwrotu
zadluzenia spowodowanego czesciowym oplacaniem czynszu przez poprzedniego
wlasciciela mieszkania. Powoluje sie na artykul kodeksu cywilnego (akurat nie
pamietam dokladnie ktory, ale moge sprawdzic), ktory mowi, ze przedmiot nabyty
przechodzi na nowego wlasciciela z dobrami jak i obciazeniami.
Zarzadca wynajal kancelarie prawna i straszy sadami. Z moich wstepnych
informacji nie ma prawa  domagac sie pieniedzy od brata (czysta hipoteka). Jak
zarzadca cos podpisywal (lub nie) z poprzednimi wlascicielami to chyba powinien
od nich sciagac kase. Mieszkanie nie jset spoldzielcze a jest wlasnoscia
hipoteczna bez zadluzen na niej. Czytajac ten artykul kodeksu cywilnego mialem
wrazenie, ze nie dotyczy on zadluzen, a kosztow biezacych (obciazen)typu:
kupujac samochod  to my placimy za benzyne a nie poprzedni wlasciciel.
Bardzo prosze o rade, czy brat ma sie czego obawiac, czy sa to bezpodstawne
akcje zastraszania zarzadcy osiedla? Co w tekiej sytuacji powinien zrobic??


O którym artykule mówimy? Przecież zadłużenie z tytułu czynszu (czy co
to tam jest) nie jest powiązane z mieszkaniem, a jego właścicielem...
Ale czy nie chodzi o zadłużenie powstałe między podpisaniem aktu
notarialnego a przekazaniem mieszkania?

KG


| Kupilem mieszkanie od dewelopera. Zglosilem usterki do usuniecia.
| Przez dwa miesiace nic sie nie dzieje.
| Czy deweloper ma jakis okreslony czas na usuniecie usterek?

| Czy reguluje to w jakis sposob kodeks cywilny?

Tak. Art.556-576 KC plus odpowiednie rozporządzenia których nie chce mi
się w tej chwili szukać.


Marcinie, jakie rozporządzia - jeżeli masz na myśli te z 1995 i 2002 (tzw.
konsumenckie), to dogtyczyły jedynie sprzedaży rzeczy ruchomych. Myślę, że
Zapytywacz :-) nabył od dewelopera odrębna własność lokalu, a więc
nieruchomość , ergo - roporządznia nie znajdują zastosowania w kazusie,

pzdr

marek radwański  


<ciach

Bede wdzeczny za odpowiedz

Krzysztof Araszkiewicz


Hi!

    W moim bloku po wykupie mieszkan na wlasnosc tez Wspólnota postanowila
wybrac jakiegos admnistratora i tez na zebraniu nie bylo obecnych 100%
wlascicieli, ale administratora wybrano.
    Jezeli chodzi o zapisy prawne, to niestety nie jestem w tym biegla, ale
wyadje mi sie, ze w takim przypadku "qworum" (wymagana liczba obecnych
czlonków, aby zebanie moglo podejmowac wiazace uchwaly) okresla statut
Wspólnoty i/lub jakies inne przepisy (Kodeks Cywilny ??). Z mojego
doswiadczenia nigdy nie bylo to 100% obecnych. Ale jezeli administrator chce
usyskac twój podpis to chyba nic zlego, wg mnie poprostu woli sie
zabezpieczyc przed ew. zmiana przez Ciebie zdania. Gdy zjakichs wzgledów
przestanie sie on tobie podobac bedzie mial podkladke, ze przeciez Pan za
jego przyjeciem.



 Umowa przedwstępna jest umową poprzedzającą fakt przeniesienia własności
lokalu mieszkalnego i jest zazwyczaj podpisywana bez zachowania formy aktu
notarialnego. Powinno się ją jednak zawierać w formie notarialnej, gdyż
zgodnie z art. 158 Kodeksu cywilnego "umowa zobowiązująca do przeniesienia
własności nieruchomości powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. To
samo dotyczy umowy przenoszącej własność, która zostaje zawarta w celu
wykonania istniejącego uprzednio zobowiązania do przeniesienia własności
nieruchomości; zobowiązanie powinno być w akcie wymienione."


Umowa przedwstępna nie jest umową zobowiazujacą do przeniesienia własności,
ale umową zobowiazujacą strony do zawarcia w przyszłosci umowy
zobowiązującej do przeniesienia własności. To jeszcze nie ten etap.

Ja osobiście udałabym się do Notariusza. Na początku nawet z bliskimi
znajomymi jest niby ok a jak przychodzi do poważnych transakcji zawsze ktoś
na tym traci :-)


Co racja, to racja.
Zachowanie formy aktu notarialnego dla umowy przedwstępnej będzie miało
tutaj ten skutek, że zainteresowany może dochodzić zawarcia umowy
ostatecznej, a nie tylko odszkodowania.
B.  


Jeszcze pytanko :

    CZy lokal moze byc wynajęty od znajomego za friko? mimo że on placi
spółdzielni/?
    Czy wklad wniesiony do s.c moze wynosic 0 PLN ?


Właśnie z tym prawem do lokalu są jakieś problemy, bo z tego co mi wiadomo,
teraz wszyscy wspólnicy S.C. muszą osobno rejestrować działalność
gospodarczą i do tego właśnie potrzebują /osobno/ uprawnienia do korzystania
z lokalu. Szczegółów dowiesz się, jak będziesz  próbował zarejestrować
dział.gosp.
Jeśli chodzi o wkład, to przede wszystkim on wcale nie musi być wyrażony w
PLN. Wkładem może być wniesienie własności lub innych praw do rzeczy / np.
udostępnienie sprzętu, czy lokalu/, a nawet wykonywanie usług na rzecz
spółki /art.861 par.1 kodeksu cywilnego/. Natomiast o wkładzie "nic" nie
słyszałam.
Pozdrawiam,
Marta


drogi Zbyszku

Majątkowy ustrój małżeński stanowi o tym co należy, a co nie należy do
majątku małżeństwa (chodzi tu o współwłasność) - to jest oczwiście w wielkim
skrócie.
Jeżeli więc po ślubie oni razem spłacali to mieszkanie, to pozostaje ono
bezspornie własnością męża, ona może tylko dochodzić w drodze pozwu
cywilnego o oddanie części w jakiej ona przyczyniła się do powstania majątku
męża. Majątkowy ustrój małżeński nie ma tu z tym nic wspólnego.

Jeszcze do pana Wojciecha Płotki - niestety nie ma pan racji, przy
małżeństwie nie ma podziału proporcjonalnego. Jest tylko 1/2 na 1/2,
oczywiście gdy nie ma dzieci. Proszę zobaczyć ---Kodeks rodzinny i
opiekuńczy art. 43 par.1. Oczywiście może się pan powoływać na ten sam
artykuł par.2 wtedy proszę też przeczytać par.3, jest 1/2 na 1/2 i z tąd
biorą się małżeństwa dla pieniędzy :-)


----- Original Message -----

Newsgroups: pl.soc.prawo
Sent: Wednesday, May 26, 2004 9:32 AM
Subject: Re: Co można zrobić (?), gdy najemca nie opłaca czynszu?

| podczas rozmowy z najemcą zadzwonić po policję, aby ta usuneła intruza
?
| Ewentualnie czy może odciąć wszelkie media od wspomnianego budynku, aby
| utrudnić dalsze zamieszkiwanie najemcy?
| Oczywiście - to jego własność. Osoba która nadal tam mieszka nie ma
żadnego
| tytułu prawnego do przebywania w tych pomieszczeniach. Teoretycznie
mozna

Podasz podstawę prawną która pozwala policji bez nakazu sądowego
wyeksmitować z mieszkania taką osobę?

Tutaj nie ma żadnej eksmisji. Po prostu w opisanym przypadku ta osoba nie ma
prawa przebywać w domu - umowa najmu wygasła, nowej nie zawarto. Więc nikogo
się nie eskmituje tylko odbiera swoją własność. Podstawa prawna kodeks
cywilny.

Art. 222. § 1. Właściciel może żądać od osoby, która włada faktycznie jego
rzeczą, ażeby rzecz została mu wydana, chyba że osobie tej przysługuje
skuteczne względem właściciela uprawnienie do władania rzeczą.

Nie ma skutecznego uprawnienia - bo zajmuje czyjąś własność bez
umowy.samowolnie. To przywłaszczenie. Podpada pod odpowiedzialność karną. A
podobno prawo własności od czasów wielkiej rewolucji francuskiej święte
jest....

m.



kto Ci powiedział, że tak jest? Jak jest powyżej 10 to musisz mieć zarządcę
budynku, ale może być to ktoś z mieszkańców, albo ktoś z papierami.


nie jest wazne kto zajmuje sie administracja tylko jak podejmuje sie
decyzje o np pracach remontowych

W prawie polskim istnieją TRZY rodzaje nieruchomości: gruntowa, budynkowa i
lokalowa. Gruntową i budynkową pomijam,
bo nie mają związku z tematem.


to co ponizej  nie ma zwiazku z tematem podzialu korzystnego dla
wlasciciela lokalu mieszkalnego
O
tym, że samodzielny lokal może tworzyć odrędną nieruchomość mówi ustawa o
własności lokali. Tam też w pierwszych artykułach podana jest definicja
samodzielnego lokalu i kiedy może stać się odrębną nieruchomością. Nie będę
przytaczać całej definicji, ani tym bardziej ustawy, ale clue jest takie:
Klatka schodowa nigdy w życiu nie będzie nieruchomością!!! No chyba, że
zmieni się ustawa Kodeks cywilny albo ustawa o własności lokali mieszkalnych
(wtedy będzie w tytule "i klatek schodowych").
Pozdrawiam
Tatiana


i w kolo i w kolo , bo zaskoczyly ci trybiki w pamieci :-)))) szkoda
tylko ze nie te co trzeba :-)
hej

| | | | | <<<<<<<<<<<<


wszystko jest wzgledne,
wiec badz bezwzgledny
<<<<<<<<<<| | | | |
z mysli o uni wolnosci



| kto Ci powiedział, że tak jest? [ciach]
| Klatka schodowa nigdy w życiu nie będzie nieruchomością!!! No chyba,
że
| zmieni się ustawa Kodeks cywilny albo ustawa o własności lokali
mieszkalnych
| (wtedy będzie w tytule "i klatek schodowych").
| Pozdrawiam
| Tatiana
i w kolo i w kolo , bo zaskoczyly ci trybiki w pamieci :-)))) szkoda
tylko ze nie te co trzeba :-)
hej


Apix-ie
Wiesz co , poczytaj sobie najpierw ustawy,a potem na mnie wskakuj, bo
akurat jest tak jak ja mówię i ktoś nawet, znający się na rzeczy,
zacytował moją wypowiedź, bo jest zgodna z ustawami. A to, że Tobie
się coś wydaje, o niczym nie świadczy - podaj jakąś podstawę prawną
Twoich domysłów, to możemy podyskutować, a tak to zejdź ze mnie na
wieki wieków.
Tatiana


Witam!

