Wyniki wyszukiwania dla zapytania: Władysław Siła Nowicki

A przydomki?
Siła Nowicki? Też z łącznikiem?
A deklinacja? Korwinowi Mikke? Siła Nowickiemu? Tu sprawę łacznika
pomijam.


Korwin-Mikkemu i Siła-Nowickiemu. Przydomków i herbów nie odmienia się, gdy
występują wraz z nazwiskami.

| albo Symneon Saksoburgodzki ;-)


To nazwisko brzmi chyba inaczej. Nie pamiętam, ale raczej Saksokoburdzki.

Władcy nie mają nazwisk. Mają tylko imiona.
Ale miewają też ulice, np. "ul. K. Wielkiego"... :-(
Stasinek


W Lublinie jest Plac Władysława Łokietka, jednak wszyscy mówią Plac
Łokietka. Jest też ulica o historycznej nazwie "Dolna Marii Panny", którą
przemianowano na Podgrodzie a przed dziesięcioma laty przywrócono starą
nazwę w wersji "Dolna Panny Marii". Przewiduję, że z czasem wyraz "Dolna"
wyjdzie z obiegu i pozostanie ulica panny Marii. Chyba w Krakowie przez
wiele lat był Plac Ducha w czasach, gdy istnienie świętych nie było brane
pod uwagę.
Zbig.Bag.



feliks    mial siedmioro rodzenstwa
co sie z nimi dzialo jakie byly ich losy
co z ich potomkami?
czy feliks mia potomkow?


Forwarduję z tego, co kiedyś wysłał p. Marek Leśniewski na

Czy genealogia Feliksa Edmundowicza jest przez kogoś solidniej zbadana? Z
chęcią bym sprawdził, w którym pokoleniu miałem z nim wspólnych
przodków...


To byl bardzo bliski krewny mecenasa Wladyslawa Sila-Nowickiego.
W genealogii tych ostatnich jest troche o Dzierzynskich.

Notatka z "Listów do pierwszych sekretarzy"

Ignacy Dzierżyński
20 VII 1951

Notatka dla Ob. Prezydenta RP

Proszę w dniu jubileuszowym mego brata Feliksa Dierżyńskiego o uwzględnienie
jedynej naszej - mojej i siostry Aldony prośby a mianowicie prośby o ulżenie
losu bratankowi mej żony Władysławowi Nowickiemu synowi Aleksandra,
odbywającemu dożywotnią karę więzienia w Rawiczu. Nowicki już odsiedział
cztery lata.
Podanie matki, żony i rodziny Dzierżyńskich zostało przesłane do Kancelarii
Cywilnej miesiąc temu.
CA KC PZPR, sygn. 237 V 175, k. 232, rkps.

Ignacy Dzierżyński ( 1880-1953), (Aldona z Dzierżyńskich Kojałłowicz
1870-1966)


Nie o synu, lecz o ojcu:
Roman Kryże (ur. 4 lipca 1907 we Lwowie, zm. 23 marca 1983 w Warszawie) - prawnik, sędzia, podpułkownik. Syn Tomasza Kryże i Aleksandry z d. Jóźwiak, ojciec Andrzeja.

Aplikację, asesurę i pierwsze lata w zawodzie sędziego (jako sędzia grodzki) odbył w Sądzie Grodzkim w Sądzie Okręgowym w Grudziądzu. Podczas kampanii wrześniowej podporucznik 65 pp, w niewoli niemieckiej (18 września 1939-5 lutego 1945), udział w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego. Od 14 maja 1945 sędzia kolejno: Sądu Grodzkiego w Grudziądzu (do 3 lipca 1945), Wydziału I Najwyższego Sądu Wojskowego (do 31 października 1950) i Wydziału II NSW (do 11 sierpnia 1955). 11 sierpnia 1955 przeniesiony do rezerwy. Sędzia Sądu Najwyższego w latach 1955-1977. Brał udział w orzekaniu wyroków skazujących, w tym również na karę śmierci, w sprawach przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego (m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego czy majora Tadeusza Pleśniaka). W 1964 był przewodniczącym składu sędziowskiego, który wydał wyroki skazujące (w tym Stanisława Wawrzeckiego na karę śmierci) w sprawie tzw. "afery mięsnej". Wiele z wyroków wydanych przez niego zostało uznanych, po 1989 za mordy sądowe.

Bezwzględność w wydawaniu wyroków śmierci w okresie stalinowskim przyczyniła się także do powstania przysłowia: Sędzia Kryże - będą krzyże oraz określenia ukryżować (określenia tego używał m.in. znany adwokat i obrońca w procesach politycznych Władysław Siła-Nowicki).
http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Kry%C5%BCe

i dokument i zdjęcie [img] Członkowie delegacji „Solidarności” u Jana Pawła II, styczeń 1981 roku. Od lewej: ks. Henryk Jankowski, Stanisław Wądołowski, Bożena Rybicka, mecenas Władysław Siła-Nowicki, Tadeusz Mazowiecki (za papieżem), Ryszard Kuś (zastąpił Piotra Musioła), Anna Walentynowicz
może kogos na coś to naprowadzi


Szepsel - nie chodzi o Inspektora Siłę-Nowickiego - ale dobrze kombinujesz!!!

Panowie!

Trop, który obrał Szepsel jest jak najbardziej odpowiedni. Powiem - ciepło, ciepło.

Skojarzcie - Hieronim Dekutowski "Zapora", Władysław Siła-Nowicki "Stefan".

Chodzi o osobę, której losy były szczególnie związane po 1947 r. z losami w/w Panów!

No już chyba traficie! Daję Wam czas do północy!

to ciekawy cytat z dzisiejszego wywiadu z RPO w Rzeczpospolitej: Uchwała zarzuca panu, że nie krytykował pan sądów 24-godzinnych, tzw. aresztów wydobywczych czy wypowiedzi osób publicznych nazywających środowisko sędziowskie „frontem obrony przestępców”, natomiast atakował Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, sądy i adwokaturę. Czym pan się naraził adwokatom, że podjęli taką uchwałę?

Krytykuję pewne praktyki środowisk lekarskich, adwokackich, sędziowskich, zadziałał więc mechanizm solidarności zawodowej. Bardzo szanuję zawód adwokacki, który zresztą kiedyś chciałem wykonywać. Mam wśród adwokatów wielu przyjaciół. Ten zawód, który reprezentowali kiedyś tak wybitni przedstawiciele palestry jak Władysław Siła-Nowicki, Jan Olszewski, Tadeusz de Virion, Edward Wende czy Krzysztof Piesiewicz, ratujący jej honor w czasach PRL, jest podporą wymiaru sprawiedliwości. Niestety, z chwilą transformacji wymiar sprawiedliwości nie uzdrowił się, a wielu adwokatów z tego korzysta, źle rozumiejąc swoją funkcję. Kiedyś zorganizowałem Porozumienie Organizacji Zawodów Prawniczych, z adwokatami na czele, uważam bowiem, że powinni oni wziąć współodpowiedzialność za obecny stan wymiaru sprawiedliwości. W mojej ocenie samorząd adwokacki nie spełnia swojej podstawowej funkcji, jaką jest przestrzeganie moralnych standardów tego zawodu zaufania publicznego. Utrzymuje długie aplikacje, utrudnia dostęp do zawodu. Nie jest też zainteresowany reformą wymiaru sprawiedliwości, gdyż jest wymierzona w jego korporacyjne interesy. Prawo stowarzyszania się nie powinno zatem oznaczać obowiązku przynależności do jednej tylko korporacji.

Przy okrągłym stole faktycznie decydowało tylko kilkanaście osób. Generał Jaruzelski, choć formalnie nie brał udziału w tych negocjacjach, często instruował członków strony rządowej.

Od 31 VIII 1988 do 5 IV 1989 r., czyli ostatniego dnia obrad Okrągłego Stołu, spotykali się wielokrotnie komunistyczni władcy Polski Ludowej z dopuszczonymi przez siebie do rozmów liderami "konstruktywnej opozycji". Ilu spośród tych ostatnich było agentami tajnych służb, dowiadujemy się z tzw. listy Macierewicza i obecnie z akt przejętych przez Instytut Pamięci Narodowej, niestety udostępnianych nie w pełni i jak dotąd bez rozwiązywania pseudonimów ubeckich, mimo że ustawa IPN do tego zobowiązuje.

W Magdalence, jak zauważa Antoni Zambrowski ("Tygodnik Solidarność" nr 7/2004) w czasie trwania rozmów Okrągłego Stołu zobowiązano się do "zaniechania ścigania komunistycznych morderców". To w Magdalence gen. Kiszczak bratał się z posłuszną mu "grzeczną opozycją", jak ją określał mec. Władysław Siła-Nowicki. Wypijaną z nimi wódką ugruntowywał on wzajemne zrozumienie, a nawet przyjaźń, zwłaszcza z Wałęsą i Michnikiem.

Do rozmów w Magdalence nie dopuszczono nikogo z kręgów narodowych i chadeckich.

Janusz

Po stronie rządowo-koalicyjnej przy Okrągłym Stole zasiadł antykomunista, mec. Władysław Siła-Nowicki, wieloletni więzień w PRL zagrożony karą śmierci za działalność niepodległościową w zbrojnym podziemiu antykomunistycznym. Był on w tym czasie prezesem reaktywowanego 12 II 1989 r. chrześcijańsko-demokratycznego Stronnictwa Pracy, nie uznawanego przez kręgi rządowe mimo promulgowania tego faktu przez Ryszarda Bendera w Sejmie 15 II 1989 r.

Paradoks ten wynikał z faktu, że strona solidarnościowo - opozycyjna, mimo że Siła-Nowicki w procesach wytaczanych przez komunistów bronił wielu jej czołowych przedstawicieli, za nic nie chciała jego widzieć w swych szeregach, przy Okrągłym Stole. Zdecydowanie jego obecności, jak relacjonował Siła-Nowicki, przeciwstawiali się Bronisław Geremek, Adam Michnik i Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki "ciągle myślał, rozważał sprawę" i na tym poprzestawał.

Siła-Nowicki, często porywczy, w tej sytuacji zwrócił się bezpośrednio do gen. Kiszczaka, właściwego konstruktora Okrągłego Stołu i ten, kto wie czy nie dla ironii względem opozycji solidarnościowej, zaprosił go do obrad, ale po stronie rządowo-koalicyjnej, bo tylko to mógł mu formalnie zagwarantować.

Janusz


| Ponieważ nie patrzyłem dokładnie, bo zajmowałem się wtedy czym innym,
więc głowy nie dam, ale coś dolatywało do mych uszu na temat jakiegoś
sędziego Kryże z lat 60, który wtedy w tej sprawie orzekał.

Nie wiem czy to ten sam, czy jego rodzina, czy też "przypadkowa
zbieżność nazwisk", czy po prostu źle usłyszałem.


Nie wiesz, gnoju?
To się dowiedz:

---Cytat---

Roman Kryże
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Roman Kryże (ur. 4 lipca 1907 we Lwowie, zm. 23 marca 1983 w Warszawie) -
prawnik, sędzia, podpułkownik. Syn Tomasza Kryże i Aleksandry z d. Jóźwiak,
ojciec Andrzeja.

Aplikację, asesurę i pierwsze lata w zawodzie sędziego (jako sędzia grodzki)
odbył w Sądzie Grodzkim w Sądzie Okręgowym w Grudziądzu. Podczas kampanii
wrześniowej podporucznik 65 pp, w niewoli niemieckiej (18 września 1939-5
lutego 1945), udział w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego. Od 14 maja
1945 sędzia kolejno: Sądu Grodzkiego w Grudziądzu (do 3 lipca 1945), Wydziału
I Najwyższego Sądu Wojskowego (do 31 października 1950) i Wydziału II NSW (do
11 sierpnia 1955). 11 sierpnia 1955 przeniesiony do rezerwy. Sędzia Sądu
Najwyższego w latach 1955-1977. Brał udział w orzekaniu wyroków skazujących,
w tym również na karę śmierci, w sprawach przeciwko działaczom podziemia
niepodległościowego (m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego czy majora Tadeusza
Pleśniaka). W 1964 był przewodniczącym składu sędziowskiego, który wydał
wyroki skazujące (w tym Stanisława Wawrzeckiego na karę śmierci) w sprawie
tzw. "afery mięsnej". Wiele z wyroków wydanych przez niego, zostało uznanych
po 1989 za mordy sądowe.

Bezwzględność w wydawaniu wyroków śmierci w okresie stalinowskim przyczyniła
się także do powstania przysłowia: Sędzia Kryże - będą krzyże oraz określenia
ukryżować (określenia tego używał m.in. znany adwokat i obrońca w procesach
politycznych Władysław Siła-Nowicki"

---Koniec---

To jest cała wasza moralność i mentalność:
moralność kurwy, mentalność złodzieja!


http://wiadomosci.onet.pl/1901872,11,item.html

Ujawniono kulisy strasznej śmierci duchownego
Dokładnie 20 lat temu, 21 stycznia 1989 roku, został zamordowany ksiądz Stefan Niedzielak, opiekun Solidarności i kapelan Rodzin Katyńskich. Do dziś nie ujęto sprawców tej zbrodni. Goście w studio TVN 24 rozmawiali o prawdopodobnych przyczynach morderstwa.
O sprawie tej informował tydzień temu "Tygodnik Powszechny" oraz portal Onet.pl.

- Ksiądz Niedzielak był człowiekiem, który miał odwagę mówić otwarcie o zbrodniach PRL i o zbrodniach popełnionych na Polakach w Związku Radzieckim. To były prawdopodobnie czynniki, które przesądziły o tym, że chciano się go pozbyć – powiedział w TVN 24 Krystyna Niedzielak, żona brata zabitego księdza.

Tajemnicza śmierć duchownego - zobacz materiał TV

- Ksiądz Niedzielak nie bał się otwarcie mówić o takich rzeczach – podkreśliła Krystyna Niedzielak. – Trudno sobie wyobrazić, by ówczesna władza nie wiedziała o próbach zabójstwa księdza, do których kilkakrotnie dochodziło – dodała. W jej opinii, ksiądz Niedzielak "miał zostać ukarany za to, co robi".

- Tego czynu dokonała prawdopodobnie grupa 2-3 osób. Ksiądz zginął w sposób straszny, ta zbrodnia dokonała się w ułamkach sekund. Jeden z napastników rozerwał mu kręgosłup – powiedział również obecny w studio dziennikarz śledczy TVN Piotr Litka. – To był zawodowy zabójca – ocenił. Jak przypomniał, władza tłumaczyła tego typu przypadki niewyjaśnionymi okolicznościami.

- To byli prawdopodobnie zawodowi mordercy – ocenił ze swej strony Henryk Wujec. – Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo, to musiało być zaplanowane - dodał.

TVN 24 podała również, że ówczesna telewizja, transmitując obrady Okrągłego Stołu, ocenzurowała apel mecenasa Władysława Siły-Nowickiego, który zgłosił wniosek o uczczenie minutą ciszy śmierci księży Stanisława Niedzielaka i Stanisława Suchowolca. Apel mecenasa został usunięty z transmisji.

Wujec podkreślił, że Solidarność nie była pytana o kwestię transmisji obrad. - Telewizją wtedy rządzili komuniści i Urban, nikt nas nie pytał o zdanie – podkreślił Wujec.