    Skonczylem 18 lat. chce wyniesc sie z domu - i teraz pytanie - co moge
zabrac? pytanie niby dziwne, a jednak - przeciez wzsystko zostalo kupione
przez moich rodzicow, wiec IMHO jest ich wlasnoscia. Z drugiej jednak strony
gdzies kiedys w Kodeksie Cywilnym wyczytalem, iz przedmioty oddane
maloletniemu na wylaczny uzytek w chwili osiagniecia przez niego pelni praw
staja sie jego wlasnoscia. jak to wyglada w praktyce (w przypadku
np.oskarzenia ze strony rodzicow o kradziez?)

Z gory dzikeuje,
Pozdrawiam,
N.


Może być w
Ustawie o własności lokali
Ustawie o gospodarce nieruchomościami ( rozdział o zarządcach)
Kodeks postępowania cywilnego (KPC) - najpewniej.
Najlepiej dajcie małe ogłoszenie w lokalnej prasie że żądacie zwrotu
dokumentacji.
| Najprosciej zebrac wspólwlascicieli i wypowiedziec umowe o zarzadzanie -
| wazna jest takze tresc tej umowy i sposób wypowiedzenia.

Tak tez zostalo zrobione.
Poprzedni zarzadca - Zwiazek Wlascicieli Nieruchomosci
(czy jakos podobnie) zwleka z przekazaniem dokumentacji.
Wlasciwie w tym problem...

Pytanie: czy sa przepisy regulujace taka sytuacje?
W jakim terminie musza przekazac dokumentacje?

Moze nakierujecie mnie na odpowiednie przepisy...

PZDR

--
Jakub Jewuła studio QbA
profesjonalne skanowanie diapozytywów i negatywów
35mm z nagraniem na CD http://www.skanowanie.com.pl



Witam

Jakis czas temu kupilem 1/2 dzialki rekreacyjnej celem postawienia na niej
domku letniskowego. Wystapilem do Gminy z podaniem o zezwolenie na podzial
dzialki na 2 czesci, zeby uregulowac kwestie prawa wlasnosci i
wspolwlasciciel nie obudzil sie ze to wlasnie na jego czesci postawilem
domek. Wojt powolal sie na swiezo uchwalony plan zagospodarowania
przestrzennego ktory nie dopuszcz wtornego podzialu dzialek.
Wtedy zwrocilem sie o decyzje zabudowy i wtedy trafil mnie szlag : na
dzialce mozna postawic tylko jedna nieruchomosc ! Jestem zalamany tym
bardziej ze sasiad ktory ma dzialke przylegla do naszej dostal wlasnie
pozwolenie na 5 (slownie : pieć) domkow, poniewaz nasza dzialka figuruje
jako rekreacyjna a jego jako pole namiotowo -biwakowe.
Czy pozostaje jakas iskierka nadziei czy tez mam przesrane ?
W miare mozliwosci prosze o porade.

Pozdrawiam
Marek Piaskowski
607 147 324

Witam


Kup po prostu drugą połowę albo dokonaj zniesienia wspołwłasności z drugim współwłaścicielem tak abyś otrzymal całą nieruchomość- jeśli się zgodzi u notariusza a jeśli nie  w sądzie -art,210 i następne kodeksu cywilnego.
Pozdrawiam.




1. Siedziba firmy to moja mieszkanie,


...miejsce zamieszkania to miejsce zamieszkania ;)
  Osoba fizyczna nie ma "siedziby" w rozumieniu KC, ustawy o VAT i paru
podobnych - co masz na myśli?
  Miejsce przechowywania ksiąg?
  Miejsce prowadzenia DG?

2. Chcę wnieść do firmy aportem posiadany samochód (jestem jego
współwłaścicielem - właścicielem głównym jest ojciec).


  Nie "wnosi się".
  "Wniesienie" to czynność zmiany osoby będącej właścicielem.
  Samochód (swój) można ująć w ewidencji - on *dalej* jest
prywatny i jest własnością właściciela.
  Jak to jeden z Ludwików Francuskich rzekł, parafrazujemy:
"firma to ja"!

Rozumiem, że zamortyzować go mogę dopiero w listopadzie.


  Cały? w jednym miesiącu?

Wartość
samochodu to ok 6000 - 7000. Nie mam żadnego dokumentu który
określałby % udział właśności.


  Kodeks Cywilny stanowi że "default" jest "po równo".

pzdr, Gotfryd


Ale po skończeniu umowy leasingowej lokomotywy wracają do firmy
leasingowej a nie zostają w PKP PR (PKP może je odkupić)

Leasing nie działa tak jak zakupy na raty.


I tak i nie.  Biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę, przepisy Kodeksu
cywilnego przewidują możliwość zobowiazania się finansującego (np.
dispolok) do przeniesienia na korzystajacego (np. PKP PR) własności
rzeczy, bez dodatkowego świadczenia, po upływie oznaczonego w umowie
czasu trwania leasingu.
Oczywiście nie wiem tego jak PKP i np. dispolok umówiły by sie co do
tego, ale można przewidywać z dużą dozą prawdopodobieństwa że lokomotywy
byłyby przekazane. Bo po co im 10-cio, czy 15-to letnie lokomotywy. Mogą
je też przekazać PKP za niewielką, w stosunku do ich warości(nawet jak
na pojazdy używane) opłatą.
Tak czy inaczej jest to korzystne rozwiązanie.
Nawet gdyby chcieli uzyskać cenę rynkową pojadu używanego to nie
zapominajmy o tym, że przewoźnik przez 15-lat korzystałby z nowoczesnych
pojazdów, a cena używanego także byłaby korzystniejsza od nowego.
Jak dzierżawia lokomotywy od PKP CARGO to płacą za stary, energochłonny,
awaryjny złom, który do tego także nigdy nie będzie ich własnością.


Witam!

czy ktos sie moze zetknal z problemem odebrania domeny
firmie, ktora zarejestrowala ja "bezprawnie" - byc moze
po to by prawowity wlasciciel z niej nie korzystal?
jaka jest procedura - na jakiej podstawie mozna dochodzic
swoich praw w sadzie - nieuczciwa konkurencja?


W Polsce jest to problem rozwywany glownie poza sadami, na podstawie
"porozumienia" stron, ktore czesto osiagane jest grozba. Nie istnieje
praktyka prawna ani przepis, ktory "dotykalby" zagadnienia domen.
Z uwagi jednak na praktyke stosowana przez NASK (uzasadnianie prawa do
rejestracji) przyjelo sie uwazac, ze nazwa domenowa jest tozsama ze znakiem
towarowym. Jezeli ochrona znaku towarowego obejmuje swoim obszarem takze
Polske - to podmiot zagraniczny, o ktorym piszesz, ma powazny argument za.
Pozywajacy moze powolywac sie na nastepujace przepisy prawne:
- ochrona dobr osobistych czlowieka wynikajaca z Kodeksu Cywilnego,
- Ustawa o znakach towarowych zastapiona obecnie Prawem wlasnosci
przemyslowej,
- Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji,
- Kodeks Handlowy - ochrona nazwy firmy.

Jest to jednak temat na tyle "rozwojowy", ze bedacy w istocie zyla zlota dla
prawnikow.

Pozdrawiam
Krystian Stypula
--------------------------------------



[...]
Towary niczego nie mogą 'posiadać'. Towary mogą tylko i wyłącznie
'mieć'!


Zgadzam się w zupełności.

'Posiadać' to 'być właścicielem czegoś'.


Negrin, teraz to Ty się wstydź! Zapytaj dowolnego prawnika albo
zajrzyj do kodeksu cywilnego. "Własność" i "posiadanie" to dwa
zupełnie różne pojęcia: pierwsze oznacza tytuł prawny do czegoś,
a drugie faktyczną władzę nad czymś. Analogicznie "właściciel"
i "posiadacz". Jeśli mi ukradziono samochód, to nadal jestem
jego właścicielem, mimo że jest on w posiadaniu złodzieja...

(--) Tomasz Jan



| 'Posiadać' to 'być właścicielem czegoś'.
Negrin, teraz to Ty się wstydź! Zapytaj dowolnego prawnika albo
zajrzyj do kodeksu cywilnego. "Własność" i "posiadanie" to dwa
zupełnie różne pojęcia: pierwsze oznacza tytuł prawny do czegoś,
a drugie faktyczną władzę nad czymś. Analogicznie "właściciel"
i "posiadacz". Jeśli mi ukradziono samochód, to nadal jestem
jego właścicielem, mimo że jest on w posiadaniu złodzieja...


Bah! Ty mi tu prawnikami nie rzucaj ;) To znów 'zalatuje'
stomatologiem i dentystą. Język prawny jest specyficzny i znaczenia
słów w nim również bywają specyficzne. Ja nie mówię zatem o własności
prawnej tylko o tym, co w zwykłym języku rozumie się przez to słowo.

<pół-żartem
A poza tym tak było w słowniku.
</pół-żartem


Z tego co ja wiem, to w Polskim prawie (Kodeks Cywilny) które jest ponad
prawem, którym posługuje się SM jest zapis, że nie wolno zablokować
własności prywatnej i uniemożliwić poruszanie się -stąd mój znajomy z
Bielska B. po zablokowaniu mu koła w aucie zgłosił się do urzędu SM i
zarządał numeru straznika -zapytali po co? Bo będzie miał sparawę sądową...!
A ja zarządam odszkodowania i odcholowania samochodu do Warszawy (skąd
pochodzi!)  Porszę przeczytać ustawę nr... Kodeksu Cywilnego!!! Wiecie czym
się skończyło -odblokowali mu bez słowa samochód i ładnie przeprosili!!!
A prezydent miasta Łodzi zakazał używania blokad kół :-)

pzdr

Fox




09-08-2001 22:11:

Z tego co ja wiem, to w Polskim prawie (Kodeks Cywilny) które jest ponad
prawem, którym posługuje się SM jest zapis, że nie wolno zablokować
własności prywatnej i uniemożliwić poruszanie się


Nie ma "prawa ponad prawem"... ;-) A przepis, ktory powyzej, dotyczy...
blokowania dojazdu do posiadlosci, a nie zakladania blokad na kola. ;-)


[ciecie]

Cześć!

" Służew nad Dolinką " są pewne kłopoty....
[ciecie]
to powiedzieli mi, że rozpisali przetarg na budowę
sieci, zgłosiły się nawet chętne 2 firmy i teraz trwają rozmowy...
Co z tego będzie - zobaczymy
Pozdrawiam.
( Ciągle pełen nadziei na jakieś "ludzkie" łącze )
$M$


Sa tylko dwie mozliwosci - albo spoldzielnia finansuje takie cos z
wlasnych srodkow.... W takim wypadku ma prawo oglosic przetarg.
.......
Albo wydaje im sie (jak wielu innym spoldzielniom, wspolnotom, itp.), ze
wszystko do nich nalezy i wszystko moga - a w takim wypadku robia to
bezprawnie.
Odsylam do Ustawy Prawo Telekomunikacyjne, Konstytucji RP, Ustawy o
Wlasnosci Lokali, Kodeksu Cywilnego - czesc dotyczaca zawierania umow.

Ludzie - pamietajcie - TO WY wybieracie operatora i nikt inny nie moze
robic tego za Was....
pozdrawiam


Oto wskazówka,- musisz miec zamiłowanie do hazardu:(
A dlaczego to zrozumiesz, jesli poczytasz sobie 2 podstawowe tu akty prawne:
1.  -ustawę o ochronie praw lokatorów ... (juz sama nazwa dużo daje do
myślenia:( nie ma ustawy o ochronie praw właściciela...:(,
oraz
2.rozdział o ochronie posiadania w Kodeksie Cywilnym (zwracam uwagę, żeby
nie mylic posiadania z własnością,  to Twój lokator stanie się posiadaczem
twojego mieszkania, a nie Ty).

Reasumując, jeśli trafisz na gnidę z pewną znajomością prawa to nie
pozbędziesz się jej legalnie, a jesli juz to po ładnych kilku latach i
straconych pieniądzach.
P



Ale sie chyba wtedy znalezne nalezy, prawda?  Ile %?


10 , o ile znajdzie sie właściciel...
a jeśli nie, to po roku rzecz staje się własnością znalazcy albo Skarbu
Państwa

dla zainteresowanych - art.183-188 kodeksu cywilnego :)

KG



OTÓZ NIE WIEM CZY UDZIAŁ W CZĘŚCIACH WSPÓLNYCH BUDYNKU RÓWNA SIĘ UDZIAŁOWI W
CZESCIACH WSPOLNYCH DZIAŁKI NA KTÓREJ STOI BUDYNEK ( JEDEN BUDYNEK NA DZIAŁCE).
GDZIE MOŻNA ZNALEŹĆ ODPOWIEDZ?


 Art. 47 i 48 kodeksu cywilnego mają tresc nastepujaca:
Art.47 &1. Częsc skladowa rzeczy nie moze byc odrebnym przedmiotem
wlasnosci i innych praw rzeczowych.
&2. Czesc skladowa rzeczy jest wszystko, co nie moze byc od niej
odlaczone bez uszkodzenia lub istotnej zmiany calosci albo bez
uszkodzenia  lub istotnej zmiany przedmiotu odlaczanego.
&3. Przedmioty polaczone z rzecza tylko dla przemijajacego uzytku nie
stanowia jej czesci skladowych.
Art. 48. Z zastrzezeniem wyjatków w ustawie przewidzianych, do czesci
skladowych gruntu naleza w szczegolnosci budynki i inne urzadzenia
trwale z gruntem zwiazane, jak rowniez drzewa i inne rosliny od chwili
zasadzenia lub zasiania.
    Ilosc budynków nieistotna - art 47 k.c. wyklucza we wspolwlasnosci
ulamkowej inne udzialy do budynków inne do gruntu - czesc skladowa
dzieli losy calosci, do której nalezy.
    Pozdrawiam StaS.


USTAWA
z dnia 23 kwietnia 1964 r.
Kodeks cywilny.
(Dz. U. Nr 16 z dnia 18 maja 1964 r. poz. 93)

Art. 46. § 1. Nieruchomościami są części powierzchni ziemskiej stanowiące
odrębny przedmiot własności (grunty), jak również budynki trwale z gruntem
związane lub części takich budynków, jeżeli na mocy przepisów szczególnych
stanowią odrębny od gruntu przedmiot własności.

§ 2. Prowadzenie ksiąg wieczystych regulują odrębne przepisy.

Art. 461. Nieruchomościami rolnymi (gruntami rolnymi) są nieruchomości, które
są lub mogą być wykorzystywane do prowadzenia działalności wytwórczej w
rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, nie wyłączając
produkcji ogrodniczej, sadowniczej i rybnej.

USTAWA
z dnia 6 lipca 1982 r.
o księgach wieczystych i hipotece.

Art. 1. 1. 1) Księgi wieczyste prowadzi się w celu ustalenia stanu prawnego
nieruchomości.

Art. 21. Właściciel kilku nieruchomości stanowiących całość gospodarczą lub
graniczących z sobą może żądać połączenia ich w księdze wieczystej w jedną
nieruchomość.

Art. 24. 13) 1. Dla każdej nieruchomości prowadzi się odrębną księgę
wieczystą, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej. Dotyczy to także
nieruchomości lokalowych oraz nieruchomości, w których nieruchomości lokalowe
zostały wyodrębnione.



przez jednego z dyskutantów i nie zanegowaną  nieprawdziwą informację
jakoby rozgraniczenie jako czynność samoistną  można było rozpocząć
przed sądem - co jest kompletną nieprawdą,bowiem wszczęcie
postępowania może nastąpić wyłącznie w trybie administracyjnym i


Wszczęcie postępowania rozgraniczeniowego faktycznie może nastąpić
wyłącznie w trybie administracyjnym ale tylko i wyłącznie jeśli dotyczy to
rozgraniczenia w trybie administracyjnym.

Proszę wziąć pod uwagę, że w faktycznym rozgraniczeniu
(i to tylko w trybie administracyjnym) geodeta wykonuje tylko czynności
techniczne i tak naprawdę to jest w tym bardzo mało geodezji - służy bowiem
ona do opisania ustalonych granic lub ich wyniesienia w teren na podstawie
geodezyjnych dokumentów. Faktyczne rozgraniczenie (w pojęciu ustalenie
zasięgu własności) to domena właścicieli i kodeksu cywilnego a podstawą
tego jest:

Art. 153. KC w którym "stoi jak wół":
Jeżeli granice gruntów stały się sporne, a stanu prawnego nie można
stwierdzić,
ustala się granice według ostatniego spokojnego stanu posiadania. Gdyby
również takiego stanu nie można było stwierdzić, a postępowanie
rozgraniczeniowe nie doprowadziło do ugody między interesowanymi,
sąd ustali granice z uwzględnieniem wszelkich okoliczności; może przy tym
przyznać jednemu z właścicieli odpowiednią dopłatę pieniężną.

I gdzie tu jest mowa o administracyjnym (i tylko) rozgraniczeniu i to
jeszcze
"przez geodetę"?


NAJEMCA a nie posiadaczem!!!!


        Całe nieporozumienie bierze się moim zdaniem z mylenia nie tylko
pojęcia własności z posiadaniem, jak również posiadania samoistnego z
posiadaniem zależnym.

Art. 336. Kodeksu Cywilnego mówi" " Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto
nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto
nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub
mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą
(posiadacz zależny)."

    Wyjaśniając "potocznie": właściciel najczęściej jest właścicielem
samoistnym (gdy fizycznie włada rzeczą), gdy ją "przekaże" innej osobie
przestaje być posiadaczem, choć dalej jest właścicielem. Osoba, która
posiada teraz ten przedmiot jest posiadaczem zależnym ( jeżeli "przekazanie"
nastąpiło na podstawie np. umowy najmu, to właściciel lokalu jest
wynajmującym, a posiadacz zależny lokalu jest najemcą).
Reasumując: właściciel może być posiadaczem (samoistnym) ale nie musi.
Posiadacz zależny nie jest właścicielem rzeczy.
Lecz posiadaczem samoistnym może być osoba, która nie jest właścicielem lecz
jest w błędnym przekonaniu, iż jest właścicielem rzeczy i zachowuje się jak
właściciel rzeczy ale jest to już kwestia posiadania w dobrej i złej wierze.
Mam nadzieję, iż trochę się wyjaśniło.
Manus.

P.S. Czy jestem jedynym prawnikiem czytającym tę grupę ?


To w takim razie jak się zabezpieczyć?
Polak.




Warunki platnosci mozna okreslic, ale przeniesienie prawa wlasnosci jest
bezwzgledne.

Art. 157. Kodeksu Cywilnego
§ 1. Własno ć nieruchomo ci nie może być przeniesiona POD WARUNKIEM ani z
zastrzeżeniem terminu.