Czyżby Władysław Siła-Nowicki o Hieronimie Dekutowskim "Zaporze"?

Może Władysław Siła-Nowicki?

W roku 1951 zdubbingowano 5 filmów:
--------------------------------------------------------------------------------------------

1."Tajna misja"-ZSRR reż.Michaił Romm
reż.dubb.Seweryn Nowicki
-Halina Gryglaszewska,Zdzisław Skowroński,Wieńczysław Hańcza,Stanisław Drewicz,Adam Cyprian,A.Daniewicz,Artur Młodnicki,Stanisław Łapiński,...
----------------------------------------------------------------------------------------------

2."Zwycięzca przestworzy"[Żukowski]-ZSRR reż.Wsiewołod Pudowkin
reż.dubb.Maria Kaniewska
-Artur Młodnicki,Stanisław Łapiński,Seweryn Butrym,Bogdan Baer,Ryszard Barycz,Wanda Jakubińska,Maria Białobrzeska,A.Daniewicz,...
-----------------------------------------------------------------------------------------------

3."Wielki obywatel"-ZSRR reż.Fryderyk Emler
reż.dubb.Seweryn Nowicki
-Jerzy Pichelski,Seweryn Butrym,Mieczysław Piotrowski,Bogdan Baer,Jadwiga Andrzejewska,S.Bryliński,Stanisław Łapiński,A.Jasińska,Władysław Hańcza,Artur Młodnicki,Ryszard Barycz,Danuta Mniewska,A.Daniewicz,Adam Cyprian,Tadeusz Cygler,Marian Wojtczak,Marian Dąbrowski,Stanisław Żeleński,...
------------------------------------------------------------------------------------------------

4."Daleko od Moskwy"-ZSRR reż.Aleksander Stolper
reż.dubb.Seweryn Nowicki
-Artur Młodnicki,Leon Łuszczewski,Marian Wojtczak,Jan Świderski,S.Bryliński,Seweryn Butrym,Z.Licińska,Danuta Mniewska,Adam Cyprian,Igor Śmiałowski,Wojciech Rajewski,Jerzy Szpunar,Dobrosław Mater,...
-------------------------------------------------------------------------------------------------

5."Wielka siła"-ZSRR reż.Fryderyk Emler
reż.dubb.Tadeusz Markowski
----------------------------------------------------------------------------------------

Tu na wyróżnienie zasługuje obsada do polskiej wersji językowej filmu "Wielki obywatel"...a jest nim wg autorów filmu...Włodzimierz Lenin?...nie,to Stalin. Więc chyba nie dziwi trud jaki sobie zadano gromadząc same aktorskie tuzy scen łódzkich i warszawskich.

cdn...

bytuch dnia Pią Lut 29, 2008 10:14 pm, w całości zmieniany 4 razy

Bardzo waznym krokiem na drodze do zdominowania opozycji przez "Europejczyków" z tzw. lewicy laickiej bylo sformowanie odpowiedniego skladu wyborczego "druzyn" Lecha Walesy. W tej sprawie od poczatku zderzyly sie dwie koncepcje. Grupa na czele z Geremkiem i Michnikiem opowiadala sie za jedna lista, dobrana glównie w oparciu o dzialaczy "Solidarnosci" wchodzacych do Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Walesie, w którym wówczas wiedli prym ludzie z dawnej KOR-owskiej lewicy. Rzecznicy drugiej koncepcji postulowali uzupelnienie listy o przedstawicieli innych ugrupowan opozycyjnych, glównie opcji centroprawicowej i prawicowej.

Chodzilo tu m.in. o Chrzescijanska Demokracje z Wladyslawem Sila-Nowickim, prof. Ryszardem Benderem i Wieslawem Chrzanowskim, srodowisko "Glosu" Macierewicza, gdanski Ruch Mlodej Polski, krakowskie Towarzystwo Przemyslowe, Klub "Dziekanie". Ostatecznie zwyciezyla koncepcja grupy doradców L. Walesy z lewicy laickiej (Geremek, Michnik, Kuron, Wujec). Przeforsowali idee pójscia do wyborów glównie w oparciu o sily opozycji zdominowane przez dawnych KOR-owców, kosztem rzeczywistej reprezentacji szerokiej gamy nurtów opozycji.

Powolana przez Komitet Obywatelski komisja ustalajaca liste kandydatów do "druzyny Walesy" odegrala role superweryfikatora w stosunku do decyzji lokalnych komitetów obywatelskich- Pierwsze skrzypce ponownie gral tu Bronislaw Geremek i inni "europejczycy", Energicznie pousuwano z list lokalnych niewygodnych dla "europejczyków" kandydatów, nawet chocby byli popierani przez lokalne komitety obywatelskie.

Najwiekszemu zdziesiatkowaniu, na skutek nacisków centralnego "superweryfikatora", ulegla reprezentacja chrzescijanskiej demokracji. Odrzucono miedzy innymi kandydatury takich osób, jak Wladyslaw Sila-Nowickl, prof. Ryszard Bender czy Janusz Zablocki. Miejsce odrzucanych przedstawicieli prawicy i cen-troprawicy zajmowali na ogól ludzie o pogladach zdecydowanie lewicowych.

Jak wspominal pózniej Jaroslaw Kaczynski w wywiadzie dla "Tygodnika Polskiego": Lech Walesa w rzeczywistosci tylko podpisywal propozycje Geremka (.,.) dominujacym jednak kryterium byla lewicowa przeszlosc.

Lewicowa "selekcja do druzyny Walesy" uniemozliwila wejscie do parlamentu wielu doswiadczonych opozycyjnych polityków, który mogliby wzbogacic obrady prawdziwie niezaleznymi sadami. Zamiast nich weszlo do Sejmu niemalo postaci bezbarwnych, nie majacych zadnych pogladów. Czesc z nich nigdy po wyborze nic "splamila sie" wystapieniem parlamentarnym, zachowujac dostojne milczenie (vide np. aktor - senator Andrzej Szczepkowski).

Tym latwiej za to mozna bylo nimi odgórnie manipulowac w imie dominujacego klanu "europejczyków".

Jago , mogę tylko powiedzieć , że mało jest ludzi w Polsce , którzy omawiany okres w naszej historii oceniają pozytywnie . Tego w dniu dzisiejszym nie ma potrzeby udowadniać , to się już wie. Morale sprowadzono do zera.

Ja chcę przypomnieć sobie i innym nazwiska osób , czynnych uczestników tych wydarzeń , tych którzy jeszcze żyją , i tych , których już nie ma wśród nas, nie po to aby ich karać , potępiać, lecz by , gdy przyjdzie mi ich słuchać , czytać , czynić to z rezerwą i pewną wiedzą o tych panach , a nie czynić to z rozdziawioną buzią z zachwytu i przygotowanymi rączkami do bezmyślnych oklasków.

O wyborach z 4 czerwca 89 r.

Frekwencja w pierwszej turze (4 czerwca 1989 roku} była wysoka – 62,7% (we wszystkich późniejszych wyborach powszechnych i referendach ogólnokrajowych była niższa). Wynik wyborów był ogromnym sukcesem Solidarności – zaledwie 40% wyborców oddało swój głos na kandydatów innych niż wystawieni przez Komitet Obywatelski "Solidarność"; mandatów nie uzyskało kilku kandydatów opozycji niezwiązanej z KO, m. in. Leszek Moczulski i Władysław Siła-Nowicki. Na 161 możliwych mandatów poselskich "S" zdobyła w pierwszej turze 160 miejsc. Poza dwiema osobami przepadła lista krajowa, która miała zapewnić działaczom centralnym PZPR miejsce w Sejmie. 4 czerwca z listy krajowej dostali się jedynie Mikołaj Kozakiewicz (ZSL) i Adam Zieliński (PZPR).
W wyborach do Senatu "S" zdobyła 99 mandatów na 100 (92 w pierwszej i 7 w drugiej turze). Jedynym senatorem niezwiązanym z "Solidarnością" został wówczas Henryk Stokłosa (lista wybranych Senatorów); przepadł natomiast kandydujący w województwie wrocławskim Janusz Korwin-Mikke.

Jednym słowem elektorat , społeczeństwo spisało się na medal , a krętacze okrągłostołowi zaczęli na dobre kontynuować swoją grę.

Janusz

Pan Wołodyjowski

ROK PRODUKCJI: 1969
DATA PREMIERY: 28.03.1969
REŻYSERIA: Jerzy Hoffman

WYSTĄPILI:
Tadeusz Łomnicki
Magdalena Zawadzka
Daniel Olbrychski
Mieczysław Pawlikowski
Barbara Brylska
Jan Nowicki
Hanka Bielicka
Władysław Hańcza

Po śmierci swojej narzeczonej, pułkownik Michał Wołodyjowski wstępuje do zakonu. Dzięki kolejnemu fortelowi, Onufry Zagłoba wyciąga z niego "małego pułkownika", bo wie, że ojczyzna go potrzebuje, gdyż u granic Rzeczpospolitej stoją już gotowe do natarcia wojska tureckie. Wołodyjowski po wyjściu z zakonu udaje się do dworu swego przyjaciela Ketlinga i tam spotyka swą siostrę z dwoma podopiecznymi: Basią i Krzysią. W tej drugiej "mały rycerz" zakochuje się z wzajemnością. Jednak wkrótce uczucia nieco zmienią adresatów, i to Basia zostanie żoną Wołodyjowskiego. Jej dalsze losy to próba porwania przez zdrajcę Rzeczpospolitej Azję Mellechowicza. Pan Michał natomiast zostaje wraz z Ketlingiem komendantem twierdzy Kamieniec, która do końca walczy z ogromnymi siłami najeźdźcy. Ostatnia w kolejności część Trylogii Henryka Sienkiewicza w wersji filmowej to zapierające dech widowisko historyczne, zrealizowane z ogromnym rozmachem, za olbrzymie jak na ówczesne czasy pieniądze. Oczywiście ekranizacja wymagała ograniczenia wątków pobocznych historii, lecz jest niezwykle sprawnie poprowadzona przez reżysera, znakomicie łączącego wątki romantyczne z batalistyczno-wojennymi (tak bym to nazwał Błyszczał w swej roli świetny Tadeusz Łomnicki, a brawa należą się również młodziutkiej wówczas Magdaleny Zawadzkiej, "okrutnemu" Danielowi Olbrychskiemu i chyba najlepszemu Zagłobie, czyli Mieczysławowi Pawlikowskiemu.

Oblężenie Kamieńca Podolskiego

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player

A tu taki ciekawy podkład muzyczny do momentów z filmu:p

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player

a tu cos innego

Żołnierzom Rubieży

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player

Kontakt operacyjny "Delegat"

SB otrzymywała informacje od ludzi, którzy mieli bezpośredni dostęp do najwyższych hierarchów polskiego Kościoła, Lecha Wałęsy oraz najważniejszych spraw opozycji w latach 80. Jednym z donosicieli był "Delegat"

Wniosek do MSW o wydanie paszportów delegatom „S” wyjeżdżającym do Watykanu

Członkowie delegacji „Solidarności” u Jana Pawła II, styczeń 1981 roku. Od lewej: ks. Henryk Jankowski, Stanisław Wądołowski, Bożena Rybicka, mecenas Władysław Siła-Nowicki, Tadeusz Mazowiecki (za papieżem), Ryszard Kuś (zastąpił Piotra Musioła), Anna Walentynowicz

W styczniu 1981 roku w Watykanie doszło do wyjątkowego spotkania: Jan Paweł II przyjął na audiencji delegację NSZZ "Solidarność" z Lechem Wałęsą na czele. Zdjęcia z tej wizyty obiegły cały świat. Kilka dni po powrocie delegacji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dysponowało szczegółowym raportem. Jednym z najważniejszych wątków był wpływ grupy doradców na Lecha Wałęsę. "(...) red. Mazowiecki, Bohdan Cywiński, Karol Modzelewski i Andrzej Celiński zaczęli prowadzić swoją destrukcyjną politykę, zmierzającą do oderwania delegacji od wpływów doradców kościelnych i narzucenia jej swoich koncepcji. (...) Bohdan Cywiński mieszkał poza miejscem pobytu delegacji i załatwiał sobie tylko znane sprawy. Podobnie niejasne sprawy załatwiali Mazowiecki, Modzelewski i Celiński". SB poznała też szczegóły z zachowania członków 18-osobowej delegacji.

Wielostronicowy meldunek podpisany przez naczelnika Wydziału IV Komendy Wojewódzkiej MO w Gdańsku podpułkownika Aleksandra Świerczyńskiego zaczyna się tak: "Dnia 21 bm. uzyskano ze źródła k.o. [kontakt operacyjny - red.] "Delegat" następujące informacje na temat przebiegu wizyty NSZZ "Solidarność" w Rzymie i spraw z nią związanych". Kim był "Delegat"? Jaką rolę odegrał w historii Polski? Jaką rolę odgrywa dziś?

Poszukiwania "Delegata" trwały kilka miesięcy. Na jego trop wpadliśmy niemal przypadkiem - jeden z rozmówców zwrócił nam uwagę na osobę, która z jednej strony miała dostęp do prymasów Stefana Wyszyńskiego i Józefa Glempa, a z drugiej - do Lecha Wałęsy. Dowiedzieliśmy się też, że występowała ona w aktach SB pod pseudonimem Delegat. Niemal jednocześnie była sekretarka Lecha Wałęsy i działaczka opozycyjnego Ruchu Młodej Polski Bożena Grzywaczewska (z domu Rybicka) udostępniła nam akta przekazane jej przez IPN wraz ze statusem osoby pokrzywdzonej. To właśnie z tych akt pochodzi meldunek o wizycie delegacji "S" w Watykanie.

"Delegat" pojawia się też w dokumentach, które dotyczą I Zjazdu "Solidarności". SB zaplanowała wykorzystanie sieci agentury w celu "inspirowania delegatów do zajmowania postaw politycznie korzystnych, neutralizacji i dezaprobaty w stosunku do elementów ekstremalnych". Bezpieka szczególnie liczyła na "k.o. ps. "Delegat", który użyty będzie także do przekazywania prymasowi J. Glempowi odpowiednich opinii i sugestii na temat środowisk "S" i występujących tam tendencji".

Próbując ustalić tożsamość "Delegata", rozmawialiśmy z Lechem Wałęsą, jego doradcami, z ludźmi związanymi z opozycją i Kościołem, wreszcie - z historykami z Instytutu Pamięci Narodowej. Rozmawialiśmy też z wysokimi funkcjonariuszami MSW z czasów PRL. Pierwszymi rezultatami poszukiwań dzielimy się dziś w "Plusie Minusie". Druga część zostanie opublikowana za tydzień. Ujawnimy działalność tajnego współpracownika SB, działającego w bezpośrednim otoczeniu prymasów Polski.