Maciej


  Dzięki.
  Zbyszek


Do nieruchomosci - nie moze odbyc sie pod warunkiem.
Ale moze pod warunkiem, jezeli jest to spóldzielcze wlasnosciowe prawo.
JaC
Warunki platnosci mozna okreslic, ale przeniesienie prawa wlasnosci jest bezwzgledne.
Art. 157. Kodeksu Cywilnego
§ 1. Własność nieruchomości nie może być przeniesiona POD WARUNKIEM ani z zastrzeżeniem terminu.



| W moim akcie było zapisane, że dostanę mieszkanie, jeśli kasa wpłynie
| w ciągu trzech dni od daty podpisania aktu.

| To chyba rozwiązuje Twój problem?
Chyba, bo taki zapis jest nieważny. Jakim cudem on w ogóle znalazł się w


dokumencie??

no nie wiem. w akcie moze znalezc sie zapis ze "wydanie mieszkanie nastapi
po uznaniu rachunku
sprzedajacego"

dodatkowo mozna sie zabezpieczyc wpisujac w akt punkt o poddaniu sie
egzekucji na podstawie
art.777 &1 pkt 4 kodeksu postepowania cywilnego

co do pytania mariaxa to rozumiem ze kupujacy bierze kredyt?  mozesz zobie
tez zazyczyc aby
sprzedajacy przedstawil do aktu koncowego umowe kredytowa z bankim.

po podpisaniu umowy sprzedazy rzeczywiscie mieszkanie staje sie wlasnoscia
kupujacego jednak powyzsze paragrafy powinny maksymalnie zabezpieczyc obie
strony.

pozdro
SirmarK


Z tego co mi widomo to bank musi się zwrócić do sądu klauzule wykonalności
wobec klentów, którzy nie podpisali oświadczenia o pddaniu się egzekucji.
Banki nie dawały go do podpisu do 1997 r.


Oki. Ja juz sprawdzilem :). Bank w kazym przypadku musi zwrocic sie do sadu
o nadanie klauzyli wykonalnosci. Zaleta dla banku jest to, ze sad nadaje
klauzyle niezwlocznie.

Podstawa prawna

USTAWA
z dnia 29 sierpnia 1997 r.

  PRAWO BANKOWE
(Dz.U. Nr 140, poz. 939)

Art. 97
1. Bankowy tytuł egzekucyjny może być podstawą egzekucji prowadzonej według
przepisów Kodeksu postępowania cywilnego po nadaniu mu przez sąd klauzuli
wykonalności wyłącznie przeciwko osobie, która bezpośrednio z bankiem
dokonywała czynności bankowej i złożyła pisemne oświadczenie o poddaniu się
egzekucji, oraz gdy roszczenie objęte tytułem wynika bezpośrednio z tej
czynności bankowej.
2. Oświadczenie, o którym mowa w ust. 1, powinno określać kwotę, do której
dłużnik poddaje się egzekucji, wraz z ostatecznym terminem, do którego bank
może wystawić bankowy tytuł egzekucyjny. Dłużnik może się również poddać
egzekucji wydania rzeczy, w przypadku gdy ustanowiono zastaw rejestrowy lub
dokonano przeniesienia własności w celu zabezpieczenia roszczenia.
3. Wniosek banku o nadanie klauzuli wykonalności, o której mowa w ust. 1,
sąd rozpoznaje niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 3 dni od dnia
jego złożenia.

Pozdrawiam
Maciej


Jest to sprzeczne z tym co piszesz, bo nie sadze, aby bank ,jezeli nie
jest
to konieczne, wystepowal do sadu o nadanie tytulu wykonalnosci.

Maciej

Faktycznie trochę mnie poniosło. Jednak bank musi wystąpić o nadanie


klauzuli wobec sądu, tylko odbywa się to w tempie ekspresowym. Stosowny
artykuł z prawa bankowego:

Art. 97. 1. Bankowy tytuł egzekucyjny może być podstawą egzekucji
prowadzonej według przepisów kodeksu postępowania cywilnego po nadaniu mu
przez sąd klauzuli wykonalności wyłącznie przeciwko osobie, która
bezpośrednio z bankiem dokonywała czynności bankowej i złożyła pisemne
oświadczenie o poddaniu się egzekucji, oraz gdy roszczenie objęte tytułem
wynika bezpośrednio z tej czynności bankowej.
2. Oświadczenie, o którym mowa w ust. 1, powinno określać kwotę, do której
dłużnik poddaje się egzekucji, wraz z ostatecznym terminem, do którego bank
może wystawić bankowy tytuł egzekucyjny. Dłużnik może się również poddać
egzekucji wydania rzeczy, w przypadku gdy ustanowiono zastaw rejestrowy lub
dokonano przeniesienia własności w celu zabezpieczenia roszczenia.
3. Wniosek banku o nadanie klauzuli wykonalności, o której mowa w ust. 1,
sąd rozpoznaje niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 3 dni od dnia
jego złożenia.

Badacz


No niestety ale nie pociesze cie, wszystko co powstalo w ramach stosunku
pracy nalezy do pracodawcy, byloby inaczej gdybys w umowie zawarl to
inaczej, wszystkie prawa majatkowe, autorskie itp (inaczej jest chyba tylko
w przypadku umowy o dzielo gdzie domyslnie prawa zostaja przy autorze, ale
tez gwarancji nie mam zobacz w kodeksie cywilnym). Domyslnie jednak prawa
autrskie o ile nie postanowiaon inaczej sa wlasnoscia pracodawcy bo on ci za
to placi w koncu. Umowy ustnej nie dojdziesz przed sadem chyba ze miales
swiadkow. Moglbys teoretycznie udowadniac ze jakies czesci zrobiles poza
domem ale: 1. pracodawca moze powiedziec ze po prostu nie nadazales i
dlatego robiles to w domu bo i tak miales to robic albo nie umowil sie z
toba na okreslone godziny, albo ty sam zgodziles sie ze w domu  bedziesz
poprawial, 2. takie sprawy nie sa warte swieczki bo to nie jest oczywista
sprawa ktore czesci powstaly w domu a ktore poza nim, przeciez pliki
zmienialy wersje a nie tylko dochodzily nowe. Generalnie moim zdaniem
powinienes sobie dac spokoj chyba ze stac cie na kosztownego prawnika (ktory
byc moze juz na poczatku ci powie ze to przegrana sprawa) i dlugi proces,
wiec lepiej dac se spokoj o ile nie wymysliles czego naprawde dochodowego.

Konrad Kosmowski na pl.comp.os.ms-windows.winnt:

| Raczej tak, ale szczegóły zawiera umowa licencyjna.

cokolwiek, ważne są punkty jedynie zgodne z prawem. Generalnie w/g prawa
jeżeli coś kupisz to jest to Twoja własność i możesz to odsprzedać. W

nie znaczy bo jest to niezgodne z faktycznym prawem.


To nie tak. To co piszesz ma sens dla dóbr materialnych, dobrze
opisanych w kodeksie cywilnym.

Dobra niematerialne... są problematyczne. Zważ, że licencja, ze swej
istoty jest uprawnieniem nadawanym generalnie imiennie.


jeszcze na policję sprawa zgłoszona nie jest, dzisiaj rozmawiałam z
rzeczoznawcą i on sam sugerował... przegląd techniczny w innym miejscu.
Zgodził się jutro wstępnie obejrzeć te numery, ale jeśli są przebite to
nie
może mi wydać zaświadczenia że nie są, a takie zaświadczenie jest
potrzebne do
przeglądu :-(


1. Dokladnie, jedz na inna stacje a po kilku latach (chyba 3) jest jakis
paragraf w kodeksie cywilnym o ile dobrze pamietam (wiec prosze nie bic,
jezeli nie) ze jezeli auto nawet bylo kiedys kradzione (mimo ze nie bylo) a

trzymalas kilka lat w szopie) to przechodzi on na Twoja wlasnosc , wiec
wtedy nawet nie moga sie przyczepic ....
2. a moze by tak przerejestrowac ? w nowych dowodach chyba nie ma numerow
silnika ?

Wiecej szalonych pomyslow nie przychodzi mi teraz do glowy ...

Pozdrawiam

Mrush


Przypomnij mu, ze byc moze w przyszlosci podobnego przedmiotu nie
sprzeda, ale ten juz sprzedal. Mozesz sie wesprzec art. 535 paragraf
1 Kodeksu Cywilnego:

"Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na
kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje
się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę."

A umowa zgodnie z regulaminem Allegro zostala zawarta wraz z
zakonczeniem aukcji.


A to nie brzmi zbyt "groznie"? Tzn. czy ja tak moge pisac?



| sprawa do ktorej podalem linka jest sprawa regulowana przez prawo cywilne

Nie morituri, sprawa do ktorej podales linka nie jest regulowana ani przez
prawo cywilne, ani w ogole przez prawo panstwowe
[ciach]
Jesli ktos nie chce nalezec do takiego czy innego kosciola, to jest to
sprawa miedzy nim a tym kosciolem i nic panstwu do tego byc nie powinno.


[ciach]

nic dodać nic ująć.

Mamy rozdział kościoła od państwa. Czy to z jednej strony zapisany w konstytucji
czy to z drugiej strony - w konkordacie. Kościół katolicki może podlegać prawu
państwowemu w sprawach nie związanych z wiarą itp. (np. może być podmiotem
cywilnego prawa własności - jak każda inna instytucja czy osoba fizyczna). Ale
tylko w tych sprawach sąd powszechny byłby właściwy do rozstrzygania sporu.
Prawo kanoniczne jest wewnętrznym prawem kościoła, regulującym wszelkie panujące
w nim stosunki związane z wiarą i organizacją jej
nauczania/przestrzegania/wyznawania/dokonywania praktyk itd. Dlatego także
wystąpienie z kościoła regulowane jest przez prawo kanoniczne, a nie państwowe.

A szczegółów (samych przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego) jeszcze nie
czytałem...


Porównaj art.169 Kodeksu Cywilnego.


To wszystko wyjasnia:
Art. 169. § 1. Jeżeli osoba nie uprawniona do rozporządzania rzeczą
ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z
chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.
§ 2. Jednakże gdy rzecz zgubiona, skradziona lub w inny sposób utracona
przez właściciela zostaje zbyta przed upływem lat trzech od chwili jej
zgubienia, skradzenia lub utraty, nabywca może uzyskać własność dopiero
z upływem powyższego trzyletniego terminu. Ograniczenie to nie dotyczy
pieniędzy i dokumentów na okaziciela ani rzeczy nabytych na urzędowej
licytacji publicznej lub w toku postępowania egzekucyjnego.


Witam!!

Jestem zainteresowany umową kupna-sprzedaży samochodu, ale dla
przyszłych dwóch właścicieli (współwłaścicieli :-))

Jeśli ktoś ową posiada to bardzo prosze o przeslanie na email, bede
wdzieczny.

P.S. Na jaka tresc zwracac szczegolna uwage przy takich umowach??



Sprzedający
Kupujący
Sprzedający przenosi prawo własności pojazdu marki.... za kwotę... na
rzecz kupującego.
Podpisy

Wszystko reguluje Kodeks Cywilny.


Dnia 2005-06-07 00:47,

| Witam!!

| Jestem zainteresowany umową kupna-sprzedaży samochodu, ale dla
| przyszłych dwóch właścicieli (współwłaścicieli :-))

| Jeśli ktoś ową posiada to bardzo prosze o przeslanie na email, bede
| wdzieczny.

| P.S. Na jaka tresc zwracac szczegolna uwage przy takich umowach??

Sprzedający
Kupujący
Sprzedający przenosi prawo własności pojazdu marki.... za kwotę... na
rzecz kupującego.
Podpisy

Wszystko reguluje Kodeks Cywilny.

I jeszcze miejsce i data i już pewnie wystarczy :)

Marcin



| Sprzedający
| Kupujący
| Sprzedający przenosi prawo własności pojazdu marki.... za kwotę... na
| rzecz kupującego.
| Podpisy

| Wszystko reguluje Kodeks Cywilny.

I jeszcze miejsce i data i już pewnie wystarczy :)


Przypominam rowniez, ze zgodnie z KC wystarczy to sobie powiedziec :-)

Wojciech G


Uprzejmie donoszę, że po rozpytaniu za zaszłość ob. krystyna

Wiatm!

Mam pytanie , pewna firma X wykonuje stronę firmy Y
czy taka strona www (juz gotowa) jest juz własnościa
firmy Y? Czy firma Y może robić z nia cokolwiek, czy moża zmienić np.
miejsce na serwerze?


Cokolwiek - nie, nie może ich zmienić, jeśli nie sformułowano odpowiednio
umowy. Przenieść może, o ile umowa tego nie zabrania.

Wszystko zależy od tego, jaka jest umowa - czy o dzieło, czy zlecenia,
oraz jakie są konkretnie zapisy w umowie. Najlepiej, jeśli przejrzysz
kodeks cywilny w zakresie umowy o dzieło i zlecenia (chociaż pomiędzy
dwiema firmami to raczej jest zlecenie), oraz ustawę o prawie autorskim
- a potem, mając pojęcie o tym, co tam jest, zapytasz o szczegóły
prawnika.

W przypadku strony internetowej masz z jednej strony pliki na serwerze,
które umożliwiają jej wyświetlanie, z drugiej - pewien projekt graficzny,
oraz z trzeciej - informację składającą się na treść strony.

Rozsądnie jest z góry zapisać w umowie, że klient przejmuje prawa autorskie
do gotowej strony, w szczególności że ma prawo do dowolnej zmiany zawartości
oraz do zmian projektu graficznego w zakresie związanym ze zmianą zawartości.
Inaczej autor strony może uznać, że naruszono jego prawa autorskie, już
przy zmianie choćby tekstu dotyczącego oferty firmy (nawet, jeśli był to tekst
pisany przez klienta: dzieło to CAŁOŚĆ).

Natomiast co do umieszczenia strony na serwerze, zleceniobiorca nie ma nic
do powiedzenia, chyba że w umowie jest zapis, który zabrania przenoszenia
stron. Jeśli tak, to trudno - zapis musi być honorowany. Oczywiście ma to
sens tylko w sytuacji, gdy stronę wykonuje firma świadcząca usługi hostingowe
- wówczas przeniesienie niektórych elementów może być niemożliwe, bo
wykorzystują np. specyficzne oprogramowanie, dostępne tylko na tym konkretnym
serwerze.

Oczywiście, w sytuacji, gdy firma X tworząca strony zastrzeże sobie, że mają
być prezentowane tylko na serwerze firmy Z - będzie problem, gdy firma Y
będzie je chciała przenieść. Takie zastrzeżenie, jak wyżej pisałem, nie
powinno mieć miejsca, jeśli technologia wykonania strony nie ogranicza jej
przenośności. I niestety, nie widzę zbyt wielkich szans na pozytywne dla
firmy Y rozstrzygnięcie - umowa jest umową...



witam,

Zrobilem serwis www dla firmy x, pochodzil jakis czas i teraz firma x
chce zmieniac jego zawartosc, modyfikowac elementy graficzne itp. za
pomoca innej firmy. Czy firma X ma do tego prawo bez moje zgody?
Dowodem fiskalnym byla faktura VAT na stworzenie serwisu www, nie
bylo zadnych innych umow ani licencji.


Wszystko o co pytasz uegulowane jest ponizszych aktach prawnych

Art. 155 par.1 KC (Kodeks Cywilny) - Przeniesienie wlasnosci reczy
Art. 535 KC - Umowa sprzedazy
Art. 555 KC - odpowiednie stosowanie przepisow o sprzedazy rzeczy
Art. 1, 8, 41, 43,  Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U.
Nr 24, poz. 83)

Jednak aby bylo jasne napisze iz, jesli nie zawarles umowy w formie pisemnej
to znacy, ze zawarles ja w formie ustnej. Musisz sobie teraz sam
odpowiedziec na pytanie czy umowa o wykonanie serwisu dla firmy X prewiduje,
iz to co zrobiles pozostanie twoja wlasnoscia a oni tylko zapalacili za
mozliwosc korystania z serwisu, czy tez zaplacili za to, ze serwis stanie
sie ich wlasnoscia. Zakladam, ze byla to ta druga opcja. W zwiazku z czym
nastapilo pzeniesienie twoich praw majatkowych do tegoz serwisu na firme X.
W zwiazku tym firma X moze robic co chce z rzecza (serwisem) ktory jej
sprzedales.

A mowiac najprosciej jak ja kupie obraz od ulicznego malarza, i po pewnym
czasie dojde do wniosku, ze mi sie nie podoba to czy nie moge sobie go
przemalowac? Oczywiscie ze moge. Tak samo jest w tym przypadku.

Pozdrawiam
Boulie

--------------------------------------------------------------
Marcin Boulie Krzyśko

internet: www.krzysko.prv.pl
GG: 575835



Witam:-)

Wlasnie siedzę nad prawniczym tekscikiem - pierwszym w życiu w języku
angielskim i przerzucam go na polskii pare sformulowan jakos mi nie brzmi
-
moze ktos ma jakies sugestie aby brzmialo mniej potocznie a  bardziej
fachowo?:-)

1. co to jest codicil?:-)) Jakis rodzaj instrukcji? A ma ktos pojecie jak
to fachowo brzmi po polsku?:-)


codex codici - kodeks
codicil - być może kodeksowy/-a/-e ale bez kontekstu nie określę na pewno ;P

2. A who is now deceased and is survived by issue...:-))


a szerszy kontekst?

3. I nominate my son - Mianuje? Nominuje? Wyznaczam? [mowa o testamencie]


nominuję, wyznaczam (do czego? - zależy od kontekstu czy wyznacza na
wykonawcę czy zapisuje czy powołuje do spadku)

4. and request that he serve without bond


?? może chociaż całe zdanie?

5. i takie sliczne - I authorize my Executor to sell, with or without
notice, at either public or private sale, and to lease any property
belonging to my estate, subject only to such confirmation of Court may be
required by law


Upoważniam Wykonawcę (testamentu) do sprzedaży z bądź bez dokonywania
zawiadomienia (ogłoszenia) zarówno publicznej lub prywatnej i do
ustanowienia dzierżawy na każdej własności przynależącej do mojego mienia,
po uzyskaniu zgoda sądu w przypadkach gdy zgoda taka będzie wymagana
przepisami prawa

Ostatniej zdania części nie jestem pewna (może jest odwrotnie??).

PS. Ponadto gdyby ktos z Was dysponowal jakimis testamentem notarialnym w
jezyku polskim to bardzo bym prosila o podeslanie na priva:-)) Googlam i
googlam ale znajduje albo "testament mój" albo "nowy testament":-)


Odsyłam do przepisów kodeksu cywilnego.
http://isip.sejm.gov.pl/PRAWO.nsf?OpenDatabase

Pozdrawiam,
Marysia


Kiedyś też miałem taką sytuację.
Posadziłem sobie przy płocie kilka daglezji.
Sąsiad powiedział, że niemoge tego tutaj posadzić tylko trzy metry od
płotu.
No i wtedy trzeba sie było dowiedzieć czy sąsiad ma do tego prawo.
Znajomy, który zajmuje się zielenią w urzędzie miejskim powiedział, że
niema takiego prawa które by mówilo o odległości sadzenia drzewa od
granicy działki. Sąsiad może sobie co najwyżej zarzyczyć abym na swój
koszt obcioł przerastające na jego strone gałęzie i korzenie bez względu
na to czy dzewo uschnie czy nie. Ale oczywiście jeśli na jego działke
spadnie jabłko lub szyszka to będzie jego.
Pozdrawiam

--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


KODEKS CYWILNY
TREŚĆ I WYKONYWANIE WŁASNOŚCI

Art. 147. Właścicielowi nie wolno dokonywać robót ziemnych w taki sposób,
żeby to groziło nieruchomościom sąsiednim utratą oparcia.

Art. 148. Owoce spadłe z drzewa lub krzewu na grunt sąsiedni stanowią jego
pożytki. Przepisu tego nie stosuje się, gdy grunt sąsiedni jest przeznaczony
na użytek publiczny.