Piotr Adamowicz, Andrzej Kaczyński


Esbek poprosił o wystawienie paszportów następuyjącym osobom (dokument udostępniony na stronie Rzepy):
Gdańsk: Ks. Dułak Stanisław, Gwiazda Andrzej, Ks. Kan. Jankowski Henryk, Ks. Bp Kluz Kazimierz, Rybicka Bożenna, Walentynowicz Anna, Wałęsa Lech, Wałęsa Mirosława
Warszawa-Gdańsk: Celiński Andrzej
Elbląg: Kalinowski Ryszard
Warszawa: Kukołowicz Romuald, Mazowiecki Tadeusz
Wrocław-Warszawa: Modzelewski Karol
Jastrzębie: Musioł Piotr
Łódź: Tyszkiewicz Stanisław
Szczecin: Wądołowski Stanisław

Plotki mówią, że agentem był "ksiądz z Gdańska". Zamiast ujawnić nazwisko dziennikarze robią kolejny lustracyjny spektakl. Na szczęście dokumenty i procesy lustracyjne będą niedługo jawne.

1

RODZINNA SKŁONNOŚC DO MIJANIA SUIE Z PRAWDĄ? ;-(((((

****************
Macieja Giertycha Prymas nie wysyłał
List do redakcji 20-01-2005, ostatnia aktualizacja 19-01-2005 21:57

W "Gazecie Wyborczej" z 17 stycznia ukazała się informacja pt. "Giertych pozwie Kozłowskiego", a w niej stwierdzenie prof. Macieja Giertycha, że "w Radzie Konsultacyjnej znalazł się jako przedstawiciel Rady Prymasowskiej". Chodzi o Jego udział w Radzie Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa gen. Wojciechu Jaruzelskim w roku 1986 i następnych. Tezę tę głoszą także inni członkowie władz Ligi Polskich Rodzin, np. Jan M. Jackowski w programie Beaty Michniewicz w III pr. PR l 7 stycznia.

Pracuje aktualnie nad dokumentacją Prymasowskiej Rady Społecznej z lat 1981-89, szykując tę historie do wydania książkowego. Wynika z niej, że prof. Giertych mija się z prawdą.

Rada Prymasowska nie delegowała Go do ciała konsultacyjnego przy gen. Jaruzelskim, podobnie jak innych swoich członków. Jest na ten temat precyzyjny zapis z protokołu obrad z dnia 13 grudnia 1986 r.: "Dr H(enryk) Dutkiewicz (z Poznania ) poprosił o odpowiedź na pytanie, jak interpretować udział prof. M. Giertycha i prof. Święcickiego w Radzie Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa.

Odpowiedzi udzielił JE Ksiądz Biskup Jerzy Dąbrowski (wówczas zastępca Sekretarza Generalnego Episkopatu - przyp. S.S.) - czynniki oficjalne zwróciły się do JE Księdza Prymasa z pytaniem, czy Kościół weźmie udział w Radzie Konsultacyjnej. Odpowiedź brzmiała - byłby to przykład klerykalizacji, natomiast nie zgłasza sprzeciwu w stosunku do indywidualnych propozycji, poza osobą prof. W. Findeisena (wówczas przewodniczącego Rady Prymasowskiej - przyp. S.S.)".

Innymi słowy, ani Prymas Polski, ani Rada Prymasowska nikogo nie delegowała. Władze wybrały sobie same osoby, które do Rady konsultacyjnej zaprosiły. Osoby te miały prawo przyjąć bądź odrzucić zaproszenie.

Jak z cytowanego protokołu wyraźnie wynika - dla członków Rady Prymasowskiej było wręcz zaskoczeniem, że ktoś spośród nich w Radzie Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim się znalazł. Zresztą - prof. Andrzej Święcicki zapłacił za to wkrótce odwołaniem Go z funkcji przewodniczącego warszawskiego KIK.

Aby rzecz całą wyjaśnić do końca - Rada Prymasowska w dokumencie pt. "Katolicy w życiu publicznym" przyjętym 11 lipca 1987 r. stwierdziła wprost: ...katolik świecki nie staje się w życiu publicznym przedstawicielem Kościoła, nawet jeśli cieszy się jego uznaniem i zaufaniem (...) zdecydowanie nie wolno należeć do stowarzyszeń i organizacji wrogich Kościołowi i nastawionych przeciw religii...".

Prof. Giertych miał zresztą szansę, będąc w Radzie przy gen. Jaruzelskim, reprezentować tam swoją postawą stronę społeczną.

Tymczasem udział prof. Giertycha w Radzie Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim przyniósł, i owszem, skutek dla Rady Prymasowskiej, ale zaskakujący. Prof. Giertych zaczął w niej reprezentować politykę ekipy Jaruzelskiego.

Otóż w czasie posiedzenia 14 maja 1988 r. w obecności Prymasa Polski Rada debatowała nad swym oświadczeniem w sprawie sytuacji w Kraju. Wówczas trwały solidarnościowe strajki, które w konsekwencji doprowadziły do obrad Okrągłego Stołu.

Prof. Giertych wystąpił z żądaniem, aby oświadczenie było... krytyką akcji strajkowej! Zareagował Ksiądz Prymas, który poparł treść oświadczenia i sprzeciwił się krytykowaniu akcji strajkowej. Podkreślił powagę tamtej sytuacji. W rezultacie oświadczenie jeszcze zostało wzmocnione o istotne zdania, że władza lekceważy głos i działania mediacyjne Kościoła i sięga do fizycznej przemocy, przeciwstawiając sobie nawzajem młodych Polaków.

Sławomir Siwek

Redaktor naczelny

Tygodnika Rolników "Obserwator"

Od redakcji:

Sławomir Siwek, b. działacz Porozumienia Centrum, skontaktował się z nami, po tym jak w poniedziałkowej "Gazecie" Maciej Giertych, eurodeputowany LPR i ojciec Romana Giertycha, oświadczył, że w Społecznej Radzie Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim znalazł się jako przedstawiciel Rady Prymasowskiej i reprezentował tam polski Kościół.

W ten sposób Giertych odpowiedział na postulat Krzysztofa Kozłowskiego, który krytykując lustracyjny projekt LPR ujawniania wszystkich współpracowników SB, zażądał, by w takim razie zlustrować również osoby, które wspierały władze PRL, a więc m.in. Macieja Giertycha.

Z ludzi opozycji na udział w Radzie przy gen. Jaruzelskim zdecydował się jedynie mecenas Władysław Siła-Nowicki. Rada była próbą realizacji koncepcji kontrolowanego przez władze porozumienia narodowego, ale na skutek bojkotu strony opozycyjnej nie odegrała znaczącej roli.

List do redakcji

-------------------

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl

VIDE: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2502594.html

Przemku - czytałeś Upiorną dekadę Grossa?

Książka ważna i choć od jej wydanie upłynęło ładnych parę lat, to jest ona wciąż aktualna. Jan Tomasz Gross stawia w niej tezę, że gdyby nie jawnie antysemicka postawa Polaków, zagłada narodu żydowskiego nie udałaby się Niemcom, a już na pewno nie w takich skali. Bo kto krzyczał za uciekającymi: Żydzi!, kto zamykał z trzaskiem drzwi przed proszącymi o pomoc lub o wzięcie żydowskiego dziecka, by przynajmniej ono ocalało.

Gross przypomina i recenzuję debatę w Polsce na temat współodpowiedzialności i grzechu zaniechania w czasach holocaustu. Pokazuje jej rachityczność. Przytacza głosy Jana Błońskiego i jego nieoceniony tekst pt.: „Biedni Polacy patrzą na getto” i artykuł Władysława Siły-Nowickiego „Janowi Błońskiemu w odpowiedzi”, aby pokazać jak bardzo jesteśmy wrażliwi na punkcie naszej bohaterskości i że przyparci do mur argumentem, że nie pomagaliśmy – bo nie pomagaliśmy wystarczająco dużo, będziemy mówili, iż jak śmiano prosić nas o pomoc, przecież to narażało polskie rodziny na śmierć. Gdy dziś słucham głosów na temat najnowszej książki „Strach”, mam wrażeni, że choć od czasu dyskusji przywołanych przez Grossa autorów minęło ponad trzydzieści lat, to polskie argumentu w tej sprawie pozostają wciąż te same. Gross ma rację, że dopóki nie przemyślimy i nie przegadamy uczciwie wszystkich aspektów stosunku narodu polskiego do zagłady polskich Żydów, to zagłada w „wymiarze symbolicznym”, który ją uzasadnia i broni, trwać będzie nadal.

A nasze winy wydają się oczywiste, bo trzeba powiedzieć, że odseparowanie społeczeństwa żydowskiego w latach trzydziestych przez polskich polityków, uczyniło z Żydów łatwy cel dla Niemców oraz pozwoliło im na ujawnienie swych, niczym już nie maskowanych w morderczych zapędów – mordowano na oczach Polaków, czego Niemcy nie robili w cywilizowanej Europie Zachodniej. Obrażamy się na zarzuty antysemityzmu, ale z drugiej strony cieszymy, że społeczności żydowskiej w Polsce już nie ma. Gross przypomina, że do dziś wielu Polaków uważa, że Hitlerowi należy się pomnik w Polsce za jego rasową politykę i przeprowadzenie Zagłady. Gross dyskutuje również z opinią, że Polacy bardziej pomóc nie mogli, bo za pomoc groziła kara śmierci dla całych rodzin. Przypomina nam, że naród polski będąc niemym świadkiem Holocaustu ponosi współodpowiedzialność, szczególnie, gdy nie pamięta tego, wypiera ze swej pamięci i umniejsza znaczenie tego wydarzenia. Jego zdaniem takie doświadczenie musiało pozostawić traumatyczny ślad w naszej psychice, który nieprzepracowany może się w nas ujawnić w jakiejś zbrodniczej i niszczącej nas formie – nowej prawicowej ideologii, w nowej wizji narodowej potęgi kosztem innych i słabszych.

Gross przypomina, że Sowieci wcale nie traktowali Żydów lepiej niż innych, że biorąc pod uwagę procent zesłanych, to na Syberię i do Kazachstanu zesłano większy odsetek Żydów niż Polaków. Żydzi cierpieli również z powodu swojej wiary, która dla komunistów była takim samym zagrożeniem jak katolicyzm. I nawet jeśli Żydzi odczuwali ulgę z nadejścia Rosjan, to nie dlatego, że cieszyli się oni z upadku Polski, tylko z tego powodu, że nie dostali się pod panowanie Niemców, którzy po „nocy kryształowej” i wyrzuceniu tysięcy Żydów z III Rzeszy oraz po wielu rasowych wystąpieniach jawili się im jako prawdziwa groźba. Więc dlaczego w Polsce myślano, że Żydzi się cieszyli z nadejścia komunizmu? Gross rozlegle, przywołując różne źródła odpowiada nam na to pytanie.

Na godzinę 14:00 wyznaczono zbiórke wszystkich samochodów sztabu armii "Warszawa" na ulicy Marszałkowskiej, róg Świętokrzyskiej. Ze mna w samochodzie jechał mój adiutant, ppor. Wiktor Nowicki , wóz prowadził mój dawny kierowca, Wojnacki. Kiedy podjechaliśmy
na miejsce zbiórki, płk dypl. Pragłowski zameldował, że są wszyscy. Jedziemy przez Piaseczno. Przed wyjazdem uprzedzono mnie, że gen. Blaskowitz chciał się ze mną widzieć i że sztab mój zostanie zatrzymany przed jego kwaterą główną. Po godzinie jazdy zostaliśmyzatrzymani na szosie koło jakiegoś domku. Na obszernym podwórzu stali w dwuszeregu oficerowie niemieccy sztabu gen. Blaskowitza. Płk. Arciszewski, który pełnił funkcję tłumacza, ustawił naszych oficerów naprzeciw oficerów niemieckich też w dwuszeregu. Wyszedłem z samochodu i stanąłem o kilka kroków przed nimi; jednocześnie naprzeciw mnie wyszedł gen. Blaskowitz i wygłosił przemówienie w języku niemieckim. Płk. Arciszewski tłumaczył. Z przemówienia wynikało, że dziś zwycięskie wojska niemieckie wchodzą do Warszawy, którą przez miesiąc bohatersko bronili Polacy. Nic się nie oprze niezwycięzonej armii niemieckiej, która złamała opór wroga i na rozkaz "fuhrera" zajęła całą Polskę, a dziś wzięła fortecę Warszawę. Niemcy są wielkoduszni, potrafią ocenić żółnierskie cnoty i odwagę Polaków i teraz on żołnierz współczuje nam, że spotkał nas taki los, że idziemy do niewoli. Kiedy Blaskowitz skończył, zabrałem głos i powiedziałem:
-W imieniu moich żołnierzy przyjmuję stwierdzenie pana generała dotyczące ich odwagi i uporu w walce; co do wyrażonego nam współczucia, chciałbym zwrócić uwagę, że przecież wojna nie jest skończonai trwa dalej. Dziś jesteśmy pod wozem, lecz jestem pewny, że będziemy na wozie. Musimy również podkreślić, że Warszawa nie jest żadną fortecą, tylko miastem otwartym z półtoramilionową ludnością. - Pułkownik Arciszewski miał w tłumaczeniu trudności z tymi "wozami", lecz jakoś wybrnął. Widziałem, ze moja replika wywołała zdziwienie i niepokój wsród oficerów sztabu niemieckiego, twarz Blaskowitza pozostała jednak niewzruszona.
Zasalutowaliśmy sobie. Zrobiłem zwrot na prawo i z grupa oficerów skierowaliśmy się do naszych samochodów. Zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy w drogę. Poprzedzał nas oddzieł motocyklistów. Nasze wozy były też obstawione przez Niemców po bokachi z tyłu. Jechaliśmy przez Sieradz, potem na Wieluń.
Cały czas milczeliśmy. Po drodze robiliśmy co pewien czas przystanki dla wypoczynku motocyklistów. Była chłodna noc. Dobrze, że mój Janek przy wyjeździe prawie siła zmusił mnie do zabrania futra. Wiało straszliwie, bo szyby w samochodzie były rozbite. Adiutant i szofer zmieniali się przy kierownicy. Wkrótce stanęliśmy na kolację w Wieluniu, w dobrze znanej nam gospodzie polskiej, dokąd często zajeżdżaliśmy podczas objazdów swoich pozycji.
Kiedy wchodziłem, widziałem łzy w oczach kelnerów i właścicieli. Nastrój był ciężki, że kazałem podać sobie kubek herbaty do samochodu, a sam wyszadłem. Ppor. Nowicki i szofer Wojnacki również przyszli do mnie ze swoja kolacją. Nie zauważyłem, kiedy kierowca włączył radio. Nagle usłyszałem komunikat z Paryża następującej treści:
"Dziś w kapilcy Poselstwa Polskiego w Paryżu odbyło się zaprzysiężenie nowego rządu Rzeczpospolitej Polskiej z premierem i Wodzem Naczelnym, gen. Władysławem Sikorskim na czele, w obecności prezydenta Raczkiewicza i przedstawicieli Senatu i Sejmu. Rząd nasz przy boku swoich sojuszników Anglii i Francji kontynuuje walkę aż do zwycięskiego końca".
Te kilka słów, które usłyszeliśmy wywożeni z naszego kraju do niewoli germańskiej, było dla mnie objawieniem, które Boska Opatrzność zsyła dla nas, aby pokrzepić nasze zmęczone i zbolałe dusze! Był to dla mnie znak zwiastujący, że jesteśmy potrzebni naszemu krajowi.
Był to rzeczywiście dziwny splot okoliczności, że akurat wtedy podczas tego komunikatu zatrzymaliśmy się w Wieluniu na postój, że nie pozostałem w gospodzie, a wyszedłem do auta, że szofer Wojnacki jakoś bezwiednie i samorzutnie włączył radio i od razu wyłapał komunikat.


Interesujące jest, gdzie mieściła się owa wspominana gospoda polska, w której w 1939 jadał generał. Może wspólnie uda się to ustalić ?

W51 napisz coś mądrego to może sie odniosę . Delteczko , nie mogę przestać się śmiać ?

Stronę tzw. koalicyjno-rządową reprezentowali:

Tomasz Adamczuk - rolnik indywidualny, poseł ZSL;

Norbert Aleksiewicz - rolnik indywidualny, przewodniczący Rady Głównej KZRKiOR, poseł PZPR;

Stanisław Ciosek - ekonomista, członek Biura Politycznego, sekretarz KC PZPR, sekretarz generalny RK PRON;

Aleksander Gieysztor - prof. historii, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie, członek Rady Konsultacyjnej;

Wiesław Gwiżdż - przewodniczący Oddziału Wojewódzkiego Polskiego Związku Katolicko-Społecznego w Katowicach, poseł, członek RW PRON;

Marek Hołdakowski - ekonomista, I sekretarz KW PZPR w Gdańsku, zastępca członka Biura Politycznego KC PZPR;

Jan Janowski - prof., rektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, członek prezydium CK SD, poseł;

Janusz Jarlinski - przewodniczący ZZ Pracowników KWK "Krupiński", Federacja ZZ Górników, OPZZ;

Czesław Kiszczak - gen. broni, minister spraw wewnętrznych, przewodniczący Komitetu Rady Ministrów ds. Przestrzegania Prawa, Porządku Publicznego i Dyscypliny Społecznej, członek Biura Politycznego KC PZPR, poseł;

Zenon Komender - przewodniczący Zarządu Głównego Stowarzyszenia PAX, zastępca przewodniczącego Rady Państwa;

Jan Kostrzewski - prof., od 1984 prezes PAN, członek Rady Konsultacyjnej;

Mikołaj Kozakiewicz - pisarz i publicysta, pracownik Zakładu Socjologii Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, członek prezydium NK ZSL, poseł;

Bogdan Królewski - dr nauk rolniczych, sekretarz i członek prezydium NK ZSL, poseł, w latach 1981-84 wojewoda bydgoski;

Aleksander Kwaśniewski - minister - członek Rady Ministrów, przewodniczący Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów;

Maciej Manicki - przewodniczący Federacji ZZ Przemysłu Stoczniowego, członek Rady i Komitetu Wykonawczego OPZZ;

Harald Matuszewski - przewodniczący NSZZ Pracowników Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (w Bydgoszczy), OPZZ;

Leszek Miller - politolog, sekretarz KC PZPR, w latach 1986-1988 I sekretarz KW PZPR w Skierniewicach;

Alfred Miodowicz - przewodniczący OPZZ, poseł, członek Biura Politycznego, przewodniczący Komisji Wniosków, Skarg i Sygnałów od Ludności KC PZPR;

Kazimierz Morawski - dziennikarz i działacz polityczny, przewodniczący komitetu redakcyjnego "Za i Przeciw", Unia Chrześcijańsko - Społeczna;

Jerzy Ozdowski - prof. Akademii Teologii Katolickiej, wicemarszałek sejmu, wiceprzewodniczący RK PRON;

Anna Przecławska - prof. pedagogiki społecznej na UW, członek prezydium Komitetu Wykonawczego RK PRON i Rady Konsultacyjnej,

Tadeusz Rączkiewicz - przewodniczący NSZZ Pracowników Rolnych PGR Manieczki, członek Rady Krajowej Federacji ZZ Pracowników Rolnictwa, OPZZ;

Jan Rychlewski - prof. i sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR w PAN, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych PAN;

Władysław Siła-Nowicki - emerytowany adwokat, obrońca w procesach politycznych, członek Rady Konsultacyjnej;

Zbigniew Sobotka - zastępca członka Biura Politycznego KC PZPR, I sekretarz Komitetu Fabrycznego PZPR w Hucie "Warszawa", wiceprzewodniczący Zarządu Głównego ZSMP;

Romuald Sosnowski - wiceprzewodniczący OPZZ (poprzednio Federacja ZZ Pracowników "Społem"), członek prezydium sejmowej Rady Społeczno-Gospodarczej;

Stanisław Wiśniewski - rysownik litograf, przewodniczący Krajowej Rady ZZ Pracowników Przemysłu Poligraficznego, przewodniczący Rady Weteranów Pracy OPZZ;

Jan Zaciura - wiceprezes ZNP oraz Krajowej Rady Postępu Pedagogicznego, członek Narodowej Rady Kultury i Komitetu Ekspertów ds. Edukacji Narodowej;

Edward Zgłobicki - matematyk, nauczyciel i pracownik oświaty, członek prezydium i sekretarz CK SD.

Janusz

PAP | Wczoraj 22:43, aktualizacja: 2008-01-16 22:43:15

Jan Marek Chodakiewicz, autor książki "Po Zagładzie" - o stosunkach polsko-żydowskich 1944-1947 - uważa, że ustalenie prawdy obiektywnej o tym co się wtedy stało wymaga wykonania "niesamowitej roboty na poziomie mikrohistorycznym".

Książka Chodakiewicza ukazuje się w Polsce niemal w tym samym czasie co "Strach" Jana Tomasza Grossa i jest niekiedy traktowana jako polemika z książką Grossa, ukazującą powojenną Polskę jako kraj antysemicki. Tymczasem w USA "Po Zagładzie" wydano w 2003 r. - na trzy lata przed opublikowaniem "Strachu".

"Moja książka jest postulatem badawczym, pokazuje pewne trendy i zarys historii; ale czy ja mam rację okaże się, gdy w Polsce ruszą do pracy regionaliści. Aby wiedzieć, co się wtedy stało, trzeba wykonać niesamowitą robotę na poziomie mikrohistorycznym" - powiedział Chodkiewicz w czwartek w Kielcach podczas spotkania z czytelnikami.

Według Chodakiewicza, Żydzi ginęli po wojnie z rąk Polaków z różnych powodów - głównie w wyniku antysemityzmu, bandytyzmu, jako ofiary podejrzewane o współpracę z komunistami oraz jako oficerowie komunistycznego aparatu terroru. Sprzyjała temu zapaść prawa, porządku publicznego i anarchia - mówił historyk. AK-owcy nie zdołali wyzwolić kraju i ustanowić policji, sądownictwa oraz administracji. Tymczasem "Sowieci latali wszędzie, gwałcili kogo złapali, kradli co mogli złapać, strzelali do ludzi, gdzie popadło - również ze swoimi pomocnikami - i w tych realiach nastąpił konflikt polsko-żydowski" - tłumaczył historyk.

Jak argumentował, gdyby Polska wygrała wojnę, była wolna i demokratyczna, uczucia antyżydowskie w społeczeństwie by nie zniknęły, ale "nie byłoby konfliktu na taką skalę", bo wolne i demokratyczne Państwo Podziemne oddałoby zrabowaną własność prywatną wszystkim ofiarom narodowego socjalizmu oraz komunizmu. "Nie byłoby konfliktu o własność prywatną" - podkreślił naukowiec. Dodał, że nie byłoby też automatycznego wcielania partyzantów żydowskich i innych do milicji pomocniczej komunistów, bowiem komuna by funkcjonowała jako "folklor zamiejscowy".

Chodkiewicz zaznaczył, że wbrew utrwalonym stereotypom można znaleźć liczne przykłady bardzo serdecznej współpracy Polaków z Żydami, ale te fakty nie są powszechnie znane. "Tam, gdzie komuniści się nie wtrącali, życie - zwłaszcza gospodarcze - szybko wracało w koleiny sprzed wojny" - mówił naukowiec.
W dokumentach sądowych można znaleźć wiele wystąpień Żydów - ocalonych podczas okupacji niemieckiej - w obronie polskich niepodległościowców. Za kilkoma wstawił się m.in. poeta Julian Tuwim. Gosposia wysokiego oficera WiN Władysława Siły-Nowickiego - po jego aresztowaniu - prosiła samego prezydenta PRL Bolesława Bieruta, by ułaskawił mecenasa, "bo on ją z getta uratował" - mówił Chodkiewicz.

W związku z tym, zaapelował do miejscowych regionalistów, nauczycieli, księży i wszelkich entuzjastów lokalnej historii, "by zbierali relacje świadków powojennych wydarzeń i wyjaśniali nawet najbardziej kontrowersyjne rzeczy". Jak przekonywał, Kielce funkcjonują obecnie, szczególnie w USA, jako miejsce pogromu i okrutnego mordu Żydów z 4 lipca 1946 roku. "A powinny być utwierdzone w swojej przeszłości w taki sposób, że są w niej przykre sprawy i zło, ale są też sprawy jasne" - podsumował.

Marek Jan Chodakiewicz jest profesorem historii i dziekanem w The Institute of World Politics w Waszyngtonie. Książkę "Po Zagładzie" opublikował Instytut Pamięci Narodowej.


Papież Jan Paweł II zaprosił go do siebie jako jedynego polskiego świeckiego do pracy w Synodzie Biskupów. Było to w roku '87. A więc po wejściu Giertycha do Rady Konsultacyjnej za którą jest piętnowany przez środowisko michnikowe (jako jedyny, bo tacy zacni ludzie jak Siła-Nowicki czy Marek Kotański nie są).

To kończy ten temat. Ten tekst jest idiotyczny i nie ma sensu wnikać.

PS. Polecam artykuł Macieja: http://www.myslpolska.ice...r=2005041019514

taki ciekawy fragment:
2) Zarzut stawiany jest w kontekście tajnej współpracy z władzami PRL, w związku z tematem teczek, służb specjalnych i tajnych współpracowników. Autorzy zarzutu mają nadzieję, że dziś już nikt nie pamięta, że Rada Konsultacyjna działała jawnie. Wszystko, co na posiedzeniach Rady było mówione, natychmiast było w pełni drukowane, bez cenzury, co stanowiło wyłom w praktyce PRL. Autoryzowane protokoły ukazywały się najpierw w piśmie „Rada Narodowa”, a po zakończeniu pracy Rady, w specjalnie wydanych dwóch tomach. Każdy może sprawdzić, co tam mówiłem. Natomiast porozumienie w Magdalence ma do dziś swoje nieujawnione kulisy. Gdy jakiś czas temu [Czesław] Kiszczak ujawnił fragmenty tajnych nagrań filmowych rozmów w Magdalence, ze środowisk KOR-owskich posypały się pretensje o złamanie poufności i domaganie się utajnienia wszelkich innych nieznanych jeszcze nagrań i podsłuchów. Uczestnicy Magdalenki czegoś się wstydzą. Myśmy w tym samym czasie apelowali o coś wręcz przeciwnego, o odebranie Kiszczakowi wszelkich nagrań, które posiada od PRL-owskich służb specjalnych, które mu wtedy podlegały, aby wszystko w pełni ujawnić.

3) By zaprzestać łączenia tematu Rady Konsultacyjnej z tajnymi teczkami, udostępniłem mediom moją własną teczkę. Już parę lat temu wystąpiłem do IPN o uznanie mnie za pokrzywdzonego i wydanie mi mojej teczki. Tak się stało. Co w mojej teczce jest, media już przeanalizowały i parę artykulików na ten temat było. Głównie „Gazeta Wyborcza” pastwi się nad tym, co to ja rzekomo w różnych latach mówiłem, a co służby specjalne po swojemu odnotowywały. One wyrywały moje wypowiedzi z kontekstu lub nie do końca je rozumiały, a i obecnie „Gazeta Wyborcza” dodatkowo wyrywa je z kontekstu. Nie odpowiadam za nie autoryzowane przeze mnie teksty, ale w zasadzie niczego z mojej działalności odnotowywanej przez SB się nie wypieram. Wszyscy mogą sobie moją teczkę przeczytać i apeluję do innych uczestników życia politycznego by zrobili to samo, czyli ujawnili swoje teczki. Apel ten kieruję szczególnie do Adama Michnika i Heleny Łuczywo. Najpierw pokażcie swoje teczki, a potem porównamy, co o kim pisali agenci.

4) Zarzut udziału w Radzie Konsultacyjnej jak na razie stawiany jest tylko mnie. Składała się ona z 56 osób, w tym około połowa to byli ludzie obozu rządzącego w PRL, w większości byli ministrowie, sekretarze itd., a połowa to ludzie opozycji, którzy zaproszenie do Rady przyjęli. Do udziału w pracach Rady zachęcały władze kościelne. Mimo nalegań Prymasa Glempa środowiska KOR-u i „Tygodnika Powszechnego” odmówiły, ale przecież na nich gremia opozycyjne się nie kończyły. Ja w tym czasie byłem wiceprzewodniczącym Rady Prymasowskiej i przed wstąpieniem do Rady Konsultacyjnej upewniłem się, że Prymas nie będzie miał o to do mnie pretensji. Do Rady Konsultacyjnej należało też trzech innych byłych członków Rady Prymasowskiej (prof. Krzysztof Skubiszewski, Andrzej Święcicki i Julian Auleytner). Byli też ludzie, którzy aktywnie uczestniczyli w strukturach „Solidarności” (mec. Władysław Siła-Nowicki, prof. Andrzej Tymowski, Jan Kułaj, Stanisław Zawada). Z bardziej znanych osób wymienić można Marka Kotańskiego, aktora Jerzego Trelę, reżysera Kazimierza Dejmka, prof. Józefa Gierowskiego, prof. Aleksandra Gieysztora, prof. Gerarda Labudę, prof. Aleksandra Legatowicza i innych.


Niedawno się Michniczek buntował żeby nagrań z jego mieszkania nie ujawniać Cegoś się najwyraźniej wstydzi.

MG pogłębiasz się w tej ideologii coraz bardziej . Już jesteś socjalistą pełną gębą , ba można powiedzeć nawet swego rodzaju stalinistą (przeciwnik trockistów - wg. Jędrzeja G. - żydów) .

Napisałeś nieprawdę i nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Nadmienię ci tylko, że trockizm był, owszem, przeciw stalinizmowi, ale był, czego już widać przyjąć do wiadomości nie chcesz, ekstremalną, "prawdziwą" formą komunizmu, lewacką lewicą, w której władzę sprawują uzbrojone bojówki robotnicze.

a podziwiasz ludzi którzy chcieli wzmocnienia dyktatury i systemu komunistycznego.

Przykłady postulatów Macieja Giertycha poruszanych na posiedzeniach Rady Konsultacyjnej:
- "oby każdy miał paszport w domu i miał prawo wyjechać kiedy chce"
- postulował decentralizację administracji
- mówił negatywnych skutkach masowych wyjazdów Polaków za granicę i "drenażu mózgów" (pos. VII)
- o katastrofalnej sytuacji polskich lasów i energetyce jądrowej (którą popierał; pos VIII)
- o rożnych projektach ordynacji do sejmu i o podatku wyrównawczym (XI)
- o tym, że jest przeciwnikiem socjalizmu, o konieczności reprywatyzacji przemysłu i uwłaszczenia właścicieli mieszkań, a także o ordynacji (XII)
- "potrzebnych zmian jest wiele, na ogół wbrew doświadczeniom PZPR"
- nawiązując do "okrągłego stołu", słusznie podnosił, że "okrągły stół" przestał być okrągły, skoro uzgodnienia prowadzone są wyłącznie z Wałęsą i stojącymi za nim Kuroniem i Michnikiem. (IX)

Komunizm sobie najzwyczajniej ubzdurałeś.