Art. 149. Właściciel gruntu może wejść na grunt sąsiedni w celu usunięcia
zwieszających się z jego drzew gałęzi lub owoców. Właściciel sąsiedniego
gruntu może jednak żądać naprawienia wynikłej stąd szkody.

Art. 150. Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim właściciel
powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich usunięcia.

Art. 151. Jeżeli przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia przekroczono
bez winy umyślnej granice sąsiedniego gruntu, właściciel tego gruntu nie
może żądać przywrócenia stanu poprzedniego, chyba że bez nie uzasadnionej
zwłoki sprzeciwił się przekroczeniu granicy albo że grozi mu niewspółmiernie
wielka szkoda. Może on żądać albo stosownego wynagrodzenia w zamian za
ustanowienie odpowiedniej służebności gruntowej, albo wykupienia zajętej
części gruntu, jak również tej części, która na skutek budowy straciła dla
niego znaczenie gospodarcze.

itd.


Prosze bardzo - podstawa kodeks cywilny:
Art. 154. 1. Domniemywa się, że mury, płoty, miedze, rowy i inne
urządzenia podobne, znajdujace się na granicy gruntów
sąsiadujacych, służą do wspólnego użytku sąsiadów. To samo
dotyczy drzew i krzewów na granicy.
 2. Korzystający z wymienionych urządzeń obowiązani są ponosić
wspólnie koszty ich utrzymania.


(Nie bierz tego do siebie , nie chcę się z Tobą kłócić ani udowadniać swojej
mądrości :))),jak to na listach często bywa)
Dobrze przepis mi pasuje ale -
Do tego potrzebny byłby prawnik a i to zapewne interpretowane byłoby
zależnie od strony którą reprezentuje.
Postawmy się więc w roli prawnika i walczących ze sobą sąsiadów (oby takich
sytuacji było jak najmniej)

Art. 154.1.Domniemywa się (tutaj trzeba by rozwiać wątpliwość i powołać
geodetę)
Wynikną dwa rozwiązania albo element sporu znajduje się na granicy gruntów
czyli powiedzmy 10 cm płot znajduje się w równych częściach po obu stronach
granicy.I tutaj przepis jest jednoznaczny , logiczny i powinien z niego
wynikać pkt.2
Albo drugie rozwiązanie granica (chyba że traktuję się ją jak niegdyś miedzę
i jest to kawałek ziemi niczyjej)
płot stoi na czyjejś działce,a jedna ze stron uważa że nie będzie go
utrzymywać i ponosić kosztów jego utrzymania bo:
- nie stoi na jego działce dlaczego więc ma dbać o nie swoją własność
-jest brzydki i kłóci się z jego poczuciem estetyki
-planuje postawić własne ogrodzenie i cudze go wcale nie interesuje
-wspólne użytkowanie i tutaj byłby największy hak żeby to wytłumaczyć .

I tak na marginesie jeśli chodzi o drzewa i krzewy zawsze myślałem że
obcinanie gałęzi jest obowiązkiem właściciela drzewa , czy z tego przepisu
wynika coś innego.


        A. Odnośnie czyszczenia kominów
Kodeks wykroczeń.
Art. 82. § 1.
Kto nieostrożnie obchodzi się z ogniem lub wykracza przeciwko
przepisom dotyczącym zapobiegania i zwalczania pożarów, a w szczególności:
1) nie wyposaża budynku w odpowiednie urządzenia lub sprzęt przeciwpożarowy
lub nie utrzymuje ich w stanie zdatnym do użytku;
2) utrudnia okresowe czyszczenie komina lub nie dokonuje bez zwłoki naprawy
uszkodzeń komina i wszelkich przewodów dymowych;

w związku z
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA
GOSPODARKI PRZESTRZENNEJ I BUDOWNICTWA
z dnia 3 listopada 1992 roku w sprawie ochronie przeciwpożarowej
budynków, innych obiektów budowlanych i terenów.

Rozdział 5
§ 24
1. Właściciele, zarządcy lub użytkownicy obiektów ogrzewanych paliwem
stałym, ciekłym lub gazowym są obowiązani do usuwania zanieczyszczeń z
przewodów dymowych i spalinowych:
1/od palenisk opalanych paliwem stałym -
co najmniej 4 razy w roku,
2/od palenisk opalanych paliwem płynnym i
gazowym - co najmniej 2 razy w roku.
2. W obiektach o których mowa w ust.1. należy usuwać zanieczyszczenia z
przewodów wentylacyjnych co najmniej raz w roku, jeżeli większa
częstotliwość nie wynika z użytkowania.

=======================================

        B. Własność nie jest prawem absolutnym.
Podstawa: spory kawał kodesksu cywilnego.
Takie rozwiązanie nie jest polskim "patentem".
Można też poczytać:
www.rp.pl/dodatki/nieruchomosci_970630/nieruchomosci_a_1.html
www.e-prawnik.pl/ep.php3/bD1wbCZwPTE2NA==
www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?xx=291769&dzial=020493


A. Odnośnie czyszczenia kominów
Kodeks wykroczeń.
Art. 82. § 1.
Kto nieostrożnie obchodzi się z ogniem lub wykracza przeciwko
przepisom dotyczącym zapobiegania i zwalczania pożarów, a w szczególności:
1) nie wyposaża budynku w odpowiednie urządzenia lub sprzęt
przeciwpożarowy
lub nie utrzymuje ich w stanie zdatnym do użytku;
2) utrudnia okresowe czyszczenie komina lub nie dokonuje bez zwłoki
naprawy
uszkodzeń komina i wszelkich przewodów dymowych;


podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany. No coz - moge dostac
nagane albo mandat jak kominiarz wezwie policjanta...Zawsze jednak mozna sie
bronic ze sie nie dowierzalo obcemu kominiarzowi i podejrzewalo ze jest
falszywy..

w związku z
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA
GOSPODARKI PRZESTRZENNEJ I BUDOWNICTWA
z dnia 3 listopada 1992 roku w sprawie ochronie przeciwpożarowej
budynków, innych obiektów budowlanych i terenów.

Rozdział 5
§ 24
1. Właściciele, zarządcy lub użytkownicy obiektów ogrzewanych paliwem
stałym, ciekłym lub gazowym są obowiązani do usuwania zanieczyszczeń z
przewodów dymowych i spalinowych:
1/od palenisk opalanych paliwem stałym -
co najmniej 4 razy w roku,
2/od palenisk opalanych paliwem płynnym i
gazowym - co najmniej 2 razy w roku.
2. W obiektach o których mowa w ust.1. należy usuwać zanieczyszczenia z
przewodów wentylacyjnych co najmniej raz w roku, jeżeli większa
częstotliwość nie wynika z użytkowania.

=======================================

B. Własność nie jest prawem absolutnym.
Podstawa: spory kawał kodesksu cywilnego.
Takie rozwiązanie nie jest polskim "patentem".
Można też poczytać:
www.rp.pl/dodatki/nieruchomosci_970630/nieruchomosci_a_1.html
www.e-prawnik.pl/ep.php3/bD1wbCZwPTE2NA==
www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?xx=291769&dzial=020493


oczywiscie ze sa wyjatki. Ale zawsze musi sie toczyc postepowanie. Nigdy nie
ma tak ze zajmuje sie czyjas nieruchomosc bez decyzji urzedu czy sadu. Musi
byc na to pismo ! A kominiarza mozna zawsze nie wpuscic bo akurat w danym
dniu nie zycze sobie tego typu prac mowiac mu zeby przyszedl jutro czy za 2
dni. Nie bedzie to wtedy podlegalo pod paragraf Kodeksu Wykroczen o ktorym
piszesz.

D.


Kodeks Cywilny art 157 par.1: Własność nieruchomości nie może być
przeniesiona pod warunkiem ani z zastrzeżeniem terminu.

No comments.
Pozdrawiam
Jacek
dzikowmałpaklub.chip.pl



| Tak czy inaczej niewiele tu bedzie mozna zdzialac. Baba przez
zasiedzenie
| jest juz wlascicielka gruntu bo minelo juz wystarczajaco duzo czasu
| Jakie zasiedzenie?
| To może jak lokator mieszka w mieszkaniu 30 lat to też przez zasiedzenie
| zostaje właścicielem mieszkania?

Zasiedzieć można coś, jak się poczuwasz do własności tego czegoś ;)
Czyli: gdyby właścicielka części B płaciła podatek za część C to mogła by
wystąpić o zasiedzenie, a tak to jest to samowola.... IMO


Za
http://e-prawnik.pl/prawo/page.php/cD1tdXN0X2xvZ2luX2FuZF9wYXlfc21zJn...

"Zasiedzenie jest jednym ze sposobów nabycia własności, które następuje
z uwagi na upływ czasu. Instytucja prawna zasiedzenia znalazła
uregulowanie w rozdziale II, działu III Księgi II kodeksu cywilnego
(k.c.). Zgodnie z art. 172 § 1 k.c. posiadacz nieruchomości nie będący
jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość
nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że
uzyskał posiadanie w złej wierze. Po upływie lat trzydziestu posiadacz
nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej
wierze. Przesłankami nabycia nieruchomości w drodze zasiedzenia są więc:
posiadanie samoistne, kwalifikacja posiadania tj. dobra lub zła wiara
posiadacza oraz upływ czasu."

Oraz
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zasiedzenie-dzialki-budowlanej-w-dobr...

"Sąd wyda decyzję o zasiedzeniu jeżeli zostaną spełnione następujące
przesłanki:
a) osoba ubiegająca się o zasiedzenie jest posiadaczem samoistnym
nieruchomości tzn. faktycznie włada ziemią (np. opłaca należne podatki),
b) dobra bądź zła wiara, samoistny posiadacz nie wie o tym, iż
nieruchomość należy do kogoś innego- dobra wiara, zła wiara ma miejsce w
wypadku kiedy samoistny posiadacz wie o tym, iż nie ma prawa do
zajmowanej nieruchomości,
c) upływ terminu zasiedzenia, w zależności od tego czy mamy do czynienia
z dobrą bądź złą wiarą zasiedzenie może nastąpić po upływie określonych
w art. 172 kodeksu cywilnego terminach.