Wśród innych uczestniczących w RK byli: rektorzy UJ, UW i Politechniki Warszawskiej, a także Marek Kotański (założyciel Monaru) oraz Kazimierz Dejmek (reżyser "Dziadów" wystawionych w Warszawie w 1968 roku), Aleksander Gieysztor (profesor historii) i Władysław Siła-Nowicki. Ludzi PZPR było 17 na 56. To tyle.

Z nostalgią wspominasz jakie to piękne Państwowe przedsiębiorstwa były , można by tak wymieniać .

Napisałes pustosłowie. Krytykowałem:
1. Złodziejską prywatyzację na której uwłaszczała się lewica i umoczeńcy.
2. Złodziejską prywatyzację na której bogacili się sprzedający, np.: w moim mieście był największy w Polsce zakład produkujący pewne wyroby, wartość jego akcji wynosiła 170 czy 200zł. Przed sprzedaniem jej Niemcowi i Żydowi wartość akcji została sztucznie obniżona do 20zł. Zakład poszedł za bezcen. Moje miasto ma 23tys. ludności, takich przekrętów w Polsce było tysiące, dziesiątki tysięcy.
3. Z powodu powyższych doprowadzenie do sytuacji, w której Polska jest najbiedniejszym krajem nowej czy starej unii.

A jednocześnie krytykujesz komunistów w tym kraju . To pewna forma schizofrenii , czasami występuje u żydów ktorzy nienawidzą własnego pochodzenia i stają się antysemitami .
U ciebie dokladnie to samo obserwuje czym bardziej się dystansujesz tym bardziej się przybliżasz - ideowo .

Radosna twórczość widzę.

Metody i teksty masz wprost "przedrukowane" z materiałów SBecji (co zrozumiałe skoro ich popierasz) nie przyjmujesz do wiadomości że SBecja często sama specjalnie tworzyła teczki aby zdyskredytować ,skłucić i rozbić solidarność , poprzez sieć TW przekazywała te materiały do podziemia .
Chcesz pisz co chcesz . Ale MG fakt pozostaje niepodważali . De facto największymi komunistami(stalinowcami)-socjalistami jest otoczka radia maryja i Giertychowie . Niepodważlnie od już kilkunastu lat ideowo to komuniści i socjaliści i to pełną gębą ...

Aleś ty zamroczony. Jest tyle dowodów na TW "Bolka", nawet z KGB, a ty dalej swoje. Smutne.

A rząd Olszewskiego ? To wg. większości Polaków jeden z najgorszych rządów III RP

To przecież nic nie znaczy. Nagonka medialna w wykonaniu dupokratycznych GW, TP, itp. była rozwinięta na taką skalę, że mało kto się jej oparł.

Podam ci przykład - nagonka na aferę FOZZ, gdy Michał Falzmann próbował ją wykryć. Gdy prowadził swoje kontrole szkalowano go, wyzywano, obrzucano błotem, poniżano. Wszystkie media to robiły. "Zrobić oszołoma" - standardowa broń III RP. Przodowała Gazeta Wyborcza na spółkę z NIE i Trybuną. Jerzy Urban drukował pamflety o obłąkanych autorach Via bank i FOZZ, którym się po nocach śni mafia czerwonych szpiegów, a w GW, Trybunie, Polityce i innych, autorytety dziennikarskie takie jak Wróblewski, Osęka, Wodzicki, Bikont i inni wyśmiewali panoszącą się wszędzie „aferomanię”, wynosząc na ołtarze biznesu Bagsika z Gąsiorowskim, Przywieczerskiego, Solorza i innych.

I teraz, biedny człowieku, zadaj sobie pytanie:

BYŁA AFERA FOZZ, CZY NIE?

Zadawaj sobie to pytanie aż do skutku. Szukaj sobie wytłumaczeń, jak te cudowne dupokratyczne media mogły taką nagonkę robić i się zwyczajnie "mylić" (wiedziały co robią, oczywista). Wytłumacz jeszcze cudowy atak serca w wieku 38 lat u Michała Falzmanna. Szukaj szukaj, aż będziesz miał traumę i może przejrzysz w końcu. Albo pogrążysz się w kłamstwie na dobre.

Zapomniane szlaki Tatr
Prowadziły przez najbardziej nieprawdopodobne bezdroża, przez zupełnie nieznane i tajemnicze zakątki Tatr.

Czy potrafisz wyobrazić sobie, że idziesz prowadzony znakami szlakowymi - wprost od "galeryjki" na Mięguszowiecki Szczyt Czarny, północną ścianą? Albo dochodząc "Orlą percią" do Krzyżnego, natrafiasz na tabliczkę z napisem: Polana pod Wołoszynem - Orlą Percią 4h?

Owe "szlaki widma" umarły śmiercią powolną, nie uczęszczane przez wędrowców, nie odnawiane, spłukiwane przez wodę , zacierane cierpliwie siłami przyrody. Znikały też nagle, zamykane po 1954 roku przez Tatrzański Park Narodowy lub wcześniej, za sprawą Komisji dla Robót w Górach Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

Pierwszą ze wspomnianych dróg wytyczył Mieczysław Karłowicz - słynny kompozytor, współtwórca Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W 1908 r. wymalował on niebieską farbą znaki z miejsca, gdzie obecny szlak na Mięguszowiecką Przełęcz przechodzi eksponowanym trawersem Czarnego Mięguszowieckiego Szczytu, wprost po skałach, w górę na wierzchołek. Karłowicz w ogóle charakteryzował się dużą odwagą w dobieraniu celów "znakarskich".

Jego to bowiem dziełem był szlak na Niżnie Rysy od Buli pod Rysami, pozbawiony podobnie jak inne jego trasy, jakiejkolwiek ścieżki tudzież innych sztucznych ułatwień. Wcześniej jeszcze, w 1892 r. w wieku 16 (!) lat, oczywiście na własną rękę, wytyczył drogę z Doliny Kościeliskiej, przez Stoły i strome skaliste zbocza Kominiarskiego Wierchu, na jego wierzchołek.

Tutaj trzeba by wyjaśnić, co oznacza sformułowanie "na własną rękę". Od 1906 r. oficjalnie budową i znakowaniem szlaków w górach zajmowała się Komisja dla Robót w Górach Towarzystwa Tatrzańskiego, kierowana przez Władysława Kulczyńskiego. Ów pan znany był z tego, że zawsze udawał się w góry w długich czarnych spodniach, elastycznych kamaszkach i czarnym meloniku a na popasach palił długie cygara. Sprzeciwiał się on często zbyt wybujałym projektom niektórych znakarzy - na przykład odwiódł Mariusza Zaruskiego od pomysłu poprowadzenia trasy turystycznej od Morskiego Oka na Hińczową Przełęcz przez Mnichowy Żleb i Galerie Cubryńskie.

Zaruski z kolei w tajemnicy przed panem Władysławem, pociągnął niebieskim kolorem piękne szlaki z Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem na Czarny Szczyt Mięguszowiecki i drugi, północno-wschodnią ścianą na Kościelec, na którym to szlaku założył nawet dwie stalowe klamry.

Pan Mariusz miał jedną dosyć ciekawą cechę: otóż w miejscach z których TOPR ściągał ofiary malował czerwoną farbą krzyżyki ...

Przebieg słynnej Orlej Perci także nie był zawsze taki sam, jak obecnie. W 1932 r. skasowany został pierwszy jej odcinek - z polany pod Wołoszynem przez grań Wołoszyna na Krzyżne.

Nie przetrwał również szlak z doliny Pańszczycy przez przełęcz Nowickiego do Dolinki Buczynowej, stanowiący niegdyś wariant zejściowy z Perci. "Umarła" śmiercią naturalną trasa znakowana prowadząca doliną Waksmundzką na Krzyżne; do odwołania zamknięto, chyba z powodu niegdysiejszego "zimnowojennego" zaostrzenia przepisów granicznych szlak z Pięciu Stawów na Gładką Przełęcz. Po utworzeniu TPN zlikwidowane zostały szlaki biegnące, często dosyć nielogicznie, terenami ścisłych rezerwatów - z Małołąckiej przełęczy pod Chudą Turnię, przez dolinę Miętusią i Wantule do Kobylarza, przez Dolinę Pyszniańską na Pyszniańską Przełęcz, od Lodowego ?ródła do Zbójnickich Okien.

Skasowano wtedy również znakowania na starej i historycznej drodze "popod Żabiem"; biegnącej zboczem grani Żabiego do granicy państwa i dalej w dolinę Białej Wody, po której to ścieżce przemykali za czasów Hochenlohego i tuż po wojnie taternicy "na tamtą stronę"; zlikwidowano też perć z doliny Tomanowej przez Rzędy na Ciemniak i kilka szlaków reglowych.

Długość wszystkich nie istniejących już znakowanych szlaków w polskich Tatrach wynosi około 50 kilometrów.

Krzysztof Stankowicz
( http://www.gory.info/artyk.php?id=7 )

Za Stańczykiem przesyłam wywiad z oskarżonym za swoje
poglady polityczne Panem Kazimierzem  witoniem.

                      Obca jest mi nienawi ć

Z Kazimierzem  witoniem rozmawia Marek Bober
z Dziennika   KURIERA codziennego .

MB - Z perspektywy Chicago wręcz sensacyjnie wyglada pański
     proces sadowy w Sadzie Rejonowym w Katowicach.
     Kto pana skarży, o  co i dlaczego? Skarży mnie gmina żydowska
     w Katowicach a konkretnie pan Lipman - jej przewodniczacy.
     Od dwóch lat zarzuca mi się podżeganie do wa ni
     etnicznych i religijnych.

MB - Kolportował pan jakie  ulotki...

K  - Tak, dwie -  Polaku  oraz  Każdy Polak powinien o tym wiedzieÄş .
     Ujawniałem nazwiska Żydów, którzy rzadza Polska na szkodę narodu
     polskiego. Podałem 98 nazwisk, m.in. Kuronia, Michnika,
     Balcerowicza i Suchocka.

MB -  Na jakim etapie jest proces?

K  - Przesłuchiwani sa  wiadkowie. Prokuratura przedstawiła
     20  wiadków, z tym że sa to przede wszystkim moi ludzie -
     z Ruchu Obywateli Krzywdzonych przez Władzę. 9 lutego będa
     przesłuchani kolejni  wiadkowie.

MB - Jakiego wyroku się pan spodziewa?

K  - Nigdy nic nie wiadomo. W sytuacji, kiedy rzadza ludzie szkodzacy
     narodowi polskiemu może być różnie. Przypuszczam, że może być to
     wyrok skazujacy. Żaden z adwokatów nie chce zajać się sprawa.
     Mam bardzo niska emeryturę, nie mam  rodków, dlatego nie mogę
     sobie pozwolić na zatrudnienie adwokata. Ani jeden adwokat
     z urzędu nie wyraził zgody, aby mnie bronił. Sad wyznaczył trzech
     i wszyscy odmówili.

MB - To ma pan problem.

K  - Mam i to duży. Adwokaci sa bardzo drodzy, nie stać mnie na
     ich zatrudnienie. Mam miesięcznie 700 złotych emerytury.
     Mam schorowana żonę, która wychowywała sze cioro dzieci;
     mam też 21 wnuków. Nie mamy pieniędzy, aby płacić adwokatom.

MB - Czy zwracał się pan może do bardzo znanych polskich adwokatów,
     którzy by się zajęli sprawa ze względów - że tak powiem
     - ideowych?

K  - Zwracałem się, owszem, ale niestety wszyscy odmawiaja.

MB - Do kogo konkretnie?

K  - Nie chcę ujawniać nazwisk. Znowu by mnie kto  oskarżył,
     że sieję nienawi ć. Obce jest mi oczernianie ludzi, nie musi
     się to rozchodzić po  wiecie. Jestem wierzacym katolikiem.
     Obca jest mi nienawi ć. Moim celem jest służba i tylko służba.

MB - Rozpowszechniajac wspomniane wcze niej ulotki kierował pan się
     wła nie ta służba?

K  - Tak. Było to  wiadome pokazanie, kto i w jakim celu rzadzi
     naszym narodem. Nasi rodacy, co z przykro ciag stwierdzam, niewiele
     wiedza. Mamy do czynienia z niedoinformowaniem i oszukiwaniem
     narodu. Zaistniała konieczno ć otworzenia Polakom oczu, kto
     naprawdę rzadzi Polska.

MB - 4 czerwca 1992 roku z trybuny sejmowej oznajmił pan, że ówczesny
     prezydent - Lech Wałęsa - jest byłym agentem bezpieki, pracujac
     pod pseudonimem  Bolek . Za to również trafił pan do sadu. Jak się
     ta sprawa zakończyła?

K  - To się jeszcze nie skończyło. Odwołał się i chca ponownego
     rozpatrzenia sprawy. Odwołuja się od niesprawiedliwego wyroku.

MB - Jaki on był?

K  - Że nie udowodniłem Wałęsie stwierdzenia:  witoń może mnie pocałować

     jednak u władzy i wiadomo, że nie mogłem wygrać procesu.

MB - Czy ciagle podtrzymuje pan oskarżenia, że Wałęsa to  Bolek ?

K  - Na to sa dowody, nie ma żadnej watpliwo ci, że był
     współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

MB - Jak pan ocenia rzad Jerzego Buzka?

K  - Bardzo negatywnie. Znam tych, bo pochodza oni ze  laska. Pan Buzek
     był kiedy  przewodniczacym podziemnej  Solidarno ci  na  lasku
     i był finansowany przez wrogie Polakom  rodowiska. Wszystkie
     pieniadze, które szły z Warszawy w regionie ginęły.  Wiadomo
     z czyjej inspiracji ten rzad powstał.
     Prawdziwi zwiazkowcy sa w zakładach pracy, a ci którzy doszli do
     władzy, to pseudozwiazkowcy, którzy chca robić kariery.

MB - Kto  słusznie zwrócił uwagę, że sytuacja jest bardzo dziwna:
     na czele rzadu państwa polskiego o ponad 90-procentowej populacji
     katolików stoi ewangelik, minister finansów jest agnostykiem,
     a ministrem spraw zagranicznych osoba żydowskiego pochodzenia.
     Dlaczego tak się dzieje?

K  - Komuni ci narzucili dyktaturę i nie było rzetelnej informacji.
     Społeczeństwo zostało zastraszone. Dzisiaj wrogie Polakom o rodki
     nadal potrafia skutecznie nas skłócać. Całe nieszczę cie w tym, że
     przywódcy organizacji narodowych nie potrafia się dogadać; każdy
     z nich uważa, że tylko on może zbawić Ojczyznę i musi być wodzem.
     Istnieje ogromna trudno ć w porozumieniu organizacji narodowych.
     Obecnie próbujemy zorganizować Ruch Ratowania Narodu Polskiego,
     który ma skupiać organizacje narodowo - niepodległo ciowo -
     patriotyczne.  Chcemy zrobić to samo, co tak pięknie zrobili
     wrogowie Polski z AW S . Nie może być tak, że naród polski nie
     może decydować o tym, kto jest u władzy. W ostatnich wyborach,
     nie mam, co do tego watpliwo ci, Akcja Wyborcza  Solidarno ć
     oszukała naród. Dlatego też ogromne rzesze ludzi odwracaja się
     od AW S . Nie wykluczam, że w tym roku może doj ć do ponownych
     wyborów.