Termin ten w przypadku dobrej wiary wynosi 20 lat, natomiast w przypadku
złej wiary termin ten wynosi 30 lat.

[...]  zasiedzenie w złej wierze. Przy wniesieniu wniosku o stwierdzenie
nabycia nieruchomości przez zasiedzenie zgodnie z ustawą z dnia 28 lipca
2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych należy uiścić opłatę w
wysokości 2.000 złotych. Długość postępowania w tej sprawie zależy od
indywidualnych okoliczności."


Użytkownik "Henryk "Plumski" Plumowski"<

Pewna osoba, czyli zly
|  W momencie kiedy zasiedlali
| pustostan afaik, on nie nalezal do tej kobiety.


Wg linka od Henryka - należał.
"Na należącą do mnie posesję wtargnęła grupa
młodych osób i nie mogę wyegzekwować prawa
do mojej własności - skarżyła się Iwona Wencel.
Kobieta jest właścicielką willi, którą młodzież zamieniła w squat".

" *Kodeks postępowanie cywilnego mówi, że nikt nie może samowolnie*
*naruszać posiadania, chociażby posiadacz był w złej wierze*
*W naszym przypadku jesteśmy wobec pani w złej wierze*
*ale nie może pani samowolnie naruszyć tego posiadania* "


Tylko co z art. 193? "Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania,
lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu
osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie,
karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

Toż powinni ich za mordy wywalić w tri miga.
Bo jak tak dalej pójdzie, to jakaś menda włamie ci się do mieszkania,
potem szybko za swoje "ostatnie oszczędności"odświeży farbą
framugę drzwi i powie, że w związku z tym ma już prawo tu mieszkać.

I później też - pod nieobecność takiej mendy - trzeba będzie się
włamywać do własnego mieszkania, by je ponownie przejąć? Horror.

W takich wypadkach jestem jednak za posiadaniem broni, by od razu
wystrzelać takich właściwie złodziei napadających na moją prywatną własność.
Nawet nie zamieszkaną przez mnie przez 20 lat. Bo to przecież tylko i
wyłącznie
moja sprawa, czy w ogóle korzystam z mojej prywatnej lodówki, kapci czy
willi.


    Witam.
    Mam mala prosbe. Otoz jak to zwykle w zyciu bywa potrzebuje
rozwiazac pewien problem, ktorego roziazanie jest mi absolutnie zbedne
do dalszej egzystancji, jednak moze okazac sie pomocne w najblizszej
przeszlosci.

Oto problem:

------------

    Stan faktyczny:
    Stanislaw J. byl wlascicielem nieruchomosci nr XX, zas wlascicielem
sasiedniej nieruchomosci (nr YY) byl Zdzichu W. Dostep do nieruchomosci
XX byl mozliwy jedynie waskim jarem, ktorym wiasna i jesienia plynela
woda. Poniewaz Satnislaw nie mogl inaczej dojezdzac do swojej
nieruchomosci zaczal przejezdzac skrajem nieruchomosci YY, do ktorej
dochodzila biegnaca z drogi publicznej droga polna.
    Z uwagi na podmokle podloze nieruchomosci YY pewnego dnia Stanislaw
J. rozsypal na calej drodze biegnacej do jego nieruchomosci zuzel oraz
utwardzil ja kamieniem.
    Po jakim czasie Zdzislaw W. wniosl do sadu pozew, w ktorym domagal
sie zaprzestania przejezdzania przez jego pole oraz usuniecia kamienia i
zuzlu. Doszlo do rozprawy, jednak strony zlozyly podczas niej wniosek o
zawieszenie postepowania, poniewaz prowadzily romowy o zalatwieniu
polubownym.
    Do zawarcia zadnej umowy jednak nie doszlo, bo Zdzislaw W. zmarl
zanim zdazyli to zrobic. Jego spadkobiercy to: zona oraz 14-letni
wowczas syn. Nie zglosili oni wniosku o podjecie postepowania, wobec
czego sad je umozyl, a nikt nie wniosl od tego zazalenia.
    Stanislaw J. dalej przejezdzal przez nieruchomosc YY. W konu zmarla
tez zona Zdzislawa W. Tym razem spadkobiercami byli (z testamenu):
  - syn Zdzislawa - Jozef
  - syn zony Zdzislawa z drugiego malzenstwa - Jan

    Po 9 latach bracia zawarli notarialna umowe dzialu spadku i
zniesienia wspolwlasnosci, w ktorej postanowili, ze nieruchomosc YY
przejdzie na wylaczna wlasnosc Jana (byl on juz wtedy pelnoletni).
  Po tym wszystkim Jan (jako, ze zamierzal na swoj sposob zagospodarowac
teren) orgodzil cala nieruchomosc plotem na skutek czego Stanislaw J.
nie moze juz dojezdzac do swojej nieruchomosci.

----------

Ufff...

    I oto pytanie: Czy Stanislaw J. moze domagac sie umozliwienia mu
przejazdu po drodze, z ktorej korzystal do tej pory???

----

    Coz, skad ja biedny informatyk mam to wiedziec? Nie mam pojecia.
Wiem tylko, ze kazali mi tego szukac w Kodeksie Cywilnym. Ha, latwo im
mowic.

    Moze wiec znajdzie sie ktos, kto przebrnal juz tysiace razy przez te
wszystkie paragrafy i wskaze mi te, do ktorych powiniemem zajrzec?

    Dzieki za wszelaka ewentualna pomoc!



nie piszesz jakie to opłaty,



wolnostojaca, przypisana do lokalu jako pomieszczenie przynalezne. Nie jest
wiec to samodzielny lokal, w stosunku do ktorego nalezy oplacac czynsz
(zreszta - czy placi sie dodatkowo np. za piwnice?).

dlaczego nie zmianić zarządcy ? jest ust o wł lokali i trzeba z tego
korzystac,


A chociazby dlatego, ze na siedem (sic! w gre wchodzi wiec kodeks cywilny i
kodeks postepowania cywilnego) lokali mieszkalnych wykupiony jest tylko ten
jeden, zas zapis o sprawowaniu zarzadu przez spoldzielnie umieszczony
zostal w akcie notarialnym podczas zawierania umowy.  

a dlaczego to ma robic spółdzielnia a nie właściciele ?
piszesz przecież że sp-nia jest zarządca a więc robic powinna to,
co uchwala właściciele, a skoro nie ma uchwał, to jak to
wogóle działa ?


Pisze przeciez rowniez, ze spoldzielnia nie wypelnia swych obowiazkow
wynikajacych z ustawy. Od momentu sprzedazy lokalu nie zwolano ani jednego
zebrania, nie podjeto zadnej uchwaly, zas wyodrebniony fundusz remontowy
"pojawil sie" dopiero po naszych staraniach.

do sądu prawo ma każdy ale zastanów o co i kogo byś pozwał ?
czy sp-nia naruszyła prawo własności i zajęła część nieruchomości ?


Nie. Spoldzielnia rosci sobie prawo wlasnosci juz sprzedanej. Smieszne jest
to, ze na poczatku po sprzedazy nie docieralo do nich nawet, ze wlasciciel
to wlasciciel a nie "najemca" lub "uzytkownik", ktorych to sformulowan z
uporem uzywali.

słabo to widze,
na wszystkie twoje bolączki jest niestety jedna droga -
poprzez zebranie wspólnoty i korzystanie z ust o wł lokali.
O pomoc zwacac się trzebsa do innych właścicieli i wtedy występować
jednym frontem,
niestety, wszystko w rekach właściciela,


Jak wyzej. W budynku jest dwoch wlascicieli - jednym jest spoldzielnia,
drugim opisywana przeze mnie osoba. Wiec w praktyce wszyscy wlasciciele
prywatni wystepuja jednym frontem... ;)

Na codzien mam do czynienia z problemami duzej wspolnoty mieszkaniowej - 80
lokali, wszystkie wykupione na wlasnosc - wiec przypadek przeze mnie
opisany jest dla mnie calkowita zagadka.

Moze ktos jeszcze?

Marcin D.



Mozna wczesniej zawrzec odpowiednia umowe
| zobowiazujaca do zbycia, a przenoszaca wlasnosc dopiero po dokonananiu
ww.
| formalnosci, co moze potrwac dosyc dlugo.

To super wiadomosc. I wtedy samochod można zarejestrować na nabywcę? Jak
musi
wyglądać taka umowa?


Niestety - taka umowa bedzie miala tylko skutki zobowiazaniowe, jak zreszta
nazwa wskazuje, tzn. nie przeniesie wlasnosci, a jedynie stworzy roszczenie
do przeniesienia wlasnosci po stronie 'nabywcy'. Czyli wlasnosc pozostaje
tam, gdzie byla, czyli nie ma podstaw do zmiany w dowodzie. Ja bym
proponowal zawarcie tzw. umowy przedwstepnej z art. 389 Kodeksu cywilnego,
tylko w ten sposob, aby mozna bylo skorzystac z tzw. silniejszego skutku
takiej umowy czyli zadac wydania przez sad orzeczenia stwierdzajacego
obowiazek zlozenia odpowiedniego oswiadczenia woli, ktore to orzeczenie
zastepuje takie oswiadczenie przenaszac wlasnosc. Alternatywa moze byc tez
umowa sprzedazy z zatrzezeniem warunku - czyli stwierdzenia nabycia spadku
przez uprawnione osoby. Niestety w tym przypadku zdajemy sie troche na laske
spadkobiercow, ktorzy musza ze swej strony dolozyc pewnych staran. W kazdy
razie nalezy przygotowac sie, ze moze to potrwac min. 6 miesiecy ( taki
wymog z KC dot. stw. nabycia spadku), chyba, ze sprawa nie budzi zadnych
watpliwosci.