MB - Nie wiaże pan żadnych nadzieji z tym rzadem.

K  - Żadnych. Zaczynamy chociażby od podwyżek. Zamiast poszukać
     pieniędzy tam, gdzie one sa - na przykład u złodzieji
     rozkradajacych majatek narodowy - podwyższa się ceny.
     Do więzień zamyka się tych, którzy pokazuja zło dziejace się
     w Polsce a nie tych, którzy szkodza tej Polsce. Wymiar
     sprawiedliwo ci jest faktycznie wymiarem niesprawiedliwo ci.
     Większo ć społeczeństwa bieduje, a garstka żeruje na niej.

MB - Niedawno na  wiatło dzienne wyszła afera finansowa w Zarzadzie
     Regionu  lasko-Dabrowskiego  Solidarno ci , którym kierował
     Marek Kempski. Jakie sa kulisy?

K  - Pan Kempski przez pół roku ukrywał złodzieji.
     A teraz został wojewoda! Człowiek, który powinien odpowiadać
     karnie za niedopilnowanie spraw finansowych otrzymuje nominację
     na najwyższe stanowisko w województwie.

MB - Ile zginęło pieniędzy?

K  - Przeszło 2,5 miliarda starych złotych.

MB - Jak pan ocenia pierwsze tygodnie wojewodowania pana Kempskiego?

K  - Nie widać jakiegokolwiek postępu. On się nie nadaje na to
     stanowisko. Dopóki jednak mieszkańcy nie będa mogli sami wybierać
     wojewody, dopóty nic się nie zmieni.

MB - Co pan sadzi o niedawnych wydarzeniach w Słupsku?

K  - To sa efekty demoralizowania młodzieży. Mamy chociażby akcję
     Jerzego Owsiaka Wielka Orkiestra  wiatecznej Pomocy -
     cel jest wspaniały, ale hasło jest fatalne:  róbta co chceta .
     Jest to szatańskie hasło. Główny problem zła w Polsce, to brak
     poszanowania prawa. Z prawa się kpi. Prawo, obojętnie jakie jest,
     trzeba szanować. Jak jest złe, to trzeba je zmienić.
     Ani prezydent, ani rzad nie szanuja prawa.
     I co?
     Mamy mieć państwo prawa?

MB - Hasło pana Owsiaka zostało poparte przez biskupa Józefa
     Życińskiego...

K  - Mamy garstkę biskupów, która chce dzielić Ko ciół.  
     Popieraja oni pewne rzeczy i postępuja niegodziwie.

MB - Jaka jest pańska opinia na temat listu prymasa Józefa Glempa
     odno nie Radia Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka?

K  - Jest to bardzo negatywne działanie. Takich rzeczy się nie robi.
     Walczy się z osobami, cywilnymi i duchownymi, aby nie można było
     ujawniać nadużyć. Radio Maryja gło no mówi o tych nadużyciach,
     o bezprawiu, o rzeczach które się nie podobaja naszym przywódcom.
     Smutne jest to, że pomagaja w tej walce nasi purpuraci.  
     Episkopat zaczyna się jednak budzić. Z tego co wiem, większo ć
     biskupów popiera Radio Maryja. Jest to pocieszajace.

MB - Dziękuję.

W lutym 1978 r. Kazimierz  witoń założył w Katowicach
pierwszy w Polsce Komitet Wolnych Zwiazków Zawodowych.
W wyborach 1989 r. kandydował do Sejmu z listy
Chrze cijańskiej Demokracji mec. Władysława Siła-Nowickiego.
W 1991 r. został posłem z ramienia Ruchu Autonomii  laska.
Podczas debaty sejmowej nad odwołaniem rzadu Jana Olszewskiego
oskarżył prezydenta Lecha Wałęsę o współpracę ze służba bezpieczeństwa.  
Obecnie działa w Ruchu Ratowania Narodu Polskiego z siedziba
w Katowicach.

Feliks Lipman jest od 1983 roku Przewodniczacym Gminy Wyznaniowej
Żydowskiej z siedziba w Katowicach, która jest największa gmina
w Polsce. Jej filie działaja w Bytomiu, Gliwicach i Częstochowie,
skupiajac około tysiaca Żydów. Feliks Lipman sprawuje funkcje
Wiceprzewodniczacego Zarzadu Głównego Zwiazku Gmin Wyznaniowych
Żydowskich oraz Przewodniczacego Centralnej Komisji Charytatywnej
działajacej wspólnie z amerykańska organizacja JOINT.
Współuczestniczy, jako członek egzekutywy, w pracach
 wiatowego Kongresu Żydów. Kieruje Fundacja Charytatywno-Opiekuńcza
Gminy Żydowskiej z siedziba w Katowicach, która zajmuje się także
działalno cia wydawnicza i kulturalna. Mieszka w Katowicach.

Przesłał,


Spelniam prosbe znajomej mi osoby.
W.Glowacki

[fwd]
W dniach 10 stycznia 2001 (sroda), Senat RP na swoim 73-cim posiedzeniu
zajmie stanowisko w sprawie uchwalonych przez Sejm zmian w ustawie o
nabywaniu nieruchomosci przez cudzoziemcow. Poprawki te wprowadzane sa w
zwiazku z dostosowaniem prawa polskiego do prawa Unii Europejskiej.

Przypomne tylko - 15 Grudnia 2000, Sejm RP glosami SLD-UW oraz 40 poslow
AWS
i kilku niezrzeszonych (w tym reprezentujacych mniejszosc niemiecka),
znowelizowal ustawe o nabywaniu nieruchomosci przez cudzoziemcow. Wedlug
nowych przepisow, firmy z UE oraz cudzoziemcy dzialajacy na zasadzie
samozatrudnienia beda mogli nieskrepowanie nabywac ziemie nie-rolnicza w
Polsce na cele gospodarcze. MSWiA, ktora datad wydawala zezwolenia na
zakup

ziemi bedzie nadal to czynic, z tym ze nie bedzie moglo odmowic zgody,
jesli
cudzoziemiec udokumentuje, ze ziemia ta jest mu niezbedna na prowadzenie
dzialalnosci gospodarczej. Biorac pod uwage fakt, ze ceny ziemi w
Polsce sa

wielokrotnie nizsze niz na Zachodzie, a sila nabywcza spoleczenstwa
polskiego bardzo ograniczona, otwiera to droge do niekontrolowanej
spekulacji oraz nieograniczonego wykupu polskiej ziemi przez
cudzoziemcow.

Zmiana ustawy o nabywaniu nieruchomosci przez cudzoziemcow motywowana
jest
dostosowaniem prawa polskiego do wymogow Unii Europejskiej. Tak
przynajmniej
wykretnie tlumaczyli sie Ci, ktorzy, glosowali za przyjeciem tej
poprawki.
Nie jest prawda ze Sejm musial przyjmowac ta poprawke, gdyz tydzien
wczesniej inna ustawa dostosowujaca prawo polskie do prawa UE - o grach
losowych - zostala odrzucona glosami niemal calego parlamentu. Rowniez w
dziwny sposob poprawka proponujaca odsuniecie wejscia w.w. ustawy o
nabywaniu nieruchomosci w zycie na chwile przystapienia Polski do Unii
Europejskiej, takze zostala odrzucona przez wyzej wymieniona kolicje
poslow.
Ta pospieszna zmiana jest wbiciem noza w plecy negocjatorom polskim w
Brukseli. Swiadczy ona o tym ze do Uni Europejskiej poslowie koalicji
SLD/UW
chca nas wprowadzic zebrzac na kolanach, pokornie spelniajac kazdy
dyktat
biurokratow z Brukseli. Haniebne dzialanie wyzej wymienionej koalicji
zostalo skwapliwie przemilczane (za wyjatkiem kilku gazet) przez polskie
media, ktore w ponad 80% kontrolowane sa przez obcy kapital, przewaznie
niemiecki. Oto probuje sie perfidnie przemycic za plecami polskiej
opinii
publicznej ustawe, ktora bedzie miala ogromne konsekwencje dla panstwa
polskiego. Robi sie to w pospiechu tak aby postawic Polakow przed faktem
dokonanym, zanim ktokolwiek sie zorientuje w konsekwencjach ww ustawy.

Jedynym mozliwym stanowiskiem Senatu jest calkowite odrzucenie
proponowanych
przez Sejm poprawek. Ci Senatorowie, ktorzy beda glosowali inaczej
wpisza
sie w zdrade narodowa, podbna do tej z 1772 roku, gdy parlament zlozony
z
rodzimych sprzedawczykow i kanalii, zalegalizowal I-szy rozbior Polski.
Prosze wszsystkich o wywarcie nacisku na Panie/Panow Senatorow w tej
sprawie
jeszcze przed srodowym posiedzeniem Senatu. Adresy i numery kontaktowe
do
wszystkich biur senatorskich zawarte sa na stronie internetowej:
http://www.senat.gov.pl .

Panom/Paniom Poslom i Senatorom przypomniec nalezy, ze nikt im nie dal
mandatu do przystosowywania prawa polskiego do prawa Uni Europejskiej
oraz
do wyprzedazy Polski. Rowniez przypomniec im nalezy, ze Polska jest
krajem
niepodleglym. Jezeli  sa wsrod nich tacy, ktorzy sadza ze moze byc
inaczej,

wowczas powinni oni pospiesznie pomyslec o zmianie zawodu, zanim zrobia
to
za nich wyborcy.

Irek Karaskiewicz
Gdansk, 7 styczen 2001

Ponizej publikuje nazwiska poslow, ktorzy na odbytym 15 grudnia 2000
posiedzeniu Sejmu (Posiedzenie-94, Glosowanie-10), glosowali za
ulatwieniem

sprzedazy ziemi obcokrajowcom oraz tych, ktorzy tchorzliwe udawali ze
ich
nie ma na sali sejmowej w trakcie glosowania. Lista ta zostanie jak
najszerzej rozpowszechniona podczas zblizajacych sie wyborow
parlamentarnych
by polski wyborca mial pelny obraz tego, kto i jak go reprezentuje.

Ponizsza LISTA HANBY zostanie uaktualniona o nazwiska senatorow, ktorzy
zachowaja sie podobnie podle, podczas glosowania w Senacie
przewidzianego
na
dzien 10 stycznia 2001.

LISTA HANBY
(sporzadzona na podstawie wynikow glosowania, przedstawionych na
sejmowej
stronie internetowej
http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&3&94&10  )

======================
SLD

Za glosowali zgodnie:

Adamski Wladyslaw, Ajchler Romuald, Banach Jolanta, Bankowska Anna,
Baszczynski Krzysztof, Bilinski Tadeusz, Blida Barbara, Blaszczyk Jozef,
Borowski Bogumil Andrzej, Borowski Marek, Bujak Bogdan, Bulka Wladyslaw,
Byra Jan, Cencek Krystyna,   Chojnacki Jan, Chrzanowski Kazimierz,
Ciborowska Danuta, Ciesielski Wieslaw, Cieslak Bronislaw, Cimoszewicz
Wlodzimierz, Czepulkowski Jerzy, Czerniawski Mieczyslaw, Dankowski
Bronislaw, Deregowski Witold, Dyduch Marek, Dzialocha Kazimierz,
Dziewulski

Jerzy, Filek Anna, Firak Witold, Freyberg Ewa, Gadzinowski Piotr,
Gajecka-Bozek Maria, Gintowt-Dziewaltowski Witold, Grabowska Danuta,
Gruszka
Grzegorz, Hayn Ryszard, Herman Krystyna, Hyla-Makowska Barbara, Iwinski
Tadeusz, Jackow Mieczyslaw Piotr, Jakubowska Aleksandra, Janas
Stanislaw,
Janik Ewa, Janik Krzysztof, Jankiewicz Pawel, Jankowski Jerzy, Janowski
Zbigniew, Jaskiernia Jerzy, Jasztal Teresa, Jedon Mieczyslaw,
Jurgielaniec
Seweryn, Jusko Marian, Kaczmarek Michal, Kaczmarek Seweryn, Kaczmarek
Wieslaw, Kaleta Jozef, Kalamaga Zdzislaw, Kaniewski Zbigniew, Kasprzyk
Jacek,Kisielinski Jan, Kobielusz Antoni, Kochanowski Jan, Konarski
Wlodzimierz, Kopec Stanislaw, Kufel Zenon, Kurczuk Grzegorz, Lewandowski
Bogdan, Lewandowski Marek, Lybacka Krystyna,   Machnik Zygmunt, Macner
Stefan, Majewski Wit, Manicki Maciej, Marczewski Marian, Martyniuk
Waclaw,
Mazurkiewicz Marek, Miller Leszek, Miszczuk Piotr, Murynowicz Alicja,
Nikolski Lech, Nowacka Irena Maria, Nowaczyk Wojciech, Nowicki Jozef,
Nycz
Kazimierz, Okonska-Zaremba Malgorzata, Olak Waclaw, Oleksy Jozef,
Olewinski

Marek, Olszewski Andrzej, Osik Wiktor, Ostrowska Malgorzata, Otreba
Andrzej,
Owoc Alfred, Pastusiak Longin, Paszczyk Stanislaw, Pawlak Stanislaw,
Pawlowska Regina, Peczak Andrzej, Piechota Jacek, Piekarska Katarzyna
Maria,
Piela-Mielczarek Elzbieta, Pilarczyk Jozef Jerzy, Pilat Andrzej, Plewa
Sergiusz, Pogoda Czeslaw,   Poreba Maciej, Potulski Franciszek, Pusz
Sylwia,
Rak Wladyslaw, Ratman Zygmunt, Sas Kazimierz, Siemiatkowski Zbigniew,
Sienko
Jan, Sierakowska Izabella, Skomra Szczepan, Skorulski Andrzej, Slomski
Andrzej, Sobotka Zbigniew, Sosnowska Joanna, Sroczynski Roman, Stec
Stanislaw, Stepien Wladyslaw, Stryjak Cezary, Syczewski Jan, Szarawarski
Andrzej, Szczepanski Wieslaw Andrzej, Szkop Wladyslaw, Szmajdzinski
Jerzy,
Szparaga Elzbieta, Szteliga Jerzy, Szweda Wieslaw, Szymanski Jan,
Szynalska

Renata, Tomaszewski Tadeusz, Tuszynski Zdzislaw, Ulicki Ryszard, Uminski
Andrzej, Urbanczyk Andrzej, Wagner Marek, Walczynska-Rechmal Maria,
Waniek
Danuta, Wenderlich Jerzy, Wikinski Marek, Wilczynska Zofia, Wozny
Grzegorz,

Zaborowski Zbyszek, Zaciura Jan, Zajac Andrzej, Zakrzewski Jerzy,
Zalewska
Anna, Zemke Janusz, Zelazowski Andrzej,

Nie glosowali:

Pasternak Agnieszka, Liberadzki Boguslaw

=============================
UW

Za  glosowali:

Leszek Balcerowicz, Pawel Brylowski, Marian Cycon, Miroslaw Czech,
Miroslaw

Michal Drzewiecki, Karol Dzialoszynski, Andrzej Folwarczny, Wladyslaw
Frasyniuk, Radoslaw Gawlik, Helena Goralska, Barbara Imiolczyk, Zbigniew
Janas, Tadeusz Jarmuziewicz, Jerzy Koralewski, Stanislaw Kracik, Jan
Krol,
Jozef Lassota, Zbigniew Leraczyk, Janusz Lewandowski, Piotr Lewandowski,
Jan
Litynski, Jerzy Stanislaw Madej, Janusz Onyszkiewicz, Pawel Piskorski,
Andrzej Potocki, Wlodzimierz Puzyna, Elzbieta Radziszewska, Jan
Rzymelka,
Grzegorz Schetyna, Tadeusz Syryjczyk, Kazimierz Szczygielski, Iwona
Sledzinska-Katarasinska, Edward Wende, Andrzej Wielowieyski, Jerzy
Wierchowicz, Henryk Wujec, Jan Wyrowinski, Jerzy Grzegorz Zajac, Marcin
Zawila, Marek Zielinski, Tadeusz Jacek Zielinski, Adam Jacek Zylinski

Nie glosowali:

Bogdan Borusewicz, Czeslaw Fiedorowicz, Bronislaw Geremek, Jerzy Godzik,
Olga Krzy, nowska, Jacek Kuron, Tadeusz Mazowiecki, Piotr Nowina-
Konopka,
Jerzy Osiatynski, Ryszard Andrzej Ostrowski, Stanislaw Pilniakowski,
Grazyna
Staniszewska, Joanna Starega-Piasek, Maria Stolzman, Hanna Suchocka,
Adam
Stanislaw Szejnfeld

====================
AWS

Za  glosowali:

Franciszek Adamczyk, Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Wojciech
Arkuszewski,
Artur Balazs, Waldemar Jozef Bartosz, Czeslaw Bielecki, Marek Biernacki,
Jerzy Buzek, Zbigniew Chrzanowski, Zbigniew Eysmont, Marian Tomasz
Golinski,
Krzysztof Kaminski, Tadeusz Kilian, Longin Komolowski, Jozef Korpak,
Miroslaw Kozlakiewicz, Miroslaw Kuklinski, Karol Luzniak, Edward Makary
Maniura, Konstanty Miodowicz, Zbigniew Mrozinski, Ireneusz Niewiarowski,
Jan
Oraniec, Janusz Palubicki, Maciej Plazynski, Marian Poslednik, Jan
Rokita,
Maciej Rudnicki, Jacek Rybicki, Andrzej Smirnow, Janusz Steinhoff,
Tomasz
Szyszko, Kazimierz Michal Ujazdowski, Wlodzimierz Wasinski, Jerzy Jacek
Widzyk, Michal Wojtczak, Andrzej Wojtyla, Andrzej Maciej Woznicki, Piotr
Wojciech Wojcik, Piotr Zak.

Wstrzymali sie od glosu:

Jerzy Feliks Budnik, Andrzej Szkaradek, Krzysztof Tchorzewski, Ewa
Tomaszewska, Jadwiga Zakrzewska.

Nie glosowali:

Elzbieta Adamska-Wedler, Andrzej Brzeski, Joanna Fabisiak, Pawel Gras,
Aleksander Hall, Kazimierz Janiak, Krzysztof Jurgiel, Mariusz Kaminski,
Maria Kleitz-Zoltowska, Bronislaw Komorowski, Jerzy Kropiwnicki, Jan
Kulas,

Marcin Libicki, Szymon Jozef Niemiec, Leszek Piotrowski, Miroslaw
Sekula,
Ewa Sikorska-Trela, Maria Wladyslawa Smereczynska, Miroslaw Swoszowski,
Jacek Tworkowski, Wieslaw Walendziak, Zbigniew Zarebski.

====================
PSL

Za  glosowali:

Waldemar Pawlak

Nie glosowali:

Aleksander Luczak, Ryszard Smolarek, Franciszek Jerzy Stefaniuk, Jozef
Zych.

====================
KOALICJA DLA POLSKI

Nie glosowali:

Tomasz Karwowski, Andrzej ...

więcej »


Cyt z dogomanii:http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106329

Już 6 marca na antenie Polsatu pojawi się nowy show z udziałem zwierząt - Gwiezdny Cyrk. W programie na żywo, który nadawany będzie spod namiotu Cyrku Zalewski, wystąpią gwiazdy szklanego ekranu. Próbować będą swoich sił w występach cyrkowych. Formuła programu przewiduje m.in. tresurę dzikich zwierząt – lwów i tygrysów. Jak wygląda prawdziwe oblicze cyrku z udziałem zwierząt? To ból i cierpienie więzionych, przetrzymywanych i transportowanych w karygodnych warunkach zwierząt, które brutalnymi metodami zmuszane są do nienaturalnych dla nich, służalczych zachowań. Więcej na ten temat znajdziesz na stronie: http://empatia.pl/str.php?dz=4
Nie możemy dopuścić, aby chodzenie do cyrków wykorzystujących zwierzęta stało się modne!!! Zarzućmy Polsat, Endemol Polska, Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, uczestników i jury morzem listów wyrażających nas sprzeciw wobec tego typu przedsięwzięć!

Uczestnicy:
Anna Powierza: ania@powierza.pl
Szymon Wydra: Management: management@wydra.pl
Szymon Wydra: szymon@wydra.pl

Pozostali:
Mariusz Zalejski
Grażyna Wolszczak
Marek Siudym
Piotr Pręgowski
Kamila Porczyk
Maria Góralczyk
Władysław Grzywna

Jury:
Przemysław Saleta - poprzez formularz na stronie: http://www.przemyslawsaleta.com/index.php?go=7
Maciej Pol: maciejpol@maciejpol.pl JUZ ZREZYGNOWAL Z UDZIALU
Ewa Zalewska - cyrk-zalewski@cyrk-zalewski.com.pl

Polsat:
Telewizja Polsat S.A.
ul. Ostrobramska 77
04-175 Warszawa
tel.: (48 22) 514 40 00
Dział Kontaktów z Widzami
poczta@polsat.com.pl

Endemol Polska
nowemedia@endemol.pl
info@endemol.pl
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
Departament Programowy
Grażyna Bączkowska - dyrektor
e-mail: baczkowska@krrit.gov.pl
Zespół Ekspercki
ze@krrit.gov.pl
Dyrektor Biura KRRiT Wojciech Nowicki
nowicki@krrit.gov.pl

Adresy e-mail do wklejenia w polu „Do": ania@powierza.pl , management@wydra.pl , szymon@wydra.pl , maciejpol@maciejpol.pl , cyrk-zalewski@cyrk-zalewski.com.pl , poczta@polsat.com.pl , nowemedia@endemol.pl , info@endemol.pl ,baczkowska@krrit.gov.pl , ze@krrit.gov.pl , nowicki@krrit.gov.pl

Treść listu:
Jestem głęboko zaniepokojona zapowiedziami nowego telewizyjnego programu z udziałem zwierząt - "Gwiezdny Cyrk", który, jak donosi serwis www.cyrk-portal.pl, już niedługo pojawi się na antenie telewizji Polsat. Formuła programu przewiduje tresurę zwierząt, którą uważam za praktykę wysoce naganną i nieetyczną. Zmuszanie zwierząt do zachowywania się w niezgodny z ich naturą, służalczy sposób, karygodne warunki transportu i przetrzymywania zwierząt w klatkach są równoznaczne z przedmiotowym ich traktowaniem i świadczą o niskim poziomie człowieczeństwa tresującego i osób biorących udział w tej niehumanitarnej rozrywce. Ponadto, promując instrumentalny stosunek do istot żywych, cyrk z udziałem zwierząt jest głęboko demoralizujący dla dzieci, młodzieży i całego społeczeństwa. Oczywistym jest zatem, że osoby biorące udział w tworzeniu i emisji tych znaczonych tragedią wielu zwierząt, niehumanitarnych pokazów, liczyć muszą się z głęboką i stanowczą dezaprobatą ludzi wrażliwych na przejawy wyzysku i krzywdzenia słabszych.
Problem cyrków ze zwierzętami jest od kilku już lat przedmiotem publicznej debaty. Wciąż rośnie liczba przeciwników tego typu prymitywnej rozrywki kosztem zwierząt. W 2003 r. kierownictwo TVP2 odmówiło transmitowania przedstawień z wykorzystaniem tresowanych zwierząt egzotycznych. W tym samym roku Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu rozesłało do wszystkich kuratoriów pismo określające reklamowanie występów cyrków ze zwierzętami na terenie przedszkoli i szkół działaniem "niepożądanym". W 2004 roku Minister Kultury odmówił objęcia patronatu nad Międzynarodowym Festiwalem Sztuki Cyrkowej w Warszawie. W tym samym czasie organizator dorocznego festiwalu, Cyrk Zalewski, posługiwał się w swoich materiałach promocyjnych fikcyjnym patronatem honorowym nie wiedzącego nic o tym prezydenta miasta Warszawy, co stanowi dowód na nieuczciwość stosowanych przez tę instytucję metod, a także jej poważne problemy z przekonaniem opinii publicznej do wartości organizowanych przez nią występów. Władze miast: Bielska-Białej i Legnicy wyraziły publicznie swój negatywny stosunek do cyrków, w których prowadzi się tresurę zwierząt. Występy dzikich zwierząt w cyrkach zakazane są w Skandynawii, ponad 150 miastach Wielkiej Brytanii, Austrii, na Węgrzech a także w niektórych miastach Australii, Nowej Zelandii, Szwajcarii, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i Kanady. Cyrki wykorzystujące zwierzęta spotykają się z nieustannie wzrastającą dezaprobatą ze strony społeczeństwa. Pikiety przeciwko ich występom odbywają się na terenie całej Polski. Fala sprzeciwu wobec tego typu nieludzkich praktyk z roku na rok przybiera na sile.

Na stronach serwisu www.cyrk-portal.pl w wiadomości dotyczącej mającej niebawem nadejść emisji "Gwiezdnego Cyrku", można przeczytać, że program będzie miał za zadanie udowodnić. że "cyrk to Sztuka przez duże S". Tymczasem zapowiedzi tresury zwierząt świadczą raczej o tym, że cyrk w wydaniu Polsatu i państwa Zalewskich, to nic innego jak tylko zbrodnia przez duże Z. Żadna sztuka nie może karmić się czyjąkolwiek krzywdą. Tymczasem prawdziwym obliczem cyrku z udziałem zwierząt jest strach, ból i cierpienie upokorzonych zwierząt skrywane pod maską makijażu i głośnej cyrkowej muzyki. Zwierzę nie jest zabawką, zwierzę nie jest rzeczą. Cyrk z udziałem zwierząt nie bawi lecz zasmuca i przeraża, budzi refleksję nad nieczułością ludzkich sumień i brutalnością nikomu nie potrzebnych praktyk.
Czuję się głęboko zażenowana planami emisji "Gwiezdnego Cyrku" na antenie telewizji Polsat. Nie zamierzam oglądać tego pełnego brutalności programu i przekonam do tego również wszystkie znane mi osoby. Cyrk - tak, ale BEZ ZWIERZĄT.
Dość okrucieństwa!

Związki z danej branży działające osobno nie są w stanie wywalczyć nic. "S" siedzi rządzącemu układowi w... stoczni więc na ich współpracę nie ma co liczyć.
Nie wiem, ale chyba pożeniłeś wszystkich ze wszystkimi. NSZZ S ma siedzibę w Gdańsku i zrzesza wszystkie branże. KK też jest spośród wszystkich branż. Najlepszym dowodem jest przewodniczący Śniadek z górnictwa. Mamy tam i swego przedstawiciela członka Komisji Krajowej oraz przewodniczącego sekretariatu branżowego.
Śniadek Janusz - Przewodniczący KK - R.Gdański
Czerwiński Krzysztof - R.Gdański
Dośla Krzysztof - R.Gdański
Gałęzewski Roman - R.Gdański
Olszewski Bogdan - R.Gdański
Rybicki Jacek - R.Gdański
Dziki Józef - R.Warmińsko-Mazurski
Suchecki Krzysztof - R.Warmińsko-Mazurski
Kozłowski Mirosław - R.Elbląski
Kimso Kazimierz - R.Dolny Śląsk
Krauze Jarosław - R.Dolny Śląsk
Langer Jerzy - R.Dolny Śląsk
Łaznowski-Siwocha Janusz - R.Dolny Śląsk
Wójcik Tomasz - R.Dolny Śląsk
Jurek Mieczysław - R.Pomorze Zachodnie
Kruszyński Zbigniew - R.Pomorze Zachodnie
Zgoda Krzysztof - R.Pomorze Zachodnie
Krenc Waldemar - R.Ziemia Łódzka
Laskowski Marian - R.Ziemia Łódzka
Osiński Bogdan - R.Ziemia Łódzka
Kowalik Mirosław - R.Częstochowski
Kaczmarek Andrzej - R.Ziemia Sandomierska
Kalinka Krzysztof - R.Ziemia Sandomierska
Kępczyński Wojciech - R.Płocki
Grzeszek Wojciech - R.Małopolska
Jaworski Jerzy - R.Małopolska
Kielian Władysław - R.Małopolska
Koprowski Andrzej - R.Małopolska
Lach Adam - R.Małopolska
Remiasz Władysław - R.Małopolska
Smagowicz Jacek - R.Małopolska
Ryśnik Tadeusz - R.Śląsk Opolski
Cecylia Gonert
Czernielewska Danuta - R.Koszaliński-Pobrzeże
Szukała Stanisław - R.Słupski
Jankowski Maciej - R.Zielonogórski
Motowidełko Bogusław - R.Zielonogórski
Biegun Andrzej - R.Podbeskidzie
Tyrna Marcin - R.Podbeskidzie
Szozda Bogdan - R.Podbeskidzie
Grochowski Krzysztof - R.Koniński
Nowakowski Zdzisław - R.Koniński
Mosiński Jan - R.Wielkopolska Płd.
Formejster Eugeniusz - R.Podlaski
Mozolewski Józef - R.Podlaski
Bogusławski Zbigniew - R.Piotrkowski
Majchrowicz Tadeusz - R.Podkarpacie
Buczak Wojciech - R.Rzeszowski
Franczyk Małgorzata - R.Rzeszowski
Jakim Roman - R.Rzeszowski
Lisowiec Marian - R.Toruńsko-Włocławski
Żurawski Jacek - R.Toruńsko-Włocławski
Duda Piotr - R.Śląsko-Dąbrowski
Grymel Henryk - R.Śląsko-Dąbrowski
Krzaklewski Marian - R.Śląsko-Dąbrowski
Molęcki Władysław - R.Śląsko-Dąbrowski
Nakonieczny Henryk - R.Śląsko-Dąbrowski
Szot Mirosław - R.Śląsko-Dąbrowski
Urban Krzysztof - R.Śląsko-Dąbrowski
Grzesik Jarosław - R.Śląsko-Dąbrowski
Maszkiewicz Zdzisław - R.Ziemia Radomska
Staszewski Kazimierz - R.Ziemia Radomska
Hejman Marek - R.Wielkopolska
Lange Jarosław - R.Wielkopolska
Zydorek Ewa - R.Wielkopolska
Porwich Jarosław - R.Gorzów Wielkopolski
Bartosz Waldemar - R.Świętokrzyski
Głowacki Stanisław - R.Świętokrzyski
Chrząstowski Andrzej - R.Środkowo-Wschodni
Kamiński Sławomir - R.Środkowo-Wschodni
Król Marian - R.Środkowo-Wschodni
Nowiński Ewaryst - R.Bydgoski
Walczak Leszek - R.Bydgoski
Ilnicki Wojciech - R.Jeleniogórski
Kopeć Franciszek - R.Jeleniogórski
Denysiuk Zdzisław - R.Chełmski
Buczek Andrzej - R.Ziemia Przemyska
Badowska-Wojciechowska Ewa - R.Mazowsze
Bryzek Dariusz - R.Mazowsze
Dubiński Waldemar - R.Mazowsze
Kropiwnicki Andrzej - R.Mazowsze
Miara Mirosław - R.Mazowsze
Rakowiecki Sławomir - R.Mazowsze
Kosiorowska Ewa - R.Zagłębie Miedziowe
Orłowski Bogdan - R.Zagłębie Miedziowe
Mieczysław Ślasko - S.Przemysłu Lekkiego
Kazimierz Grajcarek - S.Górnictwa i Energetyki
Ditmer Adam - S.Metalowców
Nowicki Mirosław - S.Przemysłu Spożywczego
Kubowicz Stefan - S.Nauki i Oświaty
Pogorzelski Wojciech - S.Rolnictwa
Majchrzak Zbigniew - S.Budownictwa i Przemysłu Drzewnego
Konecki Andrzej - S.Przemysłu Chemicznego
Kubiak Bogdan - S.Transportowców
Wielgus Jerzy - S.Służb Publicznych
Najmoła Jarosław - S.Kultury i Środków Przekazu
Bujara Alfred - S.Banków Handlu i Ubezpieczeń
Bdzikot Andrzej - S.Zasobów Naturalnych, Ochrony Środowiska i Leśnictwa
Ochman Maria - S.Ochrony Zdrowia
. Gałązka Zbigniew - S.Emerytów i Rencistów
. vacat - S.Łączności