Wiele zalezy od tego, jakie staunki lacza Cie ze spadkobiercami - jesli
dobre, to nie ma problemu, jesli moga bruzdzic, to trzeba lepiej sie
zabezpieczyc no i nie wiadomo, czy beda sklonni wydac samochod. W koncu
mozesz nim jezdzic nie bedac jeszcze formalnym wlascicielem, prawda?

Pozdrawiam


witaj Ewo
w prawie polskim wystepuje podział majątku w sprawie rozwodowej i drugi
rodzaj zniesienie wspolnosic majatkowej są to dwie różne sprawy ... przy
rozwodzie sąd podzieli majatek ... gdy jest to wnioskowane w pozwie lub
można to zrobić po prawomocnym orzeczeniu na drodze cywilnej gdy sie tego
nie zrobiło w trakcie sprawy rozwodowej...
Zniesienie wspolnosci majatkowej wnosi sie do Sądów Rodzinnych z podaniem
dokładnie daty z jaką datą chcesz zniesc ta wspolność .... po prawomocnym
orzeczeniu od dnia zniesienia wspolnosci nie odpowiadacie za swoje
zobowiazania wobec innych ...np. gdy zaciagnie kredyt w banku po zniesieniu
cie to nie  obchodzi ... i nie ty bedziesz w ostatecznosci zobowiazana go
spłacić ... Jesli chodzi o zabezpieczenie dzieci ...wnosi sie w trakcie
sprawy rozwodowej wniosek o zabezpieczenie alimentow do czasu zakonczenia
postepowania ...jaka kwota na kazde z dzieci  ?  i w sumie ... uzasadniajac
,dolaczajac dokumentacje np... gdy dzieci czesto chorują , czy oplacasz im
jakies lekcje jezykow ,czy chodzą na kółka ... sprawy miedzy rodzicami nie
mogą wpływać ujemnie na rozwój dzieci ...
Sandra
Jeżeli nie masz środków do życia i trwa sprawa rozwodowa, a Twój mąż nie
płaci alimentów złóż wniosek o nałożenie na męża obowiązku przyczyniania
się
do zaspokajania potrzeb rodziny w czasie sprawy rozwodowej (art. 443
kodeksu
postępowania cywilnego).

Pozdrawiam.
Marcin.

| Mam pytanie, a wlasciwie dwa:
| 1.Jesli maz zalozyl z kims spolke cywilna i wniosl do niej nasz wspolny
| samochod bez mojej zgody, to gdzie powinnam to zglosic? Wg mnie jest to
| rownowazne z umowa sprzedazy (bez mojej zgody). Z tego tytulu czerpie
| korzysci (amortyzacja, mniejszy podatek itd.), a w sadzie wykazuje
minimalne
| dochody (przeprowadzamy rozwod no i wlasnie caly majatek jest w jego
| rekach).
| 2. Czy sp. z o.o., ktora zalozyl maz (z kims) jest takze w czesci maja
| wlasnoscia? (tzn. przy podziale majatku po rozwodzie) i czy moze on
zakladac
| dowolna ilosc spolek roznego rodzaju bez mojej zgody? - w ten sposob
ukryl
w
| nich caly nasz dorobek ....

| I jeszcze jedno pytanie - czy rozdzielnosc majatkowa w trakcje trwania
| sprawy rozwodowej moglaby byc dla mnie korzystna czy nie? - bo niestety
| dwoch roznych adwokatow przedstawilo mi to zupelnie odmiennie :(
| Dodam, ze sama zostalam z dwojka dzieci i bez srodkow do zycia

| Pozdrawiam
| Ewa



Mam pytanie czy w sprawie cywlinej moge wskazac na pełnomocnika
reprezentanta osobę ze man nie spokrewniona. ale według mnie godna
zaufania??


nie,
Art. 87 kodeksu postępowania cywilnego: § 1. Pełnomocnikiem może być adwokat
lub radca prawny, a w sprawach własności przemysłowej także rzecznik
patentowy, a ponadto współuczestnik sporu, jak również rodzice, małżonek,
rodzeństwo lub zstępni strony oraz osoby pozostające ze stroną w stosunku
przysposobienia.

§ 2. Pełnomocnikiem osoby prawnej lub przedsiębiorcy, w tym nie posiadającego
osobowości prawnej, może być również pracownik tej jednostki albo jej organu
nadrzędnego. Osoba prawna prowadząca, na podstawie odrębnych przepisów,
obsługę prawną przedsiębiorcy, osoby prawnej lub innej jednostki
organizacyjnej może udzielić pełnomocnictwa procesowego - w imieniu podmiotu,
którego obsługę prawną prowadzi - adwokatowi lub radcy prawnemu, jeżeli
została do tego upoważniona przez ten podmiot.

§ 3. W sprawach o ustalenie ojcostwa i o roszczenia alimentacyjne
pełnomocnikiem może być również przedstawiciel właściwego w sprawach z zakresu
pomocy społecznej organu jednostki samorządu terytorialnego oraz organizacji
społecznej, mającej na celu udzielanie pomocy rodzinie. Minister
Sprawiedliwości określa, w drodze rozporządzenia, wykaz tych organizacji
społecznych.

§ 4. W sprawach związanych z prowadzeniem gospodarstwa rolnego pełnomocnikiem
rolnika może być również przedstawiciel organizacji zrzeszającej rolników
indywidualnych, której rolnik jest członkiem.

§ 5. W sprawach związanych z ochroną praw konsumentów pełnomocnikiem może być
przedstawiciel organizacji, do której zadań statutowych należy ochrona
konsumentów.

§ 6. W sprawach związanych z ochroną własności przemysłowej pełnomocnikiem
twórcy projektu wynalazczego może być również przedstawiciel organizacji, do
której zadań statutowych należą sprawy popierania własności przemysłowej i
udzielania pomocy twórcom projektów wynalazczych.

I czy dopoki nie odbedzie sie sprawa to czy moge reprezentowac tą osobe jako
mediator???


nie rozumiem: chcesz siebie reprezentować jako mediator?
sam siebie zawsze możesz reprezentować ;)
(w sprawach, w których nie ma przymusu adwokackiego)
pozdrawiam
suffka


Co do klauzuli, to w znanym mi przypadku sąd uznał, że zapis taki na
fakturze nie ma mocy wiążącej, bowiem faktura nie jest umową. Osobiście się
z tym nie zgadzam, ale to inna sprawa. Z tego powodu taki zapis powinien być
umieszczony na osobnej umowie, ale wówczas cokolwiek komplikują się sprawy
podatkowe z tego co wiem.

Co do zatrzymania kominka, to masz wynikające z kodeksu cywilnego prawo
zatrzymania takiej rzeczy. Ale to, że go zatrzymujesz, nie znaczy, że na
nowo staje się on Twoją własnością. Jeśli w konsekwencji nabywca nie
zapłaci, to jedyne co możesz, to pozwać go o zapłatę, uzyskać tytuł
wykonawczy i egzekucję komorniczą skierować na będący de facto w Twoim
władaniu kominek.
Innego sposobu nie ma, bo kominek stanowi własność nabywcy.

Co do gwarancji, to o ile nie wypowiadam się na temat przesłanek
technicznych (czyli tego że kominek był niewłaściwie użytkowany) to
opieranie zarzutu na upływie czasu, podczas którego ów kominek znajduje się
u Ciebie jako zastaw jest moim zdaniem bez sensu. Wszak liczy się moment
ujawnienia uszkodzenia, nie zaś omen wydania kominka po naprawie. Skoro
kominek się zepsuł w okresie gwarancji (tak przynajmniej rozumiem Twój
post), to nie jest istotne, kiedy i czy w ogóle go naprawisz. Istotne jest
powstanie uszkodzenia. Choć oczywiście sprawą otwartą jest uznanie praw
wynikających z gwarancji na podstawie innych przesłanek, choćby w oparciu o
zarzut niewłaściwego użytkowania.

Ze strony praktycznej radził bym pozwać kupującego o zapłatę już teraz, gdy
Ty masz podpisaną przez niego fakturę zakupu i dostaniesz nakaz zapłaty w
postępowaniu nakazowym. Gdy odmówisz mu naprawy gwarancyjnej może się
okazać, że uwikłasz się w trwającą bardzo długo sprawę cywilną prowadzoną w
normalnym trybie i opartą o roszczenie wzajemne z tytułu odmowy naprawy
gwarancyjnej.


Witam

Dlatego tak ważne jest sprecyzowanie o co ci chodzi. Teraz sprawa jest juz
nieco jaśniejsza :

Spadek a "własność" mieszkania spółdzielczego to dwie odrębne kwestie

Spadek w skład którego wchodzi mieszkanie spółdzielcze regulują
postanowienia  kodeks cywilnego

Posiadanie mieszkania spoldzielczego reguluje prawo spółdzielcze.

Jeżeli kilka osób nabyło w spadku takie mieszkanie i chcą go zatrzymać to w
ciągu pół roku od otwarcia spadku muszą wyznaczyć osobę której to mieszkanie
przypadnie. (dział spadku np. u notariusza) pod groźbą wygaśnięcia prawa do
lokalu. Bo lokal taki nie może być przedmiotem współwłasności.

Jeżeli natomiast chcecie go sprzedać to wszyscy spadkobiercy działający
łącznie jako sprzedający mogą to zrobić u notariusza (umowa kupna-sprzedaży)
z tym, że notariusz będzie żądał od was oprócz zaświadczenia ze spółdzielni
że prawo to przysługiwało spadkodawcy prawomocnego postanowienia sądu o
nabyciu spadku.
Rozumiem, że już postępowanie spadkowe macie za sobą.

Pozdrawiam
Paweł



| Sprawa jest banalnie prosta jeżeli jest to lokal spółdzielczy
własnościowy
| to nie może być przedmiotem współwłasności (przynajmniej na razie)

A jak to jest (czy tez banalnie proste) jesli mieszkanie wlasnosciowe
przypadlo w spadku (kilku obcym osobom) ?
Czy jedna z nich musi pozostale splacic ?
Czy takie osoby moga bez uzyskiwania czlonkowstwa w spoldzielni
owo mieszkanie sprzedac ?

Z gory dzieki za odpowiedz

Pozdrowienia

 Józek