A siła związku udowodniona tym, że są w międzynarodowej organizacji.
Tutaj trzeba też ze strony Sekretariaru Środowiska włączenia tej braży:
W 1986 roku NSZZ "Solidarność" został afiliowany do Międzynarodowej Konfederacji Wolnych Związków Zawodowych (MKWZZ) i Światowej Konfederacji Pracy (ŚKP). W 1995 roku stał się członkiem Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych (EKZZ), a od 1997 roku członkiem Związkowego Komitetu Doradczego TUAC przy OECD.

Niektóre struktury branżowe związku są członkami międzynarodowych federacji branżowych - Global Union Federations (GUF) i europejskich federacji związkowych - European Trade Union Federations (ETUF): jak przystało na pracowników firmy z certyfikatem
Nazwa struktury Struktura NSZZ "Solidarność"
BWI Sekretariat Budownictwa i Przemysłu Drzewnego NSZZ "Solidarność"
ICEM Sekretariat Przemysłu Chemicznego NSZZ "Solidarność"
Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność"
EMCEF Sekretariat Przemysłu Chemicznego NSZZ "Solidarność";
Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność"
UNI Sekcja Krajowa Bankowców NSZZ "Solidarność";
Sekcja Krajowa Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność"
UNI-EUROPA Sekcja Krajowa Bankowców NSZZ "Solidarność";
Sekcja Krajowa Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność"
EI Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność";
Sekcja Krajowa Nauki NSZZ "Solidarność"
ETUCE Sekcja Krajowa Nauki i Wychowania NSZZ "Solidarność";
Sekcja Krajowa Oświaty NSZZ "Solidarność
IUF Sekretariat Przemysłu Spożywczego NSZZ "Solidarność"
EFFAT Sekretariat Przemysłu Spożywczego NSZZ "Solidarność";
Sekretariat Rolnictwa NSZZ "Solidarność"
IMF Sekretariat Metalowców NSZZ "Solidarność"
EMF Sekretariat Metalowców NSZZ "Solidarność"
ITF Krajowa Sekcja Morska Marynarzy i Rybaków NSZZ "Solidarność";
Sekcja Krajowa Portów Morskich NSZZ "Solidarność";
ETF Krajowa Sekcja Morska Marynarzy i Rybaków NSZZ "Solidarność";
Sekcja Krajowa Portów Morskich NSZZ "Solidarność"
Sekcja Krajowa Kolejarzy NSZZ "Solidarność"
EPSU Sekretariat Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność";
Sekretariat Służb Publicznych NSZZ "Solidarność"
FERPA Sekretariat Emerytów i Rencistów NSZZ "Solidarność"
EUROCADRES przedstawiciel Zespołu Koordynacyjnego Pracowników z Wyższym Wykształceniem i Kadr Kierowniczych NSZZ "Solidarność"

NSZ

Witam,

Może kilka faktów, tak na początek?
Z posiadanych przezemnie informacji, wynika, że po 1945 roku, w naszym regionie dzialaly następujące organizacje:

1. "AK" (?): Nysa. Dowódca Ignacy Skoczeń ("Lew"). Oddzial liczyl okolo 10 czlonków.
Bliższe szczególy dotyczące dzialaności nieznane.

http://forum.nysa.pl/viewtopic.php?t=2041

2. Krajowa Armia Podziemna:Nysa, Szybowice pod Prudnikiem, Morąg. Dowódca Hieronim Bednarski („Nawrócony”), przybrane nazwisko Jan Ziółkowski,członek oddziałów GL i BCH na Rzeszowszczyźnie, żołnierz pionu dywersji Podokręgu Rzeszów AK, „ludowego” wojska i „Straży” Obwodu/Rejonu Rzeszów DSZ-WiN. Oddzial dzialal w latach 1949-1952: gromadzenie broni, wywiad, dywersja. Liczyl okolo 20 czlonków. „Nawrócony” zostal aresztowany 5 stycznia 1952 r. Przeszedł okrutne śledztwo. 31 października 1953 r. otrzymał wyrok śmierci. 29 marca 1953 r. o godzinie 3 w nocy został zamordowany w więzieniu w Opolu.

http://www.ipn.gov.pl/por..._marca_200.html

3. WiN (Samoobrona): Sucha Psina, pod Baborowem. Dowódca Aleksaner Kassaraba ("Kamień"), żołnierz AK w Kościejowie, obwód Lwów. Brał udział w akcji „Burza”. Po repatriacji w czerwcu 1945 r. wznowił działalność, stając na czele ponad trzydziestoosobowej grupy żołnierzy AK z Kościejowej i okolic. Wprowadził swoich ludzi w struktury V Rejonu Dzielnicy Północnej Okręgu Lwów AK-WiN. Zajmował się gromadzeniem broni i amunicji, wywiadem wobec Armii Czerwonej. Grupa zlikwidowana (w wyniku zdrady jednego z bylych AKowców) została przez WUBP w Katowicach 5 IX 1946 r. "Kamień" zostal skazany m.in. za zorganizowanie w marcu 1946 r. zamachu na sołtysa Wojnowic, na KS (wyrok wykonano).

4. Samoobrona Ludwikowska: Charbielin (do 1947 r. Ludwików). Dowódca Józef Batog. Oddzial liczyl okolo 10 czlonków. Szczególy dotyczące dzialalności nieznane. Okres: I do V 1945 roku.

5. "NSZ" (?): Grabin, Lambinowice, Niemodlin. Dowódca NN ("Zagloba"). Oddzial liczyl okolo 50 czlonków. Dzialalność zbrojna: m.in. rozbicie posterunku MO w Bielicach (IV 1945).
Oddzial zostal rozbity (VIII 1945) przez Grupę Operacyjną UB-KBW-MO (w okolicach Hunowa). Straty "Zagloby": 29 zabitych, straty GO: 7 rannych...

Moim zdaniem nie byl to oddzial miejscowy, tylko jedna z grup partyzanckich przedzierających się do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Data i wykaz strat wskazują, że mogla to być część oddzialu "Bartka", zlikwidowana w wyniku UBeckiej prowokacji, pod kryptonimem "Lawina".

6. "Grupa pozorowana": folwark w okolicach Nysy. Oddzial stworzony przez UB, w celu zwalczania Podziemia Niepodleglościowego. Grupa ta skladala się z bylych partyzantów i UBeków. W ich sidla wpadlo kilka oddzialów partyzanckich przedzierających się na zachód. Najslynniejsze z nich to oddzial "Zapory" i oddzial "Bartka" :

http://www.odkrywca.pl/zi...311.html#490311

"Był wrzesień 1947 roku, kiedy pojedynczo przedostawali się do Nysy w województwie opolskim, aby w oznaczonym miejscu odbierać paszporty. Była to pułapka zastawiona przez UB do której wpadł "Zapora", Siła-Nowicki i 7-ciu jego towarzyszy."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Hieronim_Dekutowski

http://pl.wikipedia.org/w...%C5%82a-Nowicki

http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Flame

http://podziemiezbrojne.b...ow-czesc-1.html

Grupa ta dzialala w latach 1945-1948 (?). W związku ze zniszczeniem UBeckiej dokumentacji, brak dalszych danych, odnośnie tejże prowokacji.

7. Grupy nierozpoznane: caly powiat. Czlonkowie podziemia nierozszyfrowani do dzisiaj. Dzialalność: zbrojna (gromadzenie broni i amunicji, zamachy, rekwizycje), polityczna (propagowanie PSLu, sluchanie i rozpowszechnianie wiadomości z zachodu, rozpowszechnianie ulotek, zamazywanie komunistycznych hasel).

Jedną z miejscowości skupiających grono takich ludzi byl Klodobok (kolo Karlowic Wlk.). Wisoka zamieszkana przez czlonków Kresowych Samoobron, żolnierzy LWP i AK. W związku z silnym podejrzeniem o dzialalność "bandycką" i posiadanie broni, UBecja zrobila nalot na wieś (1946 rok). Przesluchania "podejrzanych" (w tym wielu żolnierzy frontowych LWP), zrywanie podlóg w domach, rozbijanie ścian, przeszukiwanie pomieszczeń gospodarczych i... przekopywanie przydomowych ogrodów, nie przynioslo oczekiwanych skutków...
Podobne "akcje", UB przeprowadzalo w innych miejscowościach, wielokrotnie bezskutecznie, a niekiedy (niestety) z tragicznymi skutkami dla osób posiadających broń i amunicję (często nawet niebedącymi czlonkami jakiegokolwiek podziemia).

9. "Grupy fikcyjne": Caly powiat.
UBecy tworzyli (na papierze) "fikcyjne" grupy zbrojnego podziemia, zlożone z ludzi, którzy nie mieli z taką dzialalnością nic wspólnego. Robiono to w celu podniesienia statystyk, zastraszenia miejscowej ludnosci i...chęci zdobycia awansów i orderów...
Za przyklad niech posluży historia "Bandy z Mikolina" (kolo Skorogoszczy):

"Pewnego marcowego ranka w 1946 roku wtargnęło do Mikolina dwóch ruskich żołnierzy, pracujących na śluzie pod Golczowicami. Szukali sołtysa, a nie napotkawszy go weszli do domu milicjanta Jana Biernata. Zobaczyli na korytarzu rower więc go wyprowadzili, by zrabować. Jan usłyszawszy rumor w korytarzu wyszedł i prosił żeby zostawili rower. Jeden z rabusiów wyciągnął automat i strzelił prosto w serce pana Janka. Miał 23 lata, zostawił młodziutką żonę, która była w piątym miesiącu ciąży.

Jaka była rozpacz żony i całej rodziny - można sobie tylko wyobrazić. Od tamtego czasu przedstawiciele Milicji Obywatelskiej w Niemodlinie, podczas zebrania w Mikolinie wyrazili zgodę na to, by nasi ojcowie i mężowie mieli w domu broń, w celu obrony przed rabusiami. Nagle jednak 15 grudnia 1946 roku UB z Niemodlina aresztowało w naszej wsi 12 mężczyzn, za to, że mieli broń. Tak naprawdę to nikt nie miał broni, bo po ustaniu zagrożenia mężczyźni powyrzucali ją gdzie się dało – do zbiorników z gnojówką, do stawu, czy Odry.

Tej mroźnej nocy 15 grudnia aresztowano: Tadeusza Tomczaka lat 20, Adama Zająca (19 l.), Władysława Grochalskiego (18), Michała Śrutmę (23), Władysława Szkradka (21). To byli chłopcy nieżonaci. Inni mieli rodziny: Michał Gwizdak lat 44, pięcioro dzieci, Filip Cieślowski (28) jedno dziecko, Grzegorz Grochalski (42)- dwójka dzieci, Jan Gwizdak (42) - trójka dzieci,Franciszek Nowak (41)- trójka dzieci, Józef Szczygielski (43) - jedno dziecko, wdowiec Jan Obacz. Aresztowanych osadzono w niemodlińskim zamku. Byli tam więzieni w piwnicach przy trzydziesto stopniowym mrozie, przez cały miesiąc. 15 stycznia 1947 roku byli oni sądzeni, a sąd obywał się w domu kultury. Był to sąd pokazowy. Przywozili na tę rozprawę ciągnikami z przyczepami pracowników pegeerów. Sala wypełniona była po brzegi. Sadził Wojskowy Sąd Okręgowy z Katowic. Szliśmy na ten sąd pieszo od północy przy siarczystym mrozie. Szłam na ten sąd, bo mieli sądzić mego ojca.

Pokazywali nas na tej sali, całą rodzinę oskarżonych. Uznawali nas za rodzinę zbrodniarzy. Myślałam, że rzucę się na któregoś z milicjantów. Serce pękało mi z rozpaczy i gniewu. Co takiego zrobili nasi najbliżsi? Niewinnych ludzi sądzono. Po naradzie sąd wydał wyrok. Wymierzył najwyższy wymiar kary – karę śmierci dla wszystkich. Mój ojciec Michał Gwizdak otrzymał karę śmierci. Na szczęście zmieniono ją później na karę 10 lat więzienia. Mój żal. Mój gniew na tę komunistyczną sprawiedliwość noszę w sercu do dzisiaj. "

Ze zbiorów Bolesława Moszczyńskiego.

Odnośnie niemodlińskiej UBecji warto przytoczyć odpis z meldunku Inspektoratu Rybnickiego i Opolszczyzny, do Komendy Okręgu AK (Śląskiego)z 1945 roku:

"Społeczeństwo śląskie było prześladowane przez funkcjonariuszy urzędów państwowych, a przede wszystkim przez służbę bezpieczeństwa. Zgodnie z napływającymi meldunkami, największe lumpy z szeregów UB i MO działały w Niemodlinie!"
"Najslynniejszym" UBekiem niemodlińskim jest zapewne Czesław Gęborski (byly komendant obozu w Lambinowicach).

http://pl.wikipedia.org/w...w_G%C4%99borski

Tak czy inaczej, wydarzenia z tamtego okresu są i w wielu wypadkach pozostaną na zawsze okryte tajemnicą i zapomnieniem. Dlatego też dolączam się do apelu kol. grove3: sluchajmy i zapisujmy opowieści starych ludzi, pamiętających tamte mroczne czasy